Dom wódki Elixir - u źródła trunków - KUKBUK

Dom wódki Elixir – u źródła trunków

Zaczerpnęliśmy z prastarej wiedzy o ziołolecznictwie i warzeniu upajających trunków.

Tekst: Agata Michalak, zdjęcia: materiały prasowe

elixir relacja kukbuk

Parę dni temu gościliśmy w wyróżnionej w przewodniku Michelin restauracji Dom Wódki Elixir. Przekąszając szlachetne dania szefa kuchni Michała Tkaczyka, słuchaliśmy o esencjach tkwiących w roślinach.

 

Już dawno nie dowiedzieliśmy się tak wiele o tak podstawowych elementach kuchni, jak zioła i przyprawy. W ramach cyklu „Kuchnia polska – Nowe horyzonty” pochyliliśmy się nad niby prostym tematem: wódkami ziołowymi. Obejrzeliśmy prezentację pięknych etykiet wódek z przebogatych zasobów kolekcjonera Adama Łukawskiego i usłyszeliśmy arcyciekawą prezentację doktor Krystyny Stepczyńskiej-Szymczak o tym, jakie zioła najczęściej trafiają do maceracji. Etykiety zachwycały – staromodne wzory przeplatały się młodopolskimi dekoracjami. Niektóre ze wzorów mogłyby zdobić ściany pałaców. Pan Adam jest z zawodu poligrafem, więc jego zbiory, liczące sobie, bagatela, kilka tysięcy sztuk, są świetnie zachowane i udokumentowane. Z kolei zetknięcie z botaniczną wiedzą pani Krystyny było jak orzeźwiający obłok kumaryny – esencjonalnej substancji właściwej niektórym dzikim roślinom, m.in. trawie żubrowej, a właściwie turówce wonnej (bo tak brzmi oficjalna nazwa tego zioła).

Kumarynę w formie olejku dostaliśmy zresztą w fiolkach z aerozolem, by móc spryskać nią wybrane potrawy – albo własny nadgarstek. Ten związek chemiczny, pachnący jak niezmierzone trawiaste połacie lotniska Babie Doły w trakcie letniego festiwalu Open’er, świetnie współgrał z łososiem marynowanym w żubrówce, podanym z relishem z grzybów leśnych i kawiorem z ogórka kiszonego.

Co ciekawe, wbrew popularnej opinii to właśnie kumaryna sprawia, że żubry wcale trawy żubrowej nie jedzą. Substancja ta ma bowiem odstraszać roślinożerców, którzy mogliby sobie ostrzyć ząbki na soczyste źdźbła turówki. Jak usłyszeliśmy, tzw. substancje czynne mają to właśnie na celu – chronić rośliny przed atakami ssaków, ptaków, ale i grzybów. Aż żałowaliśmy, że nasze spotkanie nie odbywa się latem, bo wiedza pani Krystyny o młodych listkach idealnie nadających się do sałatek (np. hyzop) mogłaby zyskać pełniejszy wymiar w kuchni Domu Wódki.

elixir relacja kukbuk
elixir relacja kukbuk
elixir relacja kukbuk
elixir relacja kukbuk
elixir relacja kukbuk
elixir relacja kukbuk
elixir relacja kukbuk
elixir relacja kukbuk
elixir relacja kukbuk

Michał Tkaczyk poradził sobie i tak niezgorzej, mięsożernych gości racząc combrem z jelenia w sosie dereniowym, jaroszy zaś – dorszem z towarzyszeniem tego samego sosu i pierożków z bryndzą i szałwią, do których idealnie pasowała wódka Krzeska Ziołowa.

 

Tylko deser był nadmiarem szczęścia, bo arcysłodka Żołądkowa Gorzka z Figą została sparowana z pikantnym musem czekoladowym z chili oraz lodami z sera pleśniowego. Dlatego zapamiętamy głównie pierwsze, świeże łososiowo-ogórkowo-żubrówkowe połączenie i pięknie obmyślone detale w rodzaju fiolki z kumaryną oraz dostępnych do dotykania i wąchania przypraw, które zawdzięczamy Monice Kuci, promotorce kulinariów i inicjatorce cyklu.

 

Tekst: Agata Michalak, zdjęcia: materiały prasowe

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: