Kukbuk z nosem w whisky - KUKBUK

Kukbuk z nosem w whisky

Wspominamy wielkie święto miłośników złotego trunku. Na Warsaw Whisky Fest zjechali się producenci whisky z całego świata.
butelki whisky

Dwadzieścia dziewięć stoisk z surowych, klejonych płyt, oznakowanych jedynie czarnymi literami z nazwami destylarni. Ten powściągliwy wystrój był zamierzony i okazał się idealnym tłem dla złożonych smaków złotych trunków. Różnorodność marek była zdumiewająca – od szkockich uznanych destylarni, jak Glenfarclas, Glenmorangie i Bowmore, po indyjską Amrut Distilleries i Kavalan z Tajwanu.

 

Naszą uwagę zwróciła whisky z Amrut Destilleries, leżakująca w wysokich górach na północy Indii. W tych warunkach dojrzewa szybciej i już czteroletnie destylaty smakują jak dwunastoletnie. Znudził nas trochę klasyczny i poprawny single malt, szukaliśmy nowych doznań. Dlatego największym pozytywnym zaskoczeniem były dla nas whisky typu blend. Szczególnie trzy marki, które właśnie wchodzą na polski rynek.

 

Pierwsza to francuski Matisse 12 YO Blended Malt. Bardzo dobry balans smaku zawdzięcza sezonowaniu w beczkach po sherry i bourbonie. Zapach złożony, owocowy, z wyczuwalną nutą orzechów i czekolady. Podniebienie kremowe, pomarańczowa skórka, karmelowy posmak na języku. Owocowe nuty nie tłumią jednak potężnego uderzenia słodu i zbóż. Finisz głęboko dębowy. Ani za długi, ani za krótki, regularny i przyjemny. Smakuje lepiej od wielu popularnych single malt.

 

Druga to Lost Distillery, szkocka firma odtwarzająca historyczne receptury. Jej przedstawiciele jeżdżą po całej Szkocji w poszukiwaniu śladów nieistniejących już małych destylarni, przeglądają tony dokumentów i odwiedzają archiwa. Whisky są odtwarzane z zadziwiającą dbałością o szczegóły. Dla Lost Distillery to nie tylko trunek. To filozofia, dzięki której można przez chwilę poczuć się jak osiemnastowieczny lord. Smaki przeszłości zamknięte w nowoczesne, bardzo gustowne opakowanie. Doskonała koncepcja.

 

Przy stoisku trzeciej marki spędziliśmy najwięcej czasu, zapewne za sprawą uroczego Brytyjczyka, który o każdej butelce opowiadał z ogromną pasją. Malutka firma (ośmiu pracowników) z biurem, a w zasadzie laboratorium, w Londynie nazywa się Compass Box Whisky. Sami mówią o sobie „craft scotch whisky blender”, co doskonale oddaje filozofię marki. Jakiegokolwiek rodzaju whisky poszukujesz, oni mają go w ofercie. Tworzenie każdej kompozycji zaczynają od pytania, kto i kiedy będzie ten trunek pił. W ten sposób powstały: lekka, owocowa Asyla do picia w leniwe niedzielne przedpołudnie, bogaty, dymny, idealny na zimę The Spice Tree oraz elegancki, ale łatwy w piciu Hedonism. Ciekawe jest też to, z jaką precyzją do danej kompozycji dobierane są beczki. Na przykład The Spice Tree leżakuje w dębowych beczkach, w których dno i wierzch zostały wymienione na nowe z 195-letniego francuskiego dębu. Ta metoda, niespotykana w świecie whisky, wywołuje ogromne kontrowersje. Powszechnie stosowana w przemyśle winiarskim, doprowadziła do prawdziwego przewrotu w środowisku konserwatywnych znawców whisky. Ten zabieg zdecydowanie wzbogacił smak tej wyśmienitej whisky typu blend.

 

Mieliśmy też okazję spróbować najnowszej, limitowanej edycji The Lost Blend (12 080 butelek, z których tylko 80 trafi do sprzedaży w Polsce). Mieszanka dwóch owocowych single malt z Highlands i torfowego z Islay była chyba najlepszą whisky na całym festiwalu. Co do etykiet – dobre wzornictwo zawsze bardzo nas interesuje – pokochaliśmy te secesyjne od Compass Box Whisky i od włoskiego Samaroli.

 

Po wybraniu faworytów można było zakupić upatrzone trunki w świetnie zaopatrzonym sklepie festiwalowym. Z pewnym zapasem mamy nadzieję dotrwać do kolejnej edycji. Zapach torfu już unosi się w powietrzu!

© KUKBUK 2017