Ser, chleb i wino - KUKBUK

Ser, chleb i wino

Festiwal kulinarny w Grucznie jak co roku zachwycił nas regionalnymi przysmakami i atmosferą. Przeczytajcie relację!

Tekst i zdjęcia: Kalina Cyk

Już po raz siódmy odbyła się tam jedna z największych imprez dla smakoszy w Polsce. Organizatorzy przygotowali miejsce dla 150 wystawców, były więc polskie wina, sery, pieczywo, przetwory, wędliny i miody. Kto się najadł, mógł się trochę pouczyć, na przykład wziąć udział w warsztatach wypiekania podpłomyków lub przyjrzeć się pracy bartników. W niedzielę dyskutowano na międzynarodowej konferencji, poruszającej temat lokalnej, rzemieślniczej produkcji żywieniowej jako elementu dziedzictwa i rozwoju. Podczas festiwalu najlepsze produkty otrzymały nagrody. Czego spróbowaliśmy?

Podczas festiwalu najbardziej zaskoczyła nas liczba stoik z miodem, od których aż się roiło. Pszczelarze chętnie dzielili się swoją wiedzą i z pasją opowiadali o swoich bzyczących podopiecznych. W słoikach błyszczały miody spadziowe, lipowe i gryczane, choć natknęliśmy się też na aromatyzowane miętą czy takie, w których zanurzone zostały poziomki czy truskawki. Najlepszy okazał się miód lipowy z pasieki Gucio państwa Stożek, położonej w Parlinie. Jej specjalnością są miody kremowane, przygotowywane według porad zawartych w XIX-wiecznej pszczelarskiej księdze.

Obok miodów to sery przyciągały największe tłumy. Jedne były delikatne i rozpływały się w ustach, drugie szczypały w język i odurzały aromatem. W tym roku nagrodę Grand Prix jury przyznało produktowi ze Ślesina, ze Spiżarni Hrabiny Potulickiej. Spiżarnia ma w ofercie białe sery, a na szczególną uwagę zasługuje ten z czarnuszką lub z czosnkiem niedźwiedzim. Nasze serca skradły jednak Sery Grądzkie, produkowane przez Marka Grądzkiego, uznawanego za jednego z najlepszych serowarów w Polsce. Jak one pachniały! Spróbować można było wszystkich – świeżaków, pleśniowych, czosnkowych czy nawet truflowych. Największe wrażenie zrobił na nas czysty ser kozi oblany czarną parafiną i taki z dodatkiem całych kwiatów bergamotki.

Nie mogło obyć się bez deseru. Do dzisiaj wspominamy smażone na bieżąco pączki, puszyste i oprószone cukrem pudrem. Równie dobry był tradycyjny kaszubski deser przygotowany przez gospodynie z kociewskiego Koła Gospodyń Wiejskich – ruchanki z fjutem, czyli racuchy z syropem cukrowym. Najwięcej chętnych było na tegorocznych zwycięzców w kategorii cukierniczej. Do lodów z Koronowa prowadziła najdłuższa, prawie 20-minutowa kolejka! Na szczęście wszystkie smaki lodów były tego warte – waniliowe, porzeczkowe i czekoladowe. Ceną (3 zł za gałkę) biły na głowę wszystkie inne rzemieślnicze wyroby, jakich próbowaliśmy tego lata. Lody państwa Zmudziejewskich produkowane są od 1979 roku, a trzy lata temu zostały wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych.

Choć pogoda w weekend nie dopisała, a po upałach nie było już śladu, spore kolejki formowały się do stoisk z ekologicznymi napojami. My rozkoszowaliśmy się naturalnymi lemoniadami z Koziej Zagrody z Cichostowa, które wygrały w tym roku certyfikat KUKBUK Poleca. Duże wrażenie zrobiły na nas także świeżo tłoczone soki z Kałęczewa, pełne ciekawych dodatków, na przykład młodego jęczmienia czy werbeny. Warte uwagi są także przetwory, w tym kultowe już strzeleckie powidła śliwkowe. Wyjątkowe, tworzone w Dolinie Dolnej Wisły są smażone tylko raz w roku między wrześniem a październikiem. w wielkim miedzianym kotle na świeżym powietrzu! Oprócz nich próbowaliśmy konfitur z ałyczy, czyli śliwy wiśniowej, często mylonej z mirabelką.

Zdecydowanie najbardziej wonne były stoiska mięsne. Nagroda Smaku Roku w kategorii przetworów mięsnych trafiła do Witolda Śledzia, autora wątrobianki wędzonej. Na uwagę zasługiwał też pasztet wielomięsny od Stanisława Broniarczyka, wyróżniony także przez jury. Gospodarstwo „u Teresy i Wacława” zachwyciło nas z kolei kiełbasą z koziny. Impreza z pewnością nie była rajem dla wegan, ale dla mięsożerców już tak!

Z festiwalu wróciliśmy najedzeni i wyposażeni w słoiczki, torby i pakunki ze smakołykami od polskich producentów. Mimo nadmiaru stoisk z grillowaną karkówką z frytkami i kramów z chińskimi zabawkami, Gruczno dumnie stoi na straży polskiego dziedzictwa kulinarnego. I niech stoi jak najdłużej!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: