Ślinotok, czyli kulinarne szaleństwo z Vieniem - KUKBUK

Ślinotok, czyli kulinarne szaleństwo z Vieniem

Zapytani, jaki profil ma „Ślinotok”, odpowiadają, że to model „szalony chef plus szalony chef”. Tak naprawdę nowy program kulinarno-publicystyczny na antenie Kuchni+ to połączenie kolacji z najukochańszymi znajomymi, wizyty w eksperymentalnej restauracji i zwierzeń na kozetce. Na ten wybuchowy miks zapraszają gospodarze programu: młoda szefowa kuchni Adriana Marczewska i dobrze znany czytelnikom KUKBUK-a (m.in. z brawurowego przygotowania kalmarów po czerniakowsku) Vienio. Trafiliśmy na backstage tej zwariowanej produkcji i oto, co z tego wynikło.
vienio slinotok kukbuk

Agata: Kto u was gada, kto gotuje?

Adriana: Wymieniamy się, oboje mamy dosyć dużo do powiedzenia. Vienio jest mistrzem i pasjonatem kulinariów…

Vienio: …i czerstwych gadek…

Adriana: …ja z kolei robię to zawodowo, niedługo poprowadzę przy ulicy Noakowskiego własny lokal pod nazwą La Blabla. Będzie miał otwartą kuchnię i krótkie menu, będziemy zachęcać do podglądania działań kucharzy. Jestem chora, kiedy nie gotuję, mam syndrom odstawienia i wpadam w depresję, więc nawet gotowanie przez godzinę w „Top Chefie” robiło robotę. Vienio z kolei ma wprawę i wieloletnie doświadczenie w wywiadach…

Vienio: Za to Adriana zna tę kuchnię wysoką, trzygwiazdkową, a nawet ośmio-! Ja jestem rustykalnym potworem, który nie je mięsa, ona przygotowuje wspaniałe kombinacje z różnych mięsnych składników. Jesteśmy yin i yang, gastronomicznym kombo i maszyną ślinotokową, którą napędza entuzjazm!

 

Podobno na planie śpiewacie z zaproszonymi gośćmi piosenki. To utwory z ich własnego repertuaru?

Vienio: Nie. Różne: na przykład z Marysią Starostą śpiewaliśmy tak: nananananana [nuci utwór La Bouche „Be My Lover”]. A z Tymonem Tymańskim – Beatlesów i Lecha Janerkę. Czesław Mozil zaśpiewał nam duńską kolędę, Natalia Przybysz coś zamiauczała, a Antoni Królikowski przedstawił wiersz „Hamburger” autorstwa Marcina Świetlickiego. To staje się tradycją programu!

Adriana: A mówiłeś o naszej piosence bekonowej?

Vienio: Ach, zapomniałbym! Z Anią Rusowicz śpiewaliśmy piosenkę „W doooomach z bekonu / Nie ma wolnej miłości” [nucą].

Adriana: Czasem zdarza nam się z gościem śpiewać od samego początku, bo musimy jakoś dać upust naszej nadkreatywności…

Vienio: Cierpimy na adehadyzm wtórny!

vienio slinotok kukbuk
vienio slinotok kukbuk
vienio slinotok kukbuk

Jedno dzierży patelnię pierwszeństwa częściej niż drugie?
Vienio:
Nie, zasada jest taka, że przygotowujemy po jednym daniu – mniej więcej pół na pół.

Adriana: Zawsze staramy się robić ukłon w stronę gości – bo albo trochę ich znamy prywatnie, albo sporo o nich czytamy. I mimo że jesteśmy na planie w trzydziestkę i wszyscy patrzą nam na ręce, to i tak czujemy się tak, jakbyśmy po prostu przyjmowali gości. Nie mogę się doczekać, ślinka mi cieknie, gdy patrzę, jak Vienio gotuje, naprawdę chcę się dowiedzieć, czy gościom smakuje. Mamy wspaniałą ekipę, dwadzieścia sześć razy już się popłakałam na planie ze śmiechu.

 

Uzupełniacie się?

Adriana: Bardzo dużo uczę się od Vienia, przede wszystkim nadążać za nim! Obserwuję z podziwem, jak wiele niesamowitych pomysłów ma ten człowiek, sto dwadzieścia sześć na minutę! I powiem szczerze: to jest zaraźliwe! Jak on się wysławia pięknie!
Vienio: Ja mam totalną paranoję, że gadam głupoty, jestem załamany swoimi wpadkami! Zawsze mówię swojej dziewczynie: tylko ty wiesz, jak wygląda moja potylica albo łydka z tyłu, ja się nigdy nie oglądam z tej strony. Tutaj jest podobnie – wiesz, o co mi chodzi?

Adriana: To ja ci powiem, Vienio, jako twoja przyjaciółka i planowy partner: jesteś zajebisty! Masz bardzo ładną potylicę.
Vienio: I usmażę ci twoją łydkę. I vice versa, Adrianka – Adrianka prezentuje wysublimowane formy na talerzu, robi van Gogha czasami, czasami pana Pabla Picassa z nowalijek – nie wiem, czy wiecie, ale on miał swoją pracownię na Saskiej Kępie, to taka ciekawostka zakulisowa!

 

Najbardziej wszechstronny produkt dla każdego z was?

Adriana: Włoszczyzna!
Vienio: Ziemniak, z którego można zrobić udawane krewetki albo ziemniaczany udziec wołowy, nie mówiąc już o popularnych frytkach czy młodych ziemniaczkach z koperkiem, które nas zaatakują niebawem!

Adriana: My tu mamy taką produkcję, że żaden produkt nie jest nam straszny! Ostatnio gościły u nas durian, karambola, rambutan, rabarbar, małże św. Jakuba, ostrygi, kaszanka!

Vienio: Durian nie śmierdział aż tak bardzo, może dlatego, że był mrożony, ale w jego zapachu dało się wyczuć czosnek, cebulę i subtelną nutę skarpety!

vienio slinotok kukbuk
vienio slinotok kukbuk

A co zawsze ratuje wam danie?

Adriana: Ostatnio czosnek niedźwiedzi. Jest takim upgrade’em dla każdej potrawy, ale różnie to bywa. Zazwyczaj nie stosuję wielu przypraw, lubię wyciągać z produktów naturalny smak albo zestawiać z sobą kilka silnych, naturalnych smaków. Na przykład mus z jabłek robię na soku z jabłek, żeby dodatkowo wydobyć esencję ich smaku. Jestem singlem, bo jestem tak bardzo zakochana w produktach i gotowaniu!

Vienio: Odstraszysz wszystkich potencjalnych kawalerów, nie rób tego!
Adriana: A ja uważam, że właśnie ściągnę wszystkich łakomczuchów!

Vienio: Adriana robi wszystko na sto dwadzieścia procent, dodaje więcej soku jabłkowego do jabłek, soli do soli i pieprzu do pieprzu! Nasz „Ślinotok” to jest tysiąc dwieście procent cukru w cukrze, dwa tysiące trzysta kalorii na minutę, syn jadłospis, córka kaloria i jazda!

 

Bez jakiego składnika nie możecie żyć?

Vienio: Ja mam takie zboczenie, że muszę mieć zawsze dobrą oliwę i dużo warzyw. Jako że nie jem mięsa, uznaję sałatki za pełnoprawne dania, muszę więc mieć pod ręką żelazny zapas dodatków do sałatki – oliwę, zioła, sałaty różnego rodzaju, cytryny, musztardę. Musztarda! Jestem znanym kolekcjonerem musztard! Ostatnio na londyńskim lotnisku udaremniono mój przemyt musztardy Colman’s. Pani się pytała: „Any liquid, any liquid?”. Ja jej na to: „Nie mam, nie mam!”. Aż tu nagle moja walizka wyjeżdża – hatyś, hatyś, abrrrrr! – na bok, pani otwiera, zakłada rękawiczki jak położna, po czym natyka się na coś – co to jest? I wyciąga trzy słoiki musztardy. „Przecież pytałam przed chwilą, czy ma pan jakiś liquid!” „Ale to musztarda, a nie żaden liquid!” To dlaczego przewożę musztardę? Tłumaczę, że kolekcjonuję, mam już sarepską, ruską, diżońską, czeską, proszę pani, ja wszystkie musztardy świata mam!

Adriana: A ja nie mogę żyć bez noża szefa kuchni i ziół. Lubię eksperymentować z ziołami z Azji, a przy okazji rychłego otwarcia mojej knajpy eksperymentuję z polnymi ziołami, dzikimi kwiatami, roślinami jadalnymi, ale niezbyt znanymi, chociażby z pędami sosny czy forsycjami! Na parapecie mam dziesiątki odmian ziół – szałwię ananasową, bazylię tajską, miętę czekoladową – i uwielbiam to od dziecka.

Vienio: Podobno u Ady w knajpie będzie można zjeść jedyną na świecie wegetariańską sałatkę z rosiczek karmionych ekokomarami!

 

Czym wasz program wyróżnia się spośród innych?

Vienio: Nakładamy taką ciekawą przykrywkę liryczną na to, co się dzieje w przestrzeni gotowania, bo to w końcu program kulinarno-publicystyczny. Ale nie jesteśmy też Anthonymi Bourdainami, którzy piszą wypracowania i potem je w studiu odtwarzają.

Adriana: Poruszamy ważkie tematy. Jest nam to bliskie – Vienio jest jaroszem, ja przez wiele lat nie jadłam mięsa, czemu kres położyła moja kariera w kulinariach – im dalej zachodziłam w kuchni, tym bardziej się na nie otwierałam. Ale takie tematy jak filozofia, zagadnienia związane z weganizmem i wegetarianizmem, prawa zwierząt, szacunek do produktu, głód czy marnowanie jedzenia pojawiają się w programie.

 

vienio slinotok kukbuk
vienio slinotok kukbuk

Adriana, rok 2015 przyniósł Ci chyba wszystkie możliwe sukcesy na kulinarnej niwie?

Adriana: Ten program i otwarcie własnej kuchni to spełnienie moich marzeń!!! Trzeba spełniać marzenia, to świetne uczucie! Worki pod oczami mi rosną wszakże, okazuje się bowiem, że to ciężka praca. Jestem najbardziej zmęczona i zarazem najszczęśliwsza w życiu. Ale już wymyślam sobie nowe marzenia.

 

A gość-marzenie w „Ślinotoku”?
Vienio: Wiadomo przecież, Anthony! Bourdain, chłopie, nie obcyndalaj się, przyjeżdżaj! Marczewska nie ma chłopaka, słyszysz? NIE MA CHŁOPAKA!

Adriana: Przecież on ma żonę, która ćwiczy sporty walki, wolę się nie narażać. Ale na przykład taki Mike Patton, gdyby przyszedł, to ja bym mogła mu powiedzieć (o ile bym nie zemdlała): „Mike, słuchaj, zrobiłam ci taką prostą sałatkę, może ci posmakuje…”. A on by mi na to odpowiedział: „Boże, Adriana, już wiem, co to znaczy przez żołądek do serca, bądź moją żoną, I love you! Zabieram cię stąd, otworzymy dziesięć restauracji, będziesz jeździć po całym świecie, wszędzie będziemy kręcić programy, a ja ci będę śpiewał”. A może bym mu podała pierogi? Albo kazała spróbować pięćdziesięciu różnych rzeczy, żeby mnie dobrze poznał!

 

Któryś z gości powiedział wam już coś szczególnie wzruszającego na planie?

Adriana: Czesław nam się zwierzał trochę, Piotrek „Kędzior” Kędzierski opowiadał o uczuciach i planowanych randkach. Chciał zaprosić dziewczynę na wspólne gotowanie i radził się nas, co podać.

Vienio: A Natalia Przybysz powiedziała, że Tymon nie je soi, bo jest w niej estrogen, od którego rosną cycki! Ona nam się zwierzyła, że generalnie ma takie cytrynki, i chciała sobie za pomocą modyfikowanej soi zrobić grejpfruciki albo pomarańcze. Tymon za to jej unika, nie chce, żeby mu coś rosło, bo niedługo będzie musiał na scenę wkładać malutki staniczek rozmiaru D!

vienio slinotok kukbuk
vienio slinotok kukbuk
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: