Zawsze jest czas na ser - KUKBUK

Zawsze jest czas na ser

KUKBUK doznał w tym roku nie lada zaszczytu – do grona jurorów w konkursie dla serowarów domowych zaprosił nas VI Ogólnopolski Festiwal Serów Farmerskich i Tradycyjnych w Lidzbarku Warmińskim. Postanowiliśmy przyjrzeć się wydarzeniu z bliska!

Tekst: Agata Michalak; zdjęcia: Kasia Stadejek

kukbuk czas na ser

Mimo że scena serowarska w Polsce liczy sobie zaledwie kilka-kilkanaście lat, festiwali dla osób, które decydują się na ciężką pracę przy owcach, krowach lub kozach, jest aż dwa – w Lidzbarku Warmińskim i Sandomierzu. Ten pierwszy, o którym zaraz więcej, z czułością pochyla się nad samym serowarem, oferując bardzo specjalistyczne, zamknięte sympozjum z wiedzy o serze. Ten drugi – bardziej na odbiorcy i atmosferze wesołego piknikowania z serem w tle. Co nie znaczy, że do Lidzbarka nie ściągają też żądni mlecznych przetworów smakosze.

 

Konkurs na najlepszy ser festiwalu zwyciężyła unurzana w popiele piramidka z koziego mleka w stylu francuskim – jak się potem okazało, przygotowana przez wychowanka okołofestiwalowych kursów serowarskich, pana Stephane’a Lefevre. Duże wrażenie zrobiły też na nas sery z Wańczykówki, które nawet w ślepym teście wskazywały na swoje pochodzenie (przynajmniej jeden z dwóch nagrodzonych, Mr Wańczyk). Dużo skosztowaliśmy też serów dosmaczanych ziołami (kozieradką, czarnuszką, czosnkiem niedźwiedzim), co nie zawsze było z korzyścią dla smaku, choć ewidentnych pomyłek nie odnotowaliśmy. Generalnie na tle lat ubiegłych poziom miał być bardziej wyrównany.

kukbuk czas na ser
kukbuk czas na ser
kukbuk czas na ser
kukbuk czas na ser
kukbuk czas na ser
kukbuk czas na ser
czas na ser kukbuk

Najznamienitsi przedstawiciele serowarskiego świata wystawili się też ze swoimi produktami na dziedzińcu lidzbarskiego zamku. Mieliśmy na nich świetny widok z naszego hotelu Krasicki, który z zamkiem sąsiaduje. Tam też odkryliśmy wiele innych jeszcze kulinarnych przyjemności i mogliśmy oceniać zainteresowanie zwiedzających, na które wpływały na pewno świeżo zdobyte laury, ale i osobiste preferencje czy przystępność cen. Popijając kawę po wietnamsku na zmianę z olejem z pestek dyni (!) z tłoczni Cameleon, krążyliśmy między wystawcami i warsztatami okołoserowymi, ciesząc się z pięknej pogody i urody miasteczka.

 

Otwarte dla publiczności, symbolicznie płatne warsztaty zasługują na osobną wzmiankę. Poznaliśmy dzięki nim specyfikę serów litewskich, z których najbardziej smakował nam twardy, dojrzewający ser zbliżony aromatem do Comte, a także arkana domowej produkcji jogurtu i kefiru, w które wprowadził nas pan Mirek Sienkiewicz, dobry duch i jeden z założycieli festiwalu. Dzięki jego wiedzy i zakupionym na festiwalu kulturom bakterii już wkrótce będziemy dzielić się uzyskaną wiedzą także z wami!

czas na ser kukbuk
czas na ser kukbuk

Cały czas jeszcze uzupełniamy ostatnie zakupione w Lidzbarku zapasy. Żałujemy, że w stolicy nie ma jednego miejsca, w którym moglibyśmy z taką łatwością jak na festiwalu zaopatrzyć się w Pijaną Kozę od Kaszubskiej Kozy, Kozi Grzbiet z Wańczykówki, któryś z mocno dojrzałych serów Marka Grądzkiego czy świeży kozi twarożek z Owczarni Lefevre. Błagamy, by ktoś zrobił ukłon w naszą stronę i zaczął sprowadzać na skalę większą niż tylko restauracyjna te pyszności! Odpłacimy się wiernością klientów zaszczepionych serowym bakcylem przez serowe festiwale.

czas na ser kukbuk
© KUKBUK 2017