Kulinarne grzeszki 5 - KUKBUK

Kulinarne grzeszki 5

Większość naszych kulinarnych grzeszków to drobnostki, po które sięga się do torebki lub słoiczka z nadzieją, że zawsze znajdzie się tam jeszcze jeden smakołyk. Dziś pora na szczere wyznanie Basi Stareckiej, zastępczyni redaktorki naczelnej magazynu KUKBUK.
Kulinarne grzeszki kukbuk

Wielu z nas marzy o nim, wracając do domu w weekendowe noce. Ulice są przecież pełne budek oferujących ten grzeszny przysmak. Co jest wstydliwym przysmakiem Basi?

 

1. Co jest Twoim grzeszkiem kulinarnym?

Kebab z Efesu, tylko z Efesu (to nie jest product placement).

 

2. Kiedy to się zaczęło?

W dzieciństwie zawsze wolałam kotlecik od mizerii, potem grasicę od makaronu, ale kebab omijałam szerokim łukiem. Kto to widział podawać kapustę pekińską i drób w tureckim fast foodzie? Ale parę lat temu poznałam Piotrka, również mięsnego entuzjastę, i ten na romantyczną randkę po imprezie zabrał mnie na kebsa. Okazało się, że Efes sprzedaje zawiniętą w lawasz (cienki, pszenny placek) baraninę z paroma dosłownie dodatkami – chili, pomidorów i sałaty. Pokochałam zawiniątko i barani wiaterek.

 

3. Jak często grzeszysz?

Rzadko, raz na parę miesięcy, bo wiedząc, w jak strasznych warunkach żyją hodowlane zwierzęta, najchętniej przestałabym je jeść. Na co dzień jadam więc kasze, warzywa i wodorosty, i tylko po nocach śnią mi się kotleciki jak obłoczki.

 

Mamy nadzieję, że opowieść o kebabie nie sprowadzi was na złą drogę w piątkowy wieczór. Czekamy na wasze kulinarne grzeszki – tutaj znajdziecie szczegóły konkursu. Nie wstydźcie się!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: