Gin na języku - KUKBUK

Gin na języku

Nic tak nie pobudza leniwych kubków smakowych jak ciekawa degustacja z profesjonalistą. Tastingi i cuppingi powinny zdarzać się w życiu dziennikarzy i praktyków kulinarnych jak najczęściej, bo dzięki nim zyskujemy wyrafinowanie.
gin kukbuk

Podniebny bar w siedzibie Pernod Ricard Polska tym razem wypełnił się chłopakami. Gin wydaje się raczej męskim napojem, co niekoniecznie potwierdziło się po przedpołudniu (sic!) spędzonym w towarzystwie drinków na bazie Beefeatera. Męską obecność szybko dało się wytłumaczyć inaczej – goście byli przede wszystkim barmanami, tym bardziej więc ucieszyło nas zaproszenie do tak profesjonalnego grona.

Ambasador marki Sebastian Hamilton-Mudge to człowiek-orkiestra – czarujący jako rozmówca i zabawny jako prelegent.

 

Dość długi wstęp historyczny, przeplatany anegdotami z długiej i bogatej historii ginu, stanowił niezbędne tło dla degustacji, która miała nastąpić w drugiej połowie spotkania. Dowiedzieliśmy się kluczowych kwestii: jakie roślinne dodatki kształtują smak klasycznego Beefeatera i jego młodszej odmiany z dopiskiem „24” (przede wszystkim jałowiec, ale i cytrusy, ziarna kolendry czy zioła – wszystkie wybierane sumiennie z najlepszych okazów z dorocznych zbiorów), czym proces jego powstawania różni się od konkurencji i jak definiuje się London Dry Gin, Dry Gin i Distilled Gin (najwyższą jakość ma ten pierwszy, bo składniki roślinne są tu macerowane wspólnie z alkoholem przez 24 godziny w kolumnie destylacyjnej, w pozostałych bywają łączone z alkoholem już po destylacji).

 

A na koniec mogliśmy spróbować ginu Beefeater i Beefeater 24 w zestawieniu z konkurencją – Tanqueray London Dry Gin (bardziej ziemiste nuty, dobrze uzupełnia je limonka lub inne cytrusy), Bombay Sapphire (delikatniejsze, kwiatowe nuty) oraz Hendricks Gin, który technicznie rzecz biorąc nie jest London Dry Ginem, ale, jak przyznał sam ambasador marki, ma wielkie zasługi w propagowaniu ginu jako subtelnego, wyrafinowanego napoju alkoholowego (ma znacznie delikatniejsze i bardziej ulotne nuty).

 

Po takiej degustacji i mądrym wyjaśnieniu procesów stwierdziłam, że chyba zostanę przy Beefeaterze 24 i Hendricksie – oba giny są ciut delikatniejsze od typowych klasyków (Beefeater, Tanqueray), każdy dobrze nadaje się na inną okazję i świetnie komponuje z innymi składnikami.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: