Ostatni obiad przed końcem świata, odcinek 1 - KUKBUK

Ostatni obiad przed końcem świata, odcinek 1

W obliczu napiętej sytuacji w światowej polityce dumamy nad tym, co zjedlibyśmy na ten ostatni posiłek.

Wysłuchała: Urszula Czumaj, zdjęcie: Kasia Stadejek

ostatni obiad przed koncem swiata kukbuk

Czasy są niepewne, a guziki uruchamiające najcięższe działa dostępne dla tych, w których rozsądek nie do końca ufamy. Dlatego zastanawiamy się: co zażyczylibyśmy sobie na ostatni w życiu posiłek? Jako pierwszy na to pytanie odpowiada Darek Klimczak, sekretarz redakcji KUKBUK-a.

 

Wyobraź sobie swój ostatni w życiu posiłek… 

Wszystkie posiłki, które mam w pamięci, funkcjonują wraz z miejscami. Wszystkie dania są związane z konkretnymi restauracjami, a jeśli nie restauracjami, to miejscowościami, przygodami.

 

Na ostatni posiłek w życiu chciałbym trafić do restauracji Gong w Sztramberku w morawskich Beskidach. Jakieś 20 lat temu to była restauracja, która specjalizowała się w daniach kuchni wołoskiej, więc było sporo mięsa, sporo dziczyzny. Znajdowała się w starej, drewnianej chacie, tak zwanej roubence. Gong – banalna nazwa, ale jedzenie treściwe, mięsne, bogato przyprawione, pyszne. Raz trafiliśmy tam też na Wielkanoc, kilkanaście lat temu, i przez trzy świąteczne dni jedliśmy dania zupełnie inne, przygotowane specjalnie na te dni. Była to wiosenna kuchnia regionalna, w ogóle niekojarząca się z kuchnią czeską, na przykład sałatka z pokrzyw, sałatka z pampeliška (to po czesku mniszek lekarski). Większość tych dań jadłem po raz pierwszy w życiu.

Do tego tmavý Velkopopovický Kozel – ciemne piwo, łagodne, lekko słodkie, niegazowane. Można go wypić setki litrów.

 

Oprócz tego chciałbym wrócić do zalewajki mojej mamy. Jestem z Łodzi, A to jest takie łódzkie danie regionalne. Raz próbowałem zrobić zalewajkę sam, ale już tak nie smakowała.

 

Co by było do picia?

Jeśli chodzi o picie, to znów byłby powrót do przeszłości… pierwsze espresso w moim życiu wypite w 1990 roku gdzieś przy autostradzie A23, chwilę po przekroczeniu granicy austriacko-włoskiej. Nie piłem nigdy lepszego, choć wiem, że najlepsze nie było. Chciałbym też napić się wina w winnicy Bolyki pod Egerem na Węgrzech. Winnica znajduje się w wapniowych, wysokich na 10-15 metrów skałach. W nich wydrążone są piwnice, korytarze, sale degustacyjne. Niezwykłe miejsce z bardzo dobrym winem i gościnnymi gospodarzami.

 

Jaki byłby twój ostatni deser?

Deser to byłby ten, który jadłem w Czersku pod Warszawą kilkanaście lat temu. Zupełnym przypadkiem okazało się, że na rynku jest restauracja, którą prowadzi jakiś Włoch. Oprócz makaronu z gara jadłem tam najlepsze w życiu tiramisu.

 

W jakim miejscu chciałbyś zjeść swój ostatni posiłek?

Chciałbym, żeby było to na tarasie czy zboczu góry, z otwierającą się przed oczyma przestrzenią – może to być dolina, wijąca się rzeka, morze. Gdy się ma taki widok, taką przestrzeń przed oczyma, wszystko smakuje dużo lepiej. Mogłaby to być na przykład restauracja w Sozopolu w Bułgarii z widokiem na Morze Czarne, taras w restauracji Zámeček w miejscowości Janovičky w czeskich Sudetach, tuż przy polskiej granicy, albo dom wynajęty pod Luccą we Włoszech, z widokiem na dolinę.

 

Wysłuchała: Urszula Czumaj, zdjęcie: Kasia Stadejek

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: