Affligem: Nienasycenie - KUKBUK

Affligem: Nienasycenie

Wakacyjne nastroje dopisywały, gdy spotkaliśmy się po raz kolejny w gościnnych wnętrzach Soul Kitchen, by pogawędzić nad piwem Affligem. Nawet szybka letnia burza nie popsuła naszym gościom humorów. Grono złożone dziennikarzy, architektów i kulturalnych aktywistów zapadło w miękkie fotele i z ekscytacją oczekiwało na smakołyki w pucharze i na talerzu.
affligem kukbuk

By zwyczajom naszego cyklu stało się zadość, rozpoczęliśmy, pod przewodnictwem sommeliera piwnego Kamila Antoniaka, od rytualnego otwarcia butelek. Affligem, czyli belgijskie piwo klasztorne podwójnej fermentacji, zachowuje się po otwarciu jak wino musujące – to zasługa właśnie drugiej fermentacji, która zachodzi już w butelce. Goście, onieśmieleni trochę sposobem podania, czyli rytuałem body & soul oddzielającym większą część klarownej piwnej cieczy od pozostającej na dnie butelki, mętnej i bardziej drożdżowej partii, nie odważyli się nalać swojego piwa sami, ale ochoczo je wąchali, starając się wyróżnić zapach bananów. Ci, dla których było to pierwsze spotkanie z Affligemem, jak dziennikarka wydawnictwa Axel Springer Ania Budyńska, z uznaniem kiwali głowami, ci którzy znali już ten smak, z przyjemnością się nim raczyli.

affligem kukbuk

Na tak przygotowany grunt wkroczył szef kuchni Soul Kitchen, Andrzej Polan, który swoje kulinarne show rozpoczął opowieścią o kumpiaku – podlaskiej szynce dojrzewającej, od której od razu zachciało nam się jeść. Kto jeszcze nie był głodny na tym etapie – a zgromadziliśmy kilku prawdziwych smakoszy, m.in. krytyczkę sztuki i kuratorkę Anię Theiss czy parę architektów Anię i Marka Lorensów – na jej wspomnienie poczuł pracę ślinianek. Ten kulinarny drobiazg obejmował też krakers pszenny, morelę i czarną malinę – przebój sezonu na bazarku pod Halą Mirowską. Gawędząc o warszawskich targowiskach i zasadach, jakimi się rządzą, ani się zorientowaliśmy, aż na stół wjechała rewelacja: ciepło-zimna przystawka złożona z wielokolorowych pomidorów skropionych oliwą, posypanych pieczonymi orzechami laskowymi i aromatycznym serem Bursztyn, ozdobionych grzanką z chleba rustykalnego. Było to tak solidne danie, że właściwie nic by się nie stało, gdyby po nim czekał nas tylko deser. Świeże pomidory pachniały, orzechy i grzanka miło chrupały w zębach, a my pogrążyliśmy się w dywagacjach, czyje nazwisko i imię jest najtrudniejsze do zapisania – i¬ w jakim kraju. Ustaliliśmy m.in. że panieńskie nazwisko jednej z naszych towarzyszek – Kołodziejczyk – wygrywa w tej kategorii. Uniemożliwiło bowiem praktycznie swojej właścicielce założenie konta w amerykańskim banku. Dowiedzieliśmy się też przy okazji, że nasz gość i KUBKUK-owy grafik Tymek Piotrowski na co dzień posługuje się drugim imieniem, choć imieniny obchodzi zgodnie z pierwszym, szelma!

affligem kukbuk

Tymczasem gość z imienia jeszcze nie wymieniony, Kasia Białousz – redaktorka i kuratorka wystaw z ramienia Goethe-Institut i agencji Bold – racząc się drugim już piwem Affligem, wyznała, że albo ono, albo nasze rozmowy działają kojąco na jej chory kręgosłup, a tak dobrych pomidorów nie jadła jeszcze w tym sezonie. To jednak nie był koniec przysmaków. Łagodny w smaku halibut z sosem z mango i marakuji, podany z ogórkiem i jogurtem, czyli nowoczesną wersją mizerii, dopełnił dzieła nasycenia towarzystwa, zaś niekoronowanym królem tego wieczoru – o dziwo, także świetnie pasującym do piwa Affligem! – został deser z kruchego ciasta, pieczonego agrestu i kremu patissiere z czekoladą… Rozpływaliśmy się wręcz nad nim, Ania Budyńska poprzysięgła mu wierność po kres swych dni, a ja na kulinarnym haju dałam się skusić na trzeci goblet piwa Affligem… Wszystkie specjały, nieśpieszne rozmowy i śmiechy tak idealnie wypełniły nasz wieczór, że rozchodziliśmy się powoli, oblizując po agrestowej babce i jeszcze długo śmiejąc się na pustych ulicach usypiającej Warszawy.

affligem kukbuk
affligem kukbuk
affligem kukbuk
affligem kukbuk
affligem kukbuk
affligem kukbuk
affligem kukbuk
affligem kukbuk
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: