Restaurant Week – 5 lokali, które poleca redakcja KUKBUK-a - KUKBUK

Restaurant Week – 5 lokali, które poleca redakcja KUKBUK-a

Dziś rozpoczyna się kolejna edycja festiwalu najlepszych restauracji. Sprawdźcie, w których lokalach trzeba zarezerwować stolik.

Tekst i zdjęcia: redakcja

Przystawka, danie główne i deser, opracowane i przyrządzone przez najlepszych szefów kuchni, plus specjalny festiwalowy drink do wzniesienia toastu, a to wszystko w cenie 49 złotych. Od 20 do 31 października restauracje (i smakosze!) w całej Polsce mają swoje święto. Na stronie Restaurant Weeka możecie przejrzeć, jakie lokale biorą udział w akcji, a także zarezerwować stoliki. Spośród naszych ulubionych warszawskich restauracji wybraliśmy te, których festiwalowe menu podekscytowało nas najbardziej. Gdzie warto pójść podczas jesiennej edycji Restaurant Weeka?

Dyletanci, ul. Rozbrat 44
To jedna z restauracji, które wzbudzają wielki entuzjazm warszawskich foodies. Na festiwalową przystawkę można tu zjeść kozi ser z burakami, ale niech was nie zmyli banalność tego połączenia – serowy mus otoczony jest chrupką panierką, plastry słodkich buraków przytulają się w smakowitym gratin, a charakterny sos orzechowy dodaje wyrazu. Danie główne to idealnie usmażony pstrąg z chrupką skórką, pyszny młody ziemniak i sos waniliowy lub kremowe i wyraziste risotto grzybowe z serem Emilgrana, olejem selerowym i ze szczypiorkiem. Na deser zjemy w Dyletantach lekki mus czekoladowy z lodami korzennymi (których moglibyśmy zjeść ze trzy porcje, takie są pyszne!) i gruszką w czerwonym winie. Piękna ceramika, nienaganna obsługa i widok na złote drzewa w parku Rydza-Śmigłego to dodatkowe plusy. Idźcie koniecznie!

Rozbrat20, ul. Rozbrat 20 (co za spójność!)
Do Rozbratu najczęściej zaglądamy na śniadanie lub po chleb, ale podczas Restaurant Weeka zasiadamy na dłużej. Dobrze jest już od pierwszego kęsa, miniaturowych amuse bouche, które wyglądają jak złożone przez (naprawdę zdolne) krasnoludki: tartaletki z majonezem i grzybami oraz ciasteczka z cebulą i parmezanem. Na przystawkę jemy puszyste paté z rumianą od masła brioszką, aronią i pistacjami, a w wersji wegetariańskiej miodową zupę dyniową z serem i szałwią. Oba dania główne też są fantastyczne – jędrny kawałek dorsza leży na cierpkim od kiszonej cytryny posiekanym koprze włoskim i oblany jest sosem w stylu bouillabaisse, a podana do niego bagietka z domowym aioli dopełnia kompozycji, natomiast w drugim talerzu (skądinąd pięknym, jak wszystkie naczynia w Rozbrat20) prężą się pękate pierogi z ziemniakami, przybrane jarmużem i cebulową okrasą. Dzieło wieńczy deser – kawowy creme brulee z lodami czekoladowymi, pomarańczą i bezą oraz karmelizowanymi orzechami włoskimi. To chyba nasza ulubione festiwalowe doświadczenie tej edycji!

Elixir by Dom Wódki, ul. Wierzbowa 9/11
Rzut oka na festiwalowe menu Elixiru ucieszy zwłaszcza miłośników nowoczesnej kuchni polskiej. W końcu to restauracja, w której ponad sześć wieków tradycji produkcji wódek, miodów pitnych i nalewek przeplata się z kulinarnym bogactwem naszego kraju. Menu mięsne rozpoczyna się od żurku na wędzonce, z chrupiącym boczkiem, purée ziemniaczanym i majerankową emulsją. Po krzepiącym początku na talerzu pojawi się zraz wołowy z musztardą, borowikami, musem z ogórków kiszonych i pikantną kaszą, a na deser wjedzie beza z kremem i owocami. Nikt nie wyjdzie stąd głodny, wegetarianie także. Drugie menu, mniej spektakularne w smaku, składa się z zupy ogórkowej, która zaskakuje kremowością, pierogów orkiszowych ze szpinakiem i z serem oraz sernika na zimno zrobionego z koziego sera, podanego z sękaczem, sorbetem malinowym i owocami. Wielki plus za pieczywo, które zjedliśmy z pysznym masłem do ostatniego okruszka.

Kieliszki na Próżnej, ul. Próżna 12
Kieliszki kochamy za tatara z majonezem, wątróbkowe pâté z brioszką i wiele innych kąsków, które popijaliśmy doskonałym winem. Restaurant Week to doskonała okazja, żeby w bardzo dobrej cenie spróbować w Kieliszkach aż trzech dań. Na przystawkę chrupiemy placek ziemniaczany z crème fraîche i ze szczypiorkiem, a następnie spory kawałek boczku z ajwarem, marchewką i jarmużem (dla wegetarian przygotowano rumiane kopytka z grzybami, żółtkiem, szałwią i serem). Posiłek kończy krówka z orzechami laskowymi, lodami waniliowymi i ze słonym ciastkiem. Czysta rozkosz!

Ed Red, pl. Mirowski 1
Wielbiciele mięsa i podrobów dobrze znają to miejsce, a festiwalowe menu Adama Chrząstowskiego z pewnością ich nie zawiedzie. Tłuściutkie i krzepiące, zaczyna się od prasowanego boczku ze świni złotnickiej z sałatką z ziół, buraczków i jabłek lub szpiku wołowego z burakami i ziołami. Spośród obu dań głównych nie byliśmy w stanie wybrać lepszego: w szranki stanęła łopatka wołowa à la Stroganow i kanapka z gęsimi żołądkami z dynią piżmową, kandyzowanym boczkiem i ze słonecznikiem, oba talerze zachwycają! W deserze już jednak mięsa nie ma, ale jest sporo słodyczy – w zupie nic pływa wszystko, co najlepsze, czyli krówki, orzechy i bezy, a tort naleśnikowy z kajmakiem wysadzany jest rumowymi rodzynkami.

Zgłodnieliście? Wolne stoliki w najlepszych restauracjach z całej Polski czekają was na stronie Restaurant Week. Do zobaczenia przy stole!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: