Od jedzenia do zbliżenia - KUKBUK

Od jedzenia do zbliżenia

Czas wybudzić się z zimowego snu. Powoli, pomiędzy snem a jawą, pobłądzić w krainie fantazji. Za oknem lepkie pąki buzują obietnicą pierwszej miłości, w powietrzu czuć wibrujące napięcie. Powitajcie wiosnę zmysłową ucztą, połączcie słodycz z pikanterią, zanurzcie się w krainie różu.

Zdjęcie: studio dinnershow

afrodyzjaki kukbuk

Prawdziwa przyjemność to doświadczenie wielozmysłowe, w którym każdy bodziec stymulujący nasze podniebienie, skórę, wzrok, słuch wzmacnia odczuwanie całości. Im więcej impulsów, tym bardziej totalne doświadczenie. Podawane powolnie, nasycające, obezwładniające. Od jedzenia do zbliżenia.

 

Gra wstępna
Bez owijania w bawełnę alkohol jest częścią romantycznej uczty. Im lepszy, tym lepiej – zarówno dla ogólnej oceny stylu, jak i dla samopoczucia. Z tego to powodu niektóre narody wypracowały tradycję picia szampana czy wina jako interludium do miłosnego aktu. Może nie doceniają okowity, a może z czasem nauczyli się, że jej nadmiar co prawda wzmaga żądze, ale znacznie utrudnia wykonanie. Już Szekspir zajmował się uprzedzaniem widzów o tej bezlitosnej prawdzie, dziś naukowcy wypracowali normę spożycia, przy której już jesteśmy rozluźnieni, a nadal działa nasza koordynacja i motoryka. Jest nią jeden wysokoprocentowy drink lub – dla kobiet – dwa niewielkie kieliszki wina. Dla mężczyzn wcale nie dużo więcej, bo fizjologia nie zna litości, odbierając władzę w członkach.

 

Talerz pod napięciem
Naturalne afrodyzjaki są stare jak seks i znacznie bardziej urozmaicone. Od czasu kiedy wyskoczyliśmy z futer i przestaliśmy ganiać po sawannie, myślimy, co by pobudziło zmysły partnerki lub partnera i dało szansę na długie i pełne rozkoszy spółkowanie. Ludzie dopatrywali się cudownych właściwości w roślinach i kwiatach przypominających narządy płciowe, stosowali magię sympatyczną, by podobne wzmocnić podobnym, i dlatego dotąd uważa się ostrygi za znakomity środek na męską potencję. Kojarząc się z żeńskimi strefami erogennymi, mają tak żądz móc wzmóc, aby jedzący mógł iść w szranki z Casanovą. Prastara wiara, że najlepiej działa to, co się zje, znajduje potwierdzenie także w dziedzinie afrodyzjaków. Tym bardziej że łączenie rozkoszy jedzenia z rozkoszami ciała jest jednym z najstarszych ludzkich rytuałów.

 

Jednak sprawność seksualna to tylko jedno z zadań afrodyzjaków. Kolejnym jest pobudzenie zmysłów i uwrażliwienie ich na odczuwanie przyjemności, tak aby następujący potem akt był jeszcze bardziej rozkoszny. W tej roli prym wiodą chili, wanilia, czekolada, imbir i figi. Można je łączyć na milion sposobów, każde z nich pobudza bowiem nie tylko kubki smakowe czy zakończenia nerwowe, ale też zmysł zapachu czy dotyku. Oto nasze propozycje na słodko-ostrą kampanię pod flagą miłości.

 

Na godne miano afrodyzjaków zasłużyło także wiele abstrakcyjnych formacji ze świata roślin i zwierząt: róg nosorożca, jad żmii (Chiny), jajka kaczek zawierające zarodki (Filipiny) oraz szczyt azjatyckiej odwagi: ryba fugu, której spożycie ma dawać mężczyźnie niespożytą moc w sypialni. Albo wieczny odpoczynek (źle przyrządzona ma właściwości trujące).

 

Chili
Małe czerwone szatanki. Chili w parze z czekoladą to jak gorący lód – komplementarne przeciwieństwa. Pieczenie i gorące mrowienie. Usta i język osoby, która jadła potrawę z chili, są lekko podpuchnięte, nabrzmiałe. Pocałunki są bardziej namiętne i ogniste. Kapsaicyna, odpowiedzialna za pikantność papryczek, podnosi ciśnienie krwi, temperaturę ciała, pobudza zakończenia nerwowe, a na koniec – podnosi poziom endorfin, odpalając nasze libido z delikatnością dieslowskiego rozrusznika.

 

Wanilia
Wonne, anielskie przeciwieństwo chili. Olejki eteryczne, głownie wanilina i około 150 innych substancji, dają niepowtarzalny aromat powodujący stany euforyczne. Przedziwne niemieckie badania z XVIII wieku dowodziły, że wanilią wyleczono aż 342 przypadki impotencji. Być może to samo wiedzieli Aztekowie, dodający do swoich słynnych czekoladowych koktajli duże dawki wanilii.

 

Czekolada
Ten cudowny składnik potrzebuje dobrego tła. Czekolada ugości diabelską ostrość chili i aromatyczną wanilię. Bogata w tryptofan – aminokwas biorący udział w tworzeniu serotoniny (jednego z hormonów seksu), i siostrę amfetaminy – fenyloetyloaminę, czyli substancję dającą nam odczucie odlotu, gdy jesteśmy zakochani. Tym skuteczniejsza, im bardziej czarna – pozbawiona chemicznych dodatków i bogata w naturalne ziarno kakaowca.

Pośród przedziwnych, groźnych albo obrzydliwych pomysłów na rozgrzanie temperamentu kochanków wiele jest starych patentów, które znajdują potwierdzenie w nowoczesnych badaniach naukowych. Chili, wanilia, imbir, żeń-szeń, lukrecja, ginkgo biloba, krewetki, czekolada, a także niedoceniane pestki słonecznika czy werbena dowiodły swojej skuteczności w podnoszeniu seksualnych możliwości człowieka.

Imbir
Brzydki, pokręcony i jakiś taki niewydarzony. Jak dzwonnik z Notre Dame. Delikatniej niż chili rozgrzewa, wyrównuje ciśnienie, poprawia jakość oddechu, działa przeciwzapalnie. Pomaga znieść wszystkie nasze kulinarne uniesienia, aktywizując trawienie. Mistrz – mimo swojej nietęgiej aparycji.

 

Figi
Oprócz oczywistych czynności, jakie można wykonywać z listkami figowymi, przede wszystkim w raju, szczególnie po zjedzeniu owocu z drzewa wiadomości dobrego i złego, figi dają wiele więcej. Wnętrze figi swoją delikatnością, miękkością miąższu i kolorem przywołuje na myśl kwiat żeńskiego sekretu. Wgryź się w nią, a zrozumiesz, dlaczego Grecy uważali figi za lubieżne owocki.

 

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: