Kobieta, wino i sekator - KUKBUK

Kobieta, wino i sekator

Miała być malarką, a tnie krzaki. Kinga Kowalewska-Koziarska, właścicielka winnicy Kinga, opowiada nam o krainie winem płynącej, o trójkątach tworzonych przez winiarzy oraz o śliwkach w winie, czyli Maćkach.
kobiety i wino kukbuk

Miała być malarką, a tnie krzaki. Kinga Kowalewska-Koziarska, właścicielka winnicy Kinga, opowiada nam o krainie winem płynącej, o trójkątach tworzonych przez winiarzy oraz o śliwkach w winie, czyli Maćkach.

 

Świat wina jest zdominowany przez mężczyzn. Czy trudno odnaleźć się w nim kobiecie?

Szybko się zorientowałam, że słowa „wino” i „winnica” lepiej brzmią dla otoczenia, gdy są wypowiadane przez mężczyzn. Jednak jako córka winiarzy czerpałam z doświadczenia mojej mamy, które pozwoliło mi zachować dystans do tego typu stereotypów. Pamiętam, jakby to było wczoraj, gdy do naszej szkółki przyjechał klient po sadzonkę i kiedy zobaczył mnie w drzwiach, zapytał, czy może rozmawiać z szefem. Gdy oznajmiłam, że ja nim jestem, mocno się zdziwił. Nie chciał rozmawiać ze mną, tylko z mężczyzną, z kimś, kto się zna. Na szczęście do takich sytuacji dochodzi już coraz rzadziej.

 

Czy tego typu zdarzenia nie studziły twojego zapału do winiarskiej profesji?

Dziś już z dumą mówię, że jestem drugim pokoleniem winiarzy, ale nie zawsze tak było. Dorastałam do tej decyzji stopniowo. Mam duszę artystki, marzyło mi się malarstwo, chciałam zarabiać na życie pędzlem. Teraz wiem, że bliżej mi do sekatora i korkownicy.

 

Produkujesz wino, ale w twojej ofercie znajdują się także sadzonki oraz winogrona deserowe. Która część tej działalności zajmuje ci najwięcej czasu, a która daje najwięcej satysfakcji?

Trudno jest mi to rozgraniczyć, gdyż te strefy się przenikają i każda z nich ma swoje plusy i minusy. Praca nad sadzonkami jest żmudna i przyziemna, nad winem – ma w sobie dużo magii. Ale i jedna, i druga daje mi dużo satysfakcji. W winiarstwie odnalazłam przyjemność życia zgodnie z rytmem natury.

 

Wytwarzasz też unikatowe produkty z winogron lub na bazie wina. Opowiedz o nich.

To, co powstaje w naszej winnicy, nie jest dziełem przypadku. Przy prowadzeniu winnicy trzeba być przygotowanym na klęskę urodzaju czy nietrafiony wybór hodowanych odmian. I tak, gdy plonów „deserowych” jest za dużo, robimy konfitury i koreczki winogronowe. Kiedy odkrywamy, że jakaś odmiana nie jest wydajna w produkcji wina czy niesmaczna jako „deserówka”, trafia do octów. Wiemy też, że samo wino jest świetną marynatą. Takie gospodarowanie produktem zapoczątkowała moja mama, a dziś tę ideę kontynuuje mój brat. Produkty, które powstają z tego przetwórstwa, noszą nazwy inspirowane imionami członków rodziny, jak konfitura Halinka od imienia mamy, gruszki w winie Wojcieszki po tacie czy śliwki w winie Maćki – na cześć brata.

 

Wystawiasz produkty na imprezach winiarskich, współpracujesz z lokalnymi władzami oraz urzędem marszałkowskim, jakie jeszcze działania promocyjne podejmujesz?

Od najbliższego sezonu w naszym gospodarstwie dostępne będą pokoje do wynajęcia. To pierwszy krok, jaki zaplanowaliśmy na drodze do prowadzenia gospodarstwa enoturystycznego.

Myślę, że taki kierunek jest naturalnym etapem rozwoju winnic, choć z pewnością nie wszyscy ten projekt podchwycą, ponieważ enoturystyka wymaga przygotowania zaplecza dla turystów oraz pogodzenia się z faktem, że ktoś zagląda nam przez ramię i towarzyszy w naszym winiarskim życiu. Z pewnością są winiarze, którzy nie mają ochoty na bezpośredni kontakt z klientem. Nam on odpowiada, chcemy pokazać jak najwięcej i rozmiłować ludzi w tym, co robimy.

 

Czym jest Winny Trójkąt? Jak i dlaczego powstał?

Winny Trójkąt to nic innego, jak sformalizowanie przyjaźni pomiędzy właścicielami trzech winnic – Miłosz, Jakubów i Kinga. Jesteśmy jak rodzina, uwielbiamy swoje towarzystwo i mamy podobną filozofię prowadzenia firmy i produkcji wina. Podczas jednej z wielu naszych narad stwierdziliśmy, że warto byłoby stworzyć hybrydową ofertę, zaprezentować się wspólnie na degustacji, by później na półkach sklepowych zaistnieć jako zespół win z jednego regionu, które pozornie podobne, różniłyby się jednak terroir, szczepami i temperamentem producenta.

 

Co sądzisz o jakości wina w Polsce i kierunkach rozwoju polskiego winiarstwa?

Tempo, w jakim rozwija się polskie winiarstwo, i to, jak z roku na rok poprawia się jakość jego produktów, jest imponujące. Co najważniejsze, zauważam, że nasze rodzime środowisko chętnie się uczy, by podnosić standardy produkcji i upraw, i coraz częściej zwraca uwagę na ekologię.

 

Jakie są twoje winiarskie marzenia? Gdzie widzisz siebie i polskie winiarstwo za dekadę?

To trudne pytanie. Przede wszystkim chciałabym stabilizacji jakości polskich win, tego, by nasze osiągnięcia na polu winiarskim na stałe trafiły do europejskiej pierwszej ligi. To zadanie na przyszłość. Winorośl to roślina długowieczna, plony naszej pracy będą zbierać przyszłe pokolenia. Dzisiaj żyję tu i teraz, a za dziesięć lat będę robić to samo, tylko lepiej.

 

Rozmawiała: Monika Bielka-Vescovi

Założycielka Szkoły Sommelierów, Prezes Stowarzyszenia Kobiety i Wino, juror na międzynarodowych konkursach winiarskich, wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim, Collegium Civitas oraz Akademii Wina w Jaśle.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: