Co o polskiej kuchni myślą obcokrajowcy? - KUKBUK

Co o polskiej kuchni myślą obcokrajowcy?

Kraj pierogów i kiełbasy – z tymi dwoma specjałami najczęściej kojarzona jest nasza kuchnia. Turyści przyjeżdżający do Polski liczą również, że każdy posiłek popija się tu żubrówką. Co jeszcze myślą na temat polskiej kuchni? Spytaliśmy osoby zwiedzające nasz kraj pod kątem kulinariów.

Tekst: Magdalena Gendźwiłł, autorka kulinarnego bloga roku 2012, od dwóch lat prowadzi wycieczki kulinarne po Warszawie dla obcokrajowców. Z reguły są to czterogodzinne wyprawy po restauracjach bardziej i mniej tradycyjnych. W trakcie tych eskapad rodzima kuchnia dostarcza ich uczestnikom wielu powodów do zdziwień. Magdzie, jak się okazuje, również.

Zdjęcia: Kasia Stadejek

polska kuchnia opinie kukbuk

1. Codziennie jemy zupy. Czasem nawet dwa razy dziennie.

Każda restauracja w ofercie lunchowej ma zupę. Dla Polaków jest to zupełnie naturalne, bo przecież polski obiad rozpoczyna się właśnie od niej. Nie tylko ten codzienny, lecz także świąteczny – w Boże Narodzenie – grzybowa, barszcz lub zupa rybna, a w Wielkanoc – żur. Zimą talerz zupy porządnie nas rozgrzewa, a latem zajadamy studzące temperaturę ciała chłodniki. I rzeczywiście, zdarza nam się jeść zupę na śniadanie – mleczną, z ugotowanym makaronem, ryżem lub kaszką. Ta opcja kompletnie przekracza wyobrażenia zagranicznych gości.

 

2. Do wszystkiego dodajemy koperek. Albo majeranek.

Czym obsypujemy tłuczone ziemniaki, co dodajemy do twarożku z rzodkiewką, co pływa w talerzu niedzielnego rosołu z makaronem? Rzeczywiście, koperek! Wiosną i latem świeży, zimą wyciągany z zamrażarki. A jeśli nie ma pod ręką zapasu, zawsze jest suszony, ułatwiający trawienie majeranek.

 

3. Lubimy kwaśne smaki…

Wydawałoby się, że chleb na zakwasie, kiszona kapusta i wiosenne ogórki małosolne to delikatne smaki. Jednak nie dla wszystkich. Większość zagranicznych gości pytanych o smak polskiej kuchni odpowiada bez namysłu: kwaśna!

 

4. …oraz co nieco uwędzić.

Dlaczego kupujemy różne kiełbasy, szynki, boczki i balerony, skoro mają dokładnie ten sam smak? Na czym polega różnica pomiędzy mięsem wędzonym na zimno a wędzonym na gorąco – przecież smakują identycznie? Okazuje się, że nie każde podniebienie jest w stanie odróżnić smak krakowskiej suchej od porządnego kawałka baleronu. Jedna z Holenderek po zjedzeniu kawałka krakowskiej suchej i oscypka stwierdziła, że… smakują tak samo.

 

5. W piątki nie jemy mięsa, ale w poniedziałek już tak.

Niedziela nie jest dniem uboju, więc w poniedziałek nie ma szans na świeżą dostawę – tak sądzi większość zagranicznych gości. Dziwi ich więc nasz bezmięsny piątek, szczególnie gdy w restauracji tego dnia proponuje im się ryby i pierogi.

 

6. Mięso serwujemy bez sosu, ale do warzyw go nie żałujemy.

Pieczony schab, indyk, kotlety zwykle są serwowane bez dodatków. Nikomu nie przyszłoby do głowy zmiękczać sosem chrupiącej panierki schabowego. Warzywa to jednak co innego, one nie lubią być serwowane sauté – wolą porządną kąpiel w maśle, śmietanie, majonezie czy zasmażce. Zupełnie inaczej postępują Norwegowie, Szwedzi czy Francuzi – zwykle serwują mięso z sosem, a ugotowane warzywa podają au naturel.

 

7. Obiad popijamy deserem…

Co tradycyjnie podaje się do obiadu? Szklankę kompotu z sezonowymi owocami, oczywiście. Zwykle jest to jedyny napój na stole, więc jeśli między sznycelkiem a kwaszeniakiem poczujemy się spragnieni, możemy napić się słodkiego kompotu. Dla Francuzów czy Hiszpanów to napój nie do przełknięcia – przynajmniej w trakcie posiłku. Podkreślają, że owoce i desery serwuje się po daniach głównych.

 

8. …albo używamy religijnych wymówek, by zamiast obiadu zjeść dwa desery.

Słodka zupa owocowa z wiśniami, a potem pierogi z truskawkami albo makaron ze śmietaną i z owocami – to brzmi jak najlepszy piątkowy obiad w szkolnej stołówce. Obcokrajowcy uważają, że jesteśmy co najmniej dziwni, skoro uznajemy to za zdrowy, zbilansowany posiłek. Nawet w piątek.

 

9. Zachwycamy się czystym tłuszczem.

Prawdziwy smalec z delikatnymi skwarkami, doprawiony jabłkiem, pieprzem i solą, rozsmarowany na kromce świeżego chleba żytniego to dla wielu Polaków patent na pocieszenie. Obcokrajowcy wzdrygają się na samą myśl o tym specjale. Smażenie w smalcu kotletów, pączków i faworków wydaje im się barbarzyństwem i dowodem na to, że demoludy nie poznały się na cudownych właściwościach oliwy.

 

10. Polki po przygodzie na jedną noc zawsze przygotowują śniadanie.

Obcokrajowcy zadają różne pytania – o wołowinę, Kraków, politykę, Polańskiego, średnie zarobki na stacjach benzynowych i najlepsze sklepy z zabawkami. Jest jednak jedno pytanie, na które do dziś szukam dobrej odpowiedzi – dlaczego Polki po jednorazowej przygodzie (nie zawsze udanej) są gotowe wstać rano, pójść do sklepu i wrócić, żeby przygotować wspólne śniadanie?

 

Czekamy na wasze podpowiedzi!

 

Tekst: Magdalena Gendźwiłł, autorka kulinarnego bloga roku 2012, od dwóch lat prowadzi wycieczki kulinarne po Warszawie dla obcokrajowców. Z reguły są to czterogodzinne wyprawy po restauracjach bardziej i mniej tradycyjnych. W trakcie tych eskapad rodzima kuchnia dostarcza ich uczestnikom wielu powodów do zdziwień. Magdzie, jak się okazuje, również.

 

Zdjęcia: Kasia Stadejek

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: