Wino do śledzia? - KUKBUK

Wino do śledzia?

Cóż za perwersyjny zamach na tradycyjny smak i grudniowe obyczaje! Śledź to wszak zakąska do wódki, a wódka to popitka do śledzia – dwa uzupełniające się smaki o dużych zasługach dla literatury i filmu, a może nawet większych dla promocji naszego zacnego kraju za granicą.
winicjatywa kukbuk

Tymczasem Wojciech Bońkowski z Winicjatywy porywa się na rzecz uświęconą pokoleniowo i gastrycznie. I wcale nie grzeszy w odosobnieniu, ale niecnie korzysta z okazji i w trakcie odbywającego się w miniony weekend Świątecznego Kiermaszu Winicjatywy szerzy kulinarne innowierstwo. „KUKBUK”, niepomny przesądów, daje się skusić i z duszą na ramieniu wyprawia się na warsztaty „Wino do śledzia” na skutą pierwszym szronem warszawską Pragę. Tajny zlot kulinarnych rebeliantów odbywa się na terenie Soho Factory, pod tajemniczo brzmiącym adresem „komin 73”.

 

Bońkowski nakłada przygotowanego przez restaurację Butchery & Wine śledzia w oleju lnianym.


Śledź zdaje się o niczym nie wiedzieć i ze spokojem czeka na rytualną lufkę zmrożonej okowity.


Tymczasem sięgamy po kieliszki, w których znajduje się pierwsza odważna propozycja Bońkowskiego: Georg Breuer Riesling Sauvage 2012. – To najbardziej kwaśny riesling dostępny na kiermaszu – zapewnia Bońkowski. Faktycznie, kwasowość wina otworzyłaby nawet wyleczone wrzody, ale co się dzieje ze śledziem? Zszokowany propozycją traci nie tylko smak subtelnego oleju lnianego, ale i swój własny charakter. Po prostu znika. Na szczęście za drugim razem jest lepiej. Disznókö Tokaji Furmint 2011 daje rybie pływać. Ale to, co dzieje się przy trzecim kieliszku, zaczyna nas przekonywać do innowacyjnego połączenia śledzia z winem. Meyer-Fonné Cremant d’Alsace miło drażni nos wonią jabłek i drożdży, śledź również zdaje się być w lepszym humorze. Łyk wina, kęs śledzia. Jest zupełnie słodki! Cukier to w przypadku nowego połączenia śledzia z winem słowo wytrych. Zawarty w prosecco, które leje się do czwartego kieliszka, wraz z bąbelkami przywraca rybie gibkość i fantazję. By zamknąć spektrum grzesznych doznań, próbujemy jeszcze zestawienia-ekstremum: tegorocznego beaujolais nouveau. Pachnie bananami, gumą Mambą i landrynką. Najbardziej białe z czerwonych win w kontakcie ze śledziem staje się wehikułem czasu – budzi wspomnienia, jest pretekstem do rozmyślań nad śledziowym życiorysem. Oto błądzimy pomiędzy szuwarami, stajemy na mokrym pomoście, wciągamy w nozdrza zapach glonów i odmętów. Jest sentymentalnie. Opuszczamy warsztaty oszołomieni, by głosić nowinę: broniony śledziową piersią ostatni bastion wódki runął.

 

winicjatywa kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA
winicjatywa kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA
winicjatywa kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA
© KUKBUK 2017