Nowy kukbuk na wynos - KUKBUK

Nowy kukbuk na wynos

Przed chwilą świętowaliśmy 25-lecie demokracji. Przez te ćwierć wieku dużo się nauczyliśmy, kulinarnie – może najwięcej z ostatniego stulecia.
Nowy kukbuk na wynos

Te 25 lat tak nas ośmieliło, że dziś gotujemy jak szaleni, mamy już pierwszą gwiazdkę Michelina, dwóch top chefów, trzy ważne uczelnie wyższe, które wprowadzają od nowego roku zajęcia ze studiów nad jedzeniem, pięć fajnych magazynów kulinarnych, dziesiątki coraz lepszych restauracji i setki zdolnych blogerów. W tym istnym potoku talentów, informacji i zmian cieszy to, że nadal możemy uczyć się i próbować czegoś nowego. Bardzo pomaga w tym coraz większa dostępność świeżych i dobrych produktów, takich jak świetne owoce morza przypływające do stolicy coraz częściej i w coraz lepszym stanie. I tak przy powstawaniu tego numeru zanotowaliśmy małe przełomy: w ramach testów przepisów z bieżącego numeru, które przygotowują dla nas profesjonalni kucharze, a które redakcja ćwiczy po domach, by wyeliminować błędy, sama przyrządziłam moje pierwsze ostrygi w tempurze. Nasza fotoedytorka zaliczyła debiut w zakresie sprawiania kalmara, a cała rodzina naszej wydawczyni zaangażowała się w walkę z wyjątkowo żywotnym homarem (str. 146-168). Wszyscy zaś szeroko otworzyliśmy oczy na widok percebesa, czyli morskiego żyjątka, które od niedawna trafia do Polski prosto z portugalskich wybrzeży (str. 34-35). I pomyśleć, co przypomniała Basia Starecka w swoich wynurzeniach na temat krewetek (str. 94), że nie tak dawno, bo we wczesnych latach 90., przegryzaliśmy się – dosłownie – przez ich pancerze, nim nauczyliśmy się obchodzić z egzotycznymi frutti di mare.

 

Notabene, ostatnie 25 lat to także czas, który Piotr Najsztub poświęcił na udoskonalanie swojej receptury na rosół (strony 82-90). Postulowałabym, żeby jego czterokrotnie zagęszczany bulion cesarski z ponad stu kilo gęsiny też uznać za zdobycz transformacji.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: