Czarująca pani Master Chef - wywiad z Dominiką Wójciak, zwyciężczynią kulinarnego programu TVN - KUKBUK

Czarująca pani Master Chef – wywiad z Dominiką Wójciak, zwyciężczynią kulinarnego programu TVN

Ujmuje skromnością i talentem, który docenił nawet największy postrach adeptów gastronomii Gordon Ramsay. Dominika Wójciak opowiada nam o drodze do zwycięstwa w programie i swoich inspiracjach.
dominika wojciak wywiad kukbuk

 

Kiedy gotowanie stało się twoją pasją?

„Master Chef” uświadomił mi, że idę dobrą drogą, trochę na przekór wszystkim. Wcześniej miałam wątpliwości, zadawałam sobie mnóstwo pytań: czy na pewno wiązanie życia zawodowego z gotowaniem ma sens?

 

Byłem przekonany, że wiedziałaś to dużo wcześniej.

Z wielką przyjemnością od lat poznawałam nowe smaki i składniki, a jeszcze więcej frajdy sprawiało mi dzielenie się odkryciami z innymi – przy wspólnym stole. Jedni jeździli na rowerze, inni konno, a ja stałam przy garach i była to dla mnie forma spełnienia. Czułam się skrępowana, kiedy mój Michał zaczął chwalić się tym, co robię, opowiadać znajomym o moim gotowaniu. Pomyślałam, że może warto zacząć traktować gotowanie poważnie, docenić siebie. Próbowałam nawet powiedzieć mamie, że zostaję przy garach. Szukałam potwierdzenia w oczach innych. I znalazłam je właśnie w „Master Chefie”.

 

W której kuchni czujesz się najlepiej?

Fascynuje mnie wiele smaków, ale chyba najbardziej te azjatyckie i bliskowschodnie. Tajska kuchnia jest dla mnie jedną z najciekawszych – podziwiam ją za świeżość, chrupkość i wykorzystanie tysiąca przypraw. Bliski Wschód kocham za mariaż kuminu z kolendrą, cynamonem i aromatem róż. Cały czas marzy mi się wyprawa do Wietnamu. Potrzebuję tylko biletu, paszportu i przewodnika. Podróżuję, jedząc na ulicach lokalne potrawy, i tak znajduję inspiracje na cały rok. Przez moment zachwycałam się kuchnią fusion. Długo nie lubiłam kuchni polskiej. Z czasem i do niej dojrzałam, doceniłam jej walory. Zrozumiałam, że nie tylko to, co modne, jest ciekawe i smaczne.

 

Kto jest dla ciebie autorytetem w świecie kulinariów?

Inspiruje mnie Yotam Ottolenghi, który w niezwykły sposób łączy europejską kuchnię ze szczyptą Wschodu. Potrafi połączyć pastę tahini z sosem sojowym i czarnuszką. Bardzo dużo doświadczenia wyniosłam z „Master Chefa” – obserwowałam najlepszych kucharzy z restauracji wyróżnionych gwiazdkami Michelin. Chcę wychodzić zza moich garów, książek, szukać inspiracji dalej. Nie chcę, by moja kuchnia stała się monotonna, smakowała tak samo. Podglądam pracę szefów kuchni, podpatruję, jak łączą składniki, i próbuję to przenieść do mojej kuchni, z tych samych produktów zrobić coś po swojemu.

 

Który moment w programie wspominasz jako najpiękniejszy i najsmaczniejszy?

Jestem sentymentalna i nie potrafię zapomnieć pierwszego castingu. Pamiętam smak i zapach dorady w harrisie z wodą różaną, wtedy się wszystko zaczęło. Pierwszy krok był jeszcze trudniejszy – zdecydować się, wysłać formularz, stanąć przed jury, sprawdzić się. Opłaciło się.

 

Jak wspominasz gotowanie z Gordonem Ramsayem? Z tego, co pamiętam, był oczarowany twoim gotowaniem.

Strachu przed Gordonem nie czułam, choć ma opinię siekiery. Jeśli mu nie podejdziesz, to przemieli cię przez maszynkę do mięsa i wytłucze na kotleta. Nie bałam się go, ale brałam pod uwagę taki scenariusz. Pamiętam, jak podszedł do mnie, pomieszał w moich garnkach, spróbował i zaczął konkretnie wypytywać mnie o składniki. Bałam się, że wybije mnie z rytmu, ale tak się nie stało. Popatrzył tylko na mnie i stwierdził, że jestem za mało pewna siebie. Rozkazał mi powtarzać: „Confidence, confidence, confidence…”.

 

Czy równie niepewna siebie byłaś wcześniej we własnej kuchni? Jaki jest podział obowiązków w twoim domu?

Kuchnia to moje królestwo. Jestem Zosią samosią, wolę zrobić coś sama, niż poprawiać po kimś. Michał jest wyrazistą osobowością, lubi być w centrum uwagi. Ja natomiast jestem mistrzynią drugiego planu, dlatego właśnie w kuchni najlepiej się odnajduję.

 

Ten drugi plan zaraz będzie pierwszym planem.

Rzeczywiście (śmiech).

 

Jak wykorzystasz swój udział i zwycięstwo w „Master Chefie”? Będzie program kulinarny w TVN?

Zdaję sobie sprawę, że dużo pracy przede mną, by osiągnąć poziom, który chciałabym osiągnąć. Pamiętam, jak siedziałam u Gordona w jego trzygwiazdkowej restauracji, jadłam raviolo z homarem, langustynką i łososiem. Poczułam wtedy, że jeszcze dużo nauki przede mną. Chciałabym połączyć gotowanie i podróżowanie. Może to nie jest nowatorski pomysł, dużo szefów tak robi, ale znalazłabym sposób na nową formułę.

 

Za kilkanaście dni święta, co znajdzie się na twoim wigilijnym stole?

Moja mama zawsze przygotowuje tradycyjne potrawy, a ja staram się je nieco odmienić – na przykład w zeszłym roku podałam śledzie na pierniku. Zawsze też piekę co najmniej trzy ciasta. Dzielę je na części i obdarowuję nim bliskich. To jest najprzyjemniejsze w świętach.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: