Agnieszka Lewandowska: Najpierw boksuję, a potem masuję - KUKBUK

Agnieszka Lewandowska: Najpierw boksuję, a potem masuję

Boks amatorski – od czego zacząć i co jeść, by mieć siłę do trenowania?

Rozmawiała: Basia Starecka
Zdjęcia: Max Zieliński

agnieszka lewandowska kukbuk boks

Nie może żyć bez sportu, lubi się zmęczyć i dostać wycisk. Dlatego po latach próbowania różnych form aktywności trenuje boks, który dostarcza jej upragnionego zmęczenia i adrenaliny. Kiedy już osiągnie spokój, a w jej umyśle zapanuje harmonia, wyciąga łóżko do masażu, które trzyma w kuchni, i masuje wszystkich potrzebujących relaksu.

Masz dużą potrzebę ruchu, czy zdarza ci się zrobić sobie trening w domu?
Nie umiem sama ćwiczyć. Są tacy, którzy potrafią – ja do nich nie należę. Sama nie potrafię zmusić się do roboty, wolę pójść na trening i dostać wycisk.

Gdybym chciała zacząć trenować boks, co poradziłabyś mi na początek?
Nie inwestuj, najpierw pożycz sobie sprzęt od koleżanki albo skorzystaj z tego, który z reguły jest dostępny w klubach. Do boksu nie można się zabrać, przychodząc z ulicy. Pochodź najpierw na treningi wytrzymałościowe, inaczej po rozgrzewce będziesz gotowa iść do domu. Forma jednak bardzo szybko rośnie. Będziesz zaskoczona, jak ekspresowo zwiększy się twoja wytrzymałość, a także polepszy się koordynacja i wzrośnie świadomość ciała. Zaczniesz się inaczej ruszać, staniesz się dużo silniejsza. Czy można wyobrazić sobie lepszą nagrodę za wysiłek? 

Co jesz przed treningiem?
Kiedy jeszcze chodziłam na wiosła, musiałam wstawać o piątej rano, żeby się wyrobić do pracy. Wtedy moim ulubionym śniadaniem był omlet z wiórkami kokosowymi i rodzynkami. Dawał mi dużo energii. Wciąż jest jednym z moich najlepszych patentów na porządne śniadanie, bo po zjedzeniu samego banana szybko robi mi się słabo i nie mam pary, żeby ćwiczyć. W trakcie treningu muszę też mieć pod ręką wodę. Przez półtorej godziny ćwiczeń wypijam jej około półtora litra. 

A co jesz po treningu?
Po ćwiczeniach jestem niesamowicie głodna, najchętniej wciągam wtedy jajka na bekonie i awokado. Uwielbiam tajską kuchnię, więc jeśli tylko mam w domu ryż czy warzywa, to je doprawiam właśnie tak, po azjatycku. Często sięgam po ryby, z reguły w zamrażarce trzymam zapas dorsza. Najczęściej jadam go z koprem włoskim i pomarańczami. Niektórzy po treningu sięgają po odżywki białkowe, żeby efekt pracy nad masą mięśniową był szybszy. Ja ich nie jem, źle się po nich czuję, a do tego z reguły są niesmaczne. Wolę tłusty ser.

lomilomi agnieszka lewandowska kukbuk

Gotujesz sobie, dogadzasz?
Jestem leniwą gospodynią. Gotowanie zajmuje mi do pół godziny. Czasami nawet sięgam po gotowce. Po drodze z treningu do domu zdarza mi się kupić tatara – dorzucam do niego ryż, świeży imbir, awokado, kiełki i podlewam to sosem rybnym. W każdym razie zawsze mam ze sobą torbę na zakupy. Strasznie jestem zła na plastikowe torebki. Zaśmiecają cały świat. Widzisz je jednak dopiero, gdy jedziesz w piękne, zdawałoby się, dzikie miejsce na wakacje i okazuje się, że tam też są. Noszę ze sobą także widelec, a obiad zjadam ze słoika. Czuję wtedy, że jestem fair wobec środowiska.

Nie tylko dużo się ruszasz, ale też masujesz innych. Jak to się stało, że zajęłaś się masażem lomi lomi?
Kiedy zrezygnowałam z pracy w korporacji, dziewczyna, do której regularnie chodziłam na masaże lomi lomi, spytała, czy chciałabym się tym zająć, i zaproponowała mi kurs. Pojechałam więc na warsztaty dla przyszłych masażystów i już w trakcie wiedziałam, że to jest to. Byłam pewna, że chcę to robić, do tego stopnia, że od razu zamówiłam specjalne łóżko do masażu.

Co cię urzekło w masażu lomi lomi?
Najbardziej jego bezinteresowny aspekt. Ten masaż polega na czystej wymianie. Jest formą medytacji zarówno dla osoby masowanej, jak i masażysty. Kiedy jestem zdenerwowana albo nie w formie, to nie masuję, bo wiem, że wszystkie moje emocje udzielą się osobie na łóżku. I to działa w drugą stronę: ja przejmuję wszystkie emocje od drugiej osoby. Dlatego te masaże są czasami ciężkie, bo wszystkie „korpostresulce” oddają mi swoje nerwy. Ale też regularnie przychodzące do mnie osoby pięknie reagują na dotyk, poddają się mu – i jest to fascynujące, niemal transcedentalne doświadczenie. Zdarzyło mi się wywołać płacz za pomocą dotyku, jako reakcję uwalniającą nagromadzony stres, smutek czy żal. Tego typu sytuacje są dla mnie największą nagrodą.

© KUKBUK 2017