Nie pisz książki, jeśli nie masz pomysłu - KUKBUK

Nie pisz książki, jeśli nie masz pomysłu

Przeczytaj, nim wydasz: lista najczęstszych błędów popełnianych w polskich książkach kucharskich.

Zdjęcia: materiały prasowe

kukbuk nie pisz ksiazki

Jedna czwarta książek kulinarnych wydawanych na polskim rynku to przedruki pozycji zagranicznych, reszta to produkcje rodzime. Duża część z powodzeniem mogłaby się nigdy nie ukazać – i nikt by tego nie żałował. Tytuły bez sensu, wydane na siłę, przypominające książki z lat 90., ze słabymi zdjęciami, z dramatyczną typografią, z błędami i z przepisami na dania, które nie mają prawa się udać.

Podstawowym problemem książek kucharskich jest brak pomysłów – lub ich nadmiar.

Za każdym nieudanym tytułem stoi jakiś autor, redaktor i korektor, a mimo to na rynku wciąż zdarzają się duże wpadki. Oto lista tych najczęstszych, ku przestrodze.

Książki kucharskie celebrytów
Książki o wszystkim i o niczym, dotykające tak wielu zagadnień kulinarnych, potraktowanych w pobieżny sposób, że właściwie nie wiadomo, po co je ktoś napisał, chyba tylko dla zysku. Autorzy tego typu publikacji to przeważnie osoby, które wygrały jakiś talent show i chcą zarobić dodatkowe pieniądze na swoim nazwisku. Tak jak kilka lat temu wszyscy znali się na tańcu, tak teraz są ekspertami w gotowaniu. Książkę kucharską może wydać każdy celebryta.

GDZIE JADAJĄ POLSCY CELEBRYCI? SPRAWDŹ ADRESY I ZJEDZ Z NIMI <>

Plagiaty książek kucharskich
Kiedy autorom brakuje pomysłów, często sięgają po cudze. Kilka lat temu mieliśmy przypadek takiej kradzieży, czy wręcz plagiatu. Pewną autorkę tak „zainspirowały” teksty z popularnych blogów kulinarnych, że postanowiła niektóre „pożyczyć”. Jeszcze inna autorka „inspirowała się” przepisami z zagranicznych magazynów, a kolejna naśladowała styl, formę i treść przepisów jednego z ważniejszych autorów książek kucharskich.

Książki kucharskie ze zdjęciami ze „stocków”
Czasami oszczędza się na fotografiach i kupuje najtańsze z tak zwanych „stocków”, czyli banków zdjęć. Te często prezentują dania różniące się znacznie od opisanych w przepisach. Zdarza się, że w książkach kucharskich umieszcza się zdjęcia bez wiedzy autora. Są też fotografowie i styliści kulinarni, którzy odtwarzają pomysły najciekawszych zagranicznych autorów.

Książki kucharskie z niewykonalnymi przepisami
Kolejny problem jest prozaiczny, ale bardzo istotny. Autor ma dobre pomysły, jednak wykonanie dań na podstawie przepisów zawartych w jego książce wymaga skomplikowanego sprzętu i składników niedostępnych w Polsce (lub dostępnych, ale w specjalistycznych sklepach). Wykonalność przepisów w tym przypadku jest znikoma. A książka, choć być może się sprzeda, nie będzie wykorzystywana na co dzień w kuchni.

5 NAJGORSZYCH KSIĄŻEK KUCHARSKICH. CZY MASZ TE TYTUŁY NA SWOJEJ PÓŁCE? <>

Książki kucharskie z irytującymi odnośnikami
W wielu książkach kucharskich umieszcza się w przepisach odwołania do receptur zamieszczonych na innych stronach. Po co? Z książek kucharskich najczęściej wszak korzystamy w kuchni, podczas gotowania, mając umorusane palce. I co, mamy wtedy wertować książkę w poszukiwaniu sosu ze strony 272? Dlaczego tego przepisu nie umieścić na tej samej stronie, na przykład w ramce?

Książki kucharskie z wybrakowanymi przepisami
Najgorsze przepisy to te wybrakowane. Co to oznacza? Opcje są dwie. Czasami jakiś składnik nie widnieje na liście produktów potrzebnych do wykonania potrawy, a objawia się w treści przepisu, w nieznanej ilości i bez sposobu wstępnego przygotowania. Druga opcja jest przypadkiem odwrotnym – składnik na liście był, ale autor zapomniał go wykorzystać w recepturze.

Książki kucharskie z niesprawdzonymi przepisami
Z jakiegoś powodu w Polsce nie sprawdza się przepisów przed publikacją. Często nie czyni tego nawet sam autor. Zdarza się, że przepisy pisze po prostu z głowy, a czasami wyręcza go osoba, która przygotowuje sesję zdjęciową, stąd zdarzają się książki na przykład z przepisami na bezę pieczoną w 200 stopniach.

Książki kucharskie drukowane na tanim papierze
Strona merytoryczna to jedno, liczy się też warstwa graficzna, bo przecież jemy oczami. Od tego, jak wygląda książka, zależy, czy trafi ona do polskich kuchni. Podstawowym błędem jest zły dobór papieru. Nie każdy, na którym świetnie wyglądają zdjęcia przyrodnicze czy sztuka, podkreśli apetyczność potraw. O wyborze najczęściej decyduje cena surowca, dlatego wydawcom zdarza się wybierać po prostu najtańszy i najcieńszy papier.

 

Książki z nieprofesjonalnymi zdjęciami
Zdarzają się zdjęcia nieostre i takie, na których widać niezbyt świeży manicure na dłoniach osoby trzymającej talerz. Autorzy polskich książek wolą zaoszczędzić kilkanaście tysięcy złotych z budżetu – lub je zarobić – dlatego decydują się na samodzielne robienie zdjęć. Często zdają się nie wiedzieć jednego.

Papier, w przeciwieństwie do ekranu komputera, nie świeci, a to, co wygląda dobrze na blogu czy stronie internetowej, po wydrukowaniu będzie prezentowało się zupełnie inaczej.

Poza tym zdjęcie powinno być przygotowane do druku według specyfikacji wybranego papieru, maszyny, techniki druku i uszlachetnienia. Jednak nawet jeśli przy książce pracuje dobry fotograf i profesjonalny stylista potraw, nie ma gwarancji sukcesu. W pakiecie trzeba mieć jeszcze dobrego grafika, który nie przesadzi z obróbką i nie skadruje bezsensownie zdjęć, oraz wydawcę, który nie wprowadzi zmian bez zgody autora. Dlatego umowy warto konsultować z prawnikiem.

Książki kucharskie ze złą typografią
A typografia? Czcionki, które do siebie nie pasują albo są zbyt oficjalne? W naszych książkach kucharskich najczęściej znajdziemy Times New Roman i Ariala. To jednak nie największy grzech, zdecydowanie bardziej boli zestawianie ze sobą różnych fontów, niekoniecznie do siebie pasujących, łączenie różnych krojów szeryfowych, bez ładu i składu, wykorzystywanie tytułów w różnych rozmiarach. Brzmi znajomo?

Z książek kucharskich, o czym była mowa wcześniej, korzystamy przede wszystkim w kuchni, dlatego istotne znaczenie ma światło na stronie (pusta przestrzeń) i kolor oraz rozmiar fontów. Co to znaczy? W wielu książkach jest tak, że autor chciał umieścić jak najwięcej tekstu, co sprawiło, że przepis stał się mało czytelny. A przy tym jest niekonsekwentnie, bo na pozostałych otwarciach tekst zajmuje ledwie jedną trzecią strony. Grafik powiększa wtedy czcionkę – dla niepoznaki. Bywa, że dodatkowe porady są umieszczane na stronie ze zdjęciem, co już zupełnie jest nieczytelne.

Książki z brzydkimi okładkami
Książkę oceniamy po okładce. Z nieznanej przyczyny autorzy jej wybór pozostawiają wydawnictwu, przez co czasami nie mają one wiele wspólnego z treścią. Niedawno książka jednego z polskich autorów miała się ukazać z okładką inspirowaną inną, światową publikacją, która wyszła kilka lat temu. Właściwie była niemalże identyczna – zarówno pod względem zdjęcia, jak i użytego fontu. Okładkę na szczęście poprawiono.

Jak uniknąć popełnienia wymienionych powyżej błędów? Nikt nie jest nieomylny i nikt nie potrafi zrobić wszystkiego, dlatego dobrze jest zgromadzić wokół siebie kompetentnych ludzi. Warto zatrudnić agenta literackiego i konsultanta wydawniczego, a przede wszystkim trzeba dokładnie i ze zrozumieniem przeczytać umowę z wydawnictwem.

Tekst: Laura Osęka, prowadzi księgarnię kulinarną oraz autorską audycję poświęconą książkom kucharskim w JemRadio.pl. Z wykształcenia psycholog, psychodietetyk, specjalista dietetyki.

  • Monika Kurdej

    ojoj! Ale tego zebrałaś:D Dzięki:D

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: