Dom powinien być otwarty - rozmowa z Martą Bradshaw - KUKBUK

Dom powinien być otwarty – rozmowa z Martą Bradshaw

Założycielka platformy Eataway.com opowiada o polskiej gościnności oraz o tym, dlaczego jedzenie łączy i czym jest serce domu.

Rozmawiała: Tina Rappe-Niemirska
Zdjęcia: Eataway.com

Niedługo w Krakowie rozpocznie się Element Urban Talks – wydarzenie w całości poświęcone architekturze i dizajnowi w ich bardzo różnych wymiarach, a także sile, z jaką kształtują relacje międzyludzkie. Nie dziwi więc, że częścią tego spotkania będzie festiwal Otwarte Mieszkania. Czy to zamysł bliski twojemu sercu?

Biorąc pod uwagę to, czym się zajmuję? Jak najbardziej! Projekt polega na tym, że otwieramy się na nieznajomych i zapraszamy ich do swojego domu. W czasie trwania Element Urban Talks będzie można zapisać się na wizytę w konkretnym mieszkaniu, w konkretnych godzinach. Ja mam okazję być jedną z osób, które podczas tej edycji zaproszą do siebie. Nieśmiało liczę na to, że oprócz zwykłych odwiedzin będzie to też pretekst do opowiedzenia historii mojego domu, budynku i przede wszystkim spędzenia razem ciekawie czasu. To już druga edycja festiwalu Otwarte Mieszkania w Krakowie, chociaż projekt rozpoczął się wiosną – to chyba dowód na to, że ludzie są ciekawi tego, jak mieszkają inni, a coraz trudniej to zobaczyć.

Bardzo lubię takie określenie: dom otwarty. Co ono dla ciebie oznacza?

Jest mi bardzo bliskie, prawie jak druga skóra. Wychowałam się właśnie w takim domu, w którym drzwi się nie zamykały. Nasze relacje z sąsiadami były bliskie, ciągle ktoś wpadał i wypadał. Dzieciaki zgarniały smakołyki i leciały bawić się dalej na podwórko, babcie i rodzice zawsze mieli dzięki temu coś do roboty, bo przecież całą tę dzieciarnię trzeba było czymś nakarmić. Niestety, odnoszę wrażenie, że wraz ze zmianą ustroju i z rosnącym dobrobytem ludzie stają się coraz bardziej hermetyczni. Niechętnie wpuszczają obcych do swojego otoczenia, trochę tak, jakby to, że mają więcej, sprawiało, że boją się te swoje skarby utracić.

Koniec z polską gościnnością?

Nie, ale na pewno w krajach trochę mniej rozwiniętych ta gościnność jest zaskakująca – przykładem może być Gruzja, której mieszkańcy ciągle zapraszają do siebie, częstują jedzeniem i piciem. Takie urzeczywistnienie idei „gość w dom, Bóg w dom”. Na przestrzeni lat widzę, że w Polsce ta gościnność trochę zanika, albo przybiera inne formy. Podobno w ciągu 20 lat kuchnie, jako pomieszczenie, właściwie znikną z domów, cała ta przestrzeń przeznaczona do wspólnych posiłków przeniesie się na zewnątrz.

Ciekawe, jakie zmiany to przyniesie – kuchnia to przecież serce domu. Ludzi na świecie przybywa, jest coraz mniej przestrzeni do zasiedlenia, mieszkania robią się mniejsze, kuchnie także.

Jaka powinna być kuchnia z duszą?

Akurat jestem po remoncie mojej kuchni, zdążyłam na festiwal. [śmiech] Trochę się przez ostatnich kilka lat zużyła, była mocno eksploatowana. Mieszkanie powinno być wypełnione ludźmi, kuchnia wygodna i pachnąca jedzeniem. Ważne, żeby podkreślać indywidualny charakter i wnętrza, i kuchni. Odnoszę wrażenie, że tracimy tożsamość. Przy okazji remontu szukałam inspiracji, między innymi na Instagramie czy Pintereście. Okazuje się, że większość kuchni i mieszkań wygląda podobne – te w Warszawie, Budapeszcie czy Nowym Jorku. To smutne. Dotyczy to też niestety kuchni. Kiedy ostatnio byłam w Bratysławie, nie mogłam znaleźć żadnego miejsca, gdzie byłoby coś poza ugrzecznioną, uniwersalną wersją europejskiego śniadania. Zapytałam Słowaków – co jecie na śniadanie? Chleb ze śledziem? Świetnie, ale czemu nigdzie nie mogę go znaleźć, podobnie jak innych lokalnych produktów. Wracając do wątku gościnności – sercem domu będzie pomieszczenie, które będzie miało wielkość umożliwiającą jego wykorzystanie. Przestrzeń lub jej brak będą wpływać też na gościnność. Ponieważ kuchnie będą coraz mniejsze, także gotowanie w domach może stać się luksusową rozrywką.

To skąd ta cała fascynacja tematem jedzenia, którą właśnie obserwujemy?

Programy kulinarne, zainteresowanie jedzeniem, uwaga, którą mu poświęcamy, to cudowne zjawiska. Gotujemy pewnie więcej niż kiedyś, ale ile to potrwa? Na pewno jesteśmy dzięki temu nakarmieni emocjonalnie, dopieszczeni. Uważam, że warto pokazywać gotowanie jako element gościnności, otwierania się na innych. Jestem przekonana, że może to chociaż w niewielkim stopniu zrównoważyć ten trend zamykania się we własnych domach. Większość osób, kiedy już się przełamie, nabiera zaufania do sąsiadów, nieznajomych. Dwa i pół roku temu zorganizowałam pierwszą kolację, od tego czasu ugościłam setki osób i nigdy nic złego się nie stało – obiady u siebie organizuję co środę i za każdym razem odwiedza mnie od 12 do 15 gości – wręcz przeciwnie, oprócz satysfakcji, którą czerpię z gotowania, poznałam mnóstwo ciekawych ludzi. Dzięki takim wydarzeniom zataczamy krąg i wracamy do drugiego człowieka, budujemy na nowo zaufanie wobec świata. Ta potrzeba jest w nas silnie zakorzeniona, dowodem mogą być funkcjonujące doskonale projekty z półki sharing economy.

Rozwój technologii pomaga w budowaniu zaufania?

Kiedyś nie można było po prostu zapukać do kogoś i powiedzieć, że jesteśmy głodni. Innym przykładem może być stworzona ostatnio jadłodzielnia [miejsce, w którym można zostawić nadmiar żywności, ale też pobrać to, czego potrzebujemy – przyp. red.], która pomaga ograniczyć marnowanie jedzenia. I naprawdę nie dotyczy to biednych ludzi, przede wszystkim tych świadomych, którzy chcą realnie żyć lepiej.

Marta Bradshaw kolacja

Platforma Eataway też korzysta na rozwoju technologii. Skąd taki pomysł?

Wykiełkował w efekcie podróży po Polsce. Trzy lata temu wyjechałam z rodziną na wakacje do dosyć obleganego przez turystów zakątka i nie byliśmy w stanie znaleźć miejsca w restauracji. Zdesperowani, zaczęliśmy szukać jakichś alternatyw, coraz łakomiej myśląc o tym, jak cudownie byłoby zjeść obiad u lokalnych mieszkańców. W drodze do domu pomyślałam o tym, że przecież musi być jakaś baza ludzi, którzy gotują i zapraszają do siebie obcych. Okazało się, że takiego czegoś nie ma. Postanowiłam sprawdzić, czy wymyślona przeze mnie formuła ma sens – i taki był początek moich środowych obiadów. W tej chwili mamy około 900 kucharzy – profesjonalistów lub amatorów – na całym świecie. Eataway najpopularniejszy jest w Krakowie, bo tu powstał.

Nie popadłaś w rutynę?

Za każdym razem gotuję coś innego. Zazwyczaj menu kształtuje się na bazie sezonowych produktów, które uda mi się dostać. Na stronę internetową każdy kucharz wrzuca swoje przykładowe menu – dzięki temu wiadomo, czego spodziewać się podczas kolacji. Z uwagi na to, że często goszczę u siebie obcokrajowców, dużym zainteresowaniem cieszą się kolacje, w których pierwsze skrzypce grają produkty leśne, na przykład gołąbki z kwaśną kapustą zapiekane z grzybami. To dla mnie dobry pretekst, żeby zagłębić się w staropolskie przepisy, odszukać rodzinne receptury, przekazywane z pokolenia na pokolenie, i tchnąć w nie na nowo życie.

Czy kolacja to sposób na zarabianie pieniędzy?

Każdy korzysta z Eataway na swój sposób. Mnie cieszy stojąca za tym idea, którą jest gościnność, poszanowanie tradycyjnych smaków. Jestem też mile zaskoczona liczbą charytatywnych spotkań. Między 11 a 19 listopada w całej Polsce organizowane są kolacje z ustaloną ceną posiłku – 50 złotych. Dochód z tych spotkań zostanie przeznaczony dla dzieci z rodzin czeczeńskich, które utknęły na dworcu w Brześciu. 17 listopada w Krakowie także dzieci z domu dziecka przy ulicy Parkowej będą gotować, żeby pomóc swoim rówieśnikom. Organizujemy też akcję „Otwórz się na Wigilię”. Z jednej strony współpracujemy z krakowskim MOPS-em, dostarczając świąteczny posiłek osobom samotnym i starszym – dla wielu z nich to pierwszy domowy posiłek od lat. Z drugiej strony w tym wyjątkowym czasie nasza platforma pełni jeszcze jedną funkcję – możemy w Wigilię zaprosić do siebie nieznajomego, aby tradycyjnie puste miejsce przy stole mogło się zapełnić. To wszystko pozytywne skutki uboczne, które może przynieść zaraźliwe zamiłowanie do jedzenia – oby było ich jak najwięcej. A żeby zarazić się ideą gościnności – zapraszam do siebie.

Więcej informacji na temat Element Urban Talks i wydarzeń towarzyszących znajdziecie tutaj.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: