KUKBUK jagnięciny się nie boi - KUKBUK

KUKBUK jagnięciny się nie boi

W polskich domach gości rzadko, być może dlatego, że uchodzi za trudną do kupienia. A szkoda, bo to produkt o wyjątkowym smaku i prozdrowotnym działaniu. Redakcja KUKBUK-a wybrała się do Krynicy-Zdrój, żeby się przekonać, czy przygotowanie jagnięciny faktycznie wymaga wiedzy tajemnej.
KUKBUK jagnięciny się nie boi KUKBUK jagnięciny się nie boi KUKBUK jagnięciny się nie boi KUKBUK jagnięciny się nie boi KUKBUK jagnięciny się nie boi KUKBUK jagnięciny się nie boi KUKBUK jagnięciny się nie boi KUKBUK jagnięciny się nie boi KUKBUK jagnięciny się nie boi KUKBUK jagnięciny się nie boi KUKBUK jagnięciny się nie boi
jagniecina kukbuk

Zaproszenie na Góralską Akademię Gotowania przyszło do nas z Hotelu Spa Dr Irena Eris Krynica-Zdrój, w którym restaurację Szósty Zmysł prowadzi Janusz Myjak. W pięknie położonym obiekcie z zachwycającymi widokami i otwartym na góry basenem mogliśmy się zrelaksować po długiej podróży, a spacer po pełnej kolonistów Krynicy przypomniał piękne czasy letnich obozów, kiedy głównym źródłem energii były lody włoskie i gofry z bitą śmietaną.

 

Dzień warsztatów rozpoczęliśmy od wyprawy po najlepszej jakości składniki – aż do ich źródeł! Po oscypki i bundz wdrapaliśmy się na Wierchomlę, gdzie z wiadrem owczego mleka czekał na nas baca. Wymieszał je z podpuszczką, a następnie zebrał powstałą masę serową do lnianej ściereczki. Odciśnięte z serwatki kule wędrowały do gorącej wody, a potem do drewnianej foremki, która odpowiednio zaciskana, nadawała im charakterystyczny oscypkowy kształt. Gotowe serki na dobę szły do „rosołu”, czyli solanki, a następnie nad palenisko, by tam osmagał je dym. Po pracy nad oscypkami czuliśmy się porządnie uwędzeni, na szczęście baca pokrzepił nas świeżym bundzem i żętycą – owczą serwatką. Z serami i wonią dymu we włosach zeszliśmy w dół, aby zabrać się do pracy.

 

Warsztaty kulinarne rozpoczęliśmy od przygotowania zupy jagnięcej. Drobno pokrojone mięso podsmażyliśmy razem z warzywami i tymiankiem i gotowaliśmy do miękkości, a następnie wykończyliśmy danie kwaśną śmietaną, pęczakiem i zieloną pietruszką. Gdy zupa bulgotała, Janusz Myjak, nie przerywając pracy, opowiadał, jak przygotować poszczególne części mięsa, jakie znaczenie ma temperatura i co najchętniej jadał jako mały chłopiec. Zapach, jaki roztaczał się nad garnkiem gęstego gulaszu z jagnięciny i cebuli, pozwalał nam przypuszczać, że było to piękne dzieciństwo.

 

Gicze zamarynowaliśmy w ziołach i gdy się piekły, podlane przygotowanym wcześniej aromatycznym demi-glace’em, przyrządziliśmy do nich sałatkę z rydzów, młodych ziemniaków i świeżo wyłuskanego bobu. Przywieziony przez nas oscypek posłużył do panierowania placków ziemniaczanych, na których ułożyliśmy potem zieloną fasolkę i pieczone w kurkach comberki. Całość podlaliśmy sosem z borowików. Gdy wszystko było gotowe, zasiedliśmy z dumą do stołu. Kruche, aromatyczne mięso i dodatki, które smakowały tak jak lato w górach – nie sposób było powstrzymać pomruków zachwytu. Szef kuchni, nieco onieśmielony naszym entuzjazmem, podał na zakończenie deser – śliwki gotowane w winie z sokiem pomarańczowym, cynamonem i likierem Grand Marnier, polane zabajone i udekorowane kwiatami zebranymi na pobliskiej łące.

 

Jagnięcina nie dość, że okazała się pyszna, to jeszcze była łatwa w przygotowaniu. Wiemy, że czasami trudno ją dostać – w Warszawie z pewnością kupicie ją na bazarku przy Halach Mirowskich, w sklepach Befsztyk, Crazy Butcher i Beskidzki Wypas. W dziale przepisów znajdziecie kilka propozycji na dania z jagnięciny, a kolejne warsztaty kulinarne w Hotelu Spa Dr Irena Eris Krynica-Zdrój odbędą się w dniach 21-24 września. Zapraszamy!

 

Przepisy Janusza Myjaka:

Zupa jagnięca z pęczakiem i kwaśną śmietaną

Gicze jagnięce panierowane w rozmarynie i tymianku z sałatką z rydzów i bobu

Comber jagnięcy na plackach ziemniaczanych panierowanych w oscypku z sosem z borowików

© KUKBUK 2017