Kulinarne grzeszki 7 - KUKBUK

Kulinarne grzeszki 7

Im więcej chmur na niebie, tym większe budzą się w nas łakomczuchy. Kursujemy do pobliskiego sklepu w poszukiwaniu spełnienia, a z redakcyjnych pokoi dobiega donośne chrupanie. Kto tym razem opowie o swoim zgubnym nałogu?
pawel_lachowicz kukbuk

Paweł Lachowicz, specjalista od reklamy online i KUKBUK-owego Facebooka, opowiada o swoich ulubionych spożywczych koszmarkach.

 

1. Co jest Twoim grzeszkiem kulinarnym?

Wstyd się przyznać, ale jest ich co najmniej kilka. Dziś wyznaję dwa poważne grzeszki. Pierwszym są paluszki. Właściwie to nie paluszki, tylko pałeczki. Pałeczki Słone Żerań – tak się nazywały przez lata. Potem na pewien czas produkcję zawieszono. Niedawno jednak, ku mojej wielkiej radości, wróciły na rynek, choć już pod nieco inną nazwą – Paluszki Żerańskie Słone. Tak zwane „Żeranie” to nie zwykłe paluszki; są grubsze, bardziej wypieczone, chrupiące i w wersji sprzed lat – z wielkimi kawałami soli. Największą radość sprawia „bliźniak”, czyli dwa paluszki zapieczone ze sobą.

Drugi grzeszek, do którego się dziś pokornie przyznaję, to serek wanilinowy. Nie waniliowy, bo obok wanilii to on nawet nie stał. Produkcja krajowa z którą też zetknąłem się we wczesnym dzieciństwie. Moim zdaniem smak nie zmienił się w ogóle. Wiem, że to syf jak diabli, ale kompletnie nie potrafię się rozstać z tym chemicznym ulepkiem.

 

2. Kiedy to się zaczęło?

Serek wanilinowy zaczął się chyba zaraz po urodzeniu. Mój najrozsądniejszy tatuś do dziś z radością wspomina, że jako berbeć potrafiłem zjeść trzy opakowania z rzędu. Moim zdaniem dostał się do mojego DNA i już nigdy nie będę w stanie z niego zrezygnować. Paluszki pojawiły się w moim życiu w okolicach podstawówki. Kojarzą mi się z imprezami dla dzieci na działce u babci, kiedy zapychałem się „Żeraniami” i popijałem je kompotem. Do dziś są moim wiernym towarzyszem w imprezowych okolicznościach.

 

3. Jak często grzeszysz?

Serkiem – falami. Wpadam w ciągi i potrafię przez tydzień zjadać po cztery opakowania dziennie. Potem łapie mnie ból brzucha i wyrzuty sumienia. Odstawiam na tydzień, dwa. I to na okrągło.

Paluszki vel pałeczki zazwyczaj na imprezach domowych. Kupuję kilka paczek i przynoszę w gościnnym wianie. Najczęściej niestety kończy się to tak, że sam wyjadam większość. Jest mi źle, bo jak ostatni cham wyjadłem przekąski, a do tego znowu spałaszowałem trzy paczki „Żerani”.

 

Paweł wyznał wszystko jak na spowiedzi, miejmy nadzieję, że pozwoli mu to wyzwolić się spod jarzma „Żerani” i waniliny. A jakie są wasze ulubione #kulinarnegrzeszki? Wiemy już, że niektórzy z was lubią jeść plastry sera żółtego z keczupem i wyjadać majonez prosto ze słoika, a to pewnie tylko początek. Czekamy na kolejne wyznania!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: