"Nie/widzialny" obrus - KUKBUK

„Nie/widzialny” obrus

Wiesz, jak wygląda obrus? To teraz zamknij oczy i wyobraź sobie, jak można go używać bez angażowania zmysłu wzroku. Tego zadania podjęły się Magda Mojsiejuk, Magda Stroszejn i Michalina Bloch, studentki poznańskiej School of Form.

„Nie/widzialne” obrusy są dwa – jeden biały z białymi haftami, drugi – biały z czarnym wzorem. W zasadzie są bliźniaczymi wersjami tego samego projektu. Czarno-biały najbardziej podoba się innym studentom School of Form, jest jasny i czytelny. I pięknie eksponuje graficzną urodę brajla. Biało-biały jest równie funkcjonalny i pewnie niedługo trafi do Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych w podpoznańskich Owińskach. – Obrusy powstały w ramach zajęć z architektką Jolą Starzak. Jako zespół miałyśmy za zadanie zaprojektować „pokrowiec na stół”. Próbując odpowiedzieć na tak sformułowany temat, szukałyśmy możliwości stworzenia konceptualnego obrusu, który zarazem czerpałby z tradycyjnej kultury stołu. Analizowałyśmy haft – jako ornament, ozdobnik, ale też coś, co może mieć pewną funkcję, bo jest przecież wypukłe – mówi Magda Mojsiejuk.

 

„Łyżka”, „widelec”, „nóż do masła”, „nóż do ryby” – to wszystko można odczytać z obrusu (jeśli zna się brajla). – Wyszywałyśmy napisy ręcznie haftem wypukłym, używając specjalnie skonstruowanego szablonu. Było to możliwe dzięki pomocy pana Marka Jakubowskiego, opiekuna muzeum tyflologicznego (czyli poświęconego alfabetowi Braille’a) w Owińskach, który pomógł nam przeskalować znaki. Przy okazji dowiedziałyśmy się, że niektóre napisy brajlem umieszczone w przestrzeni publicznej są zupełnie nieczytelne dla niewidomych, właśnie przez złe przeskalowanie – opowiada Magda.

 

Na obrus naszyte są specjalne szlufki, do nich wkłada się sztućce. Nie od góry, ale od dołu, w ten sposób, że łyżkę albo widelec wyciąga się za trzonek. Okazuje się, że tak jest i higienicznie, i wygodnie. – Obrus nie mógłby powstać, gdyby nie konsultacje z osobami niewidomymi i badanie przez nie prototypów. Dzięki temu odrzuciłyśmy mnóstwo wstępnych założeń, nie tylko w sprawie kierunku wkładania sztućców w szlufki, ale też kierunku czytania napisów, ich wielkości i tak dalej – objaśnia projektantka. No tak, piękny przykład stosowania metody projektowej, w której na bieżąco sprawdza się różne warianty rozwiązania jakiegoś projektowego problemu.

 

„Nie/widzialny” obrus ma filuterny i trochę romantyczno-sentymentalny charakter. – Zależało nam na tym, żeby projekt był również opowieścią o savoir-vivrze, żeby zaspokajał potrzebę jedzenia przy wspólnym stole. Projektując rozmieszczenie sztućców i talerzy, korzystałyśmy z kanonicznej pozycji „Savoir-vivre dla każdego” Edmunda Pietkiewicza. Oglądałyśmy też na YouTubie filmiki dokumentalne o nakrywaniu stołu na brytyjskim dworze i zastosowałyśmy te same reguły. U nas też jest 25-centymetrowy zwis obrusu i 2,5-centymetrowe odstępy między sztućcami a krawędzią stołu.

© KUKBUK 2017

Strony www, marketing internetowy - advertajzing usługi reklamowe w Ełku