Ile kosztuje auto hipisów - KUKBUK

Ile kosztuje auto hipisów

Marzenie wielu: wsiąść do bulika i ruszyć przed siebie. Dzieci kwiaty jeździły nim na festiwal Woodstock. My sprawdziliśmy, ile dzisiaj trzeba za niego zapłacić.

Tekst: Darek Klimczak, zdjęcia: materiały prasowe

samochód

Zwykłe auto czy wyjątkowy bulik? Jeśli ktoś chce jeździć samochodem, który wszyscy będą podziwiać, wybór jest oczywisty. Z tym że za bulika trzeba dzisiaj zapłacić niemal tyle, ile za nowy samochód, taki jak renault clio czy ford fiesta. I drugie tyle wydać na remont.

 

Dwa są niebieskie, jest też szary, żółty, granatowy, biało-szary i biało-niebieski. Siedem bulików, jak zwykło się nazywać volkswageny transportery T1. Najmłodszy ma 41 lat, najstarszy – 45. Wszystkie są oryginalne, bez zmian w podwoziu, układzie kierowniczym, silniku czy skrzyni biegów. W każdym – jak mówi Janusz Rudziński, który sprowadził te siedem aut z Brazylii – niemal 100% oryginalnych części. Wszystkie są bezwypadkowe i gotowe do eksploatacji. Cena? Od 49 900 zł do 61 400 zł. Dużo? – Te samochody mimo wieku ciągle są na chodzie. Można wsiąść i jechać – mówi Rudziński, który w Połczynie-Zdroju prowadzi firmę zajmującą się handlem autami. Można wsiąść i jechać, to prawda. Ale zanim którymś z tych bulików pojedzie się zaimponować rodzinie czy koleżankom, trzeba będzie co najmniej drugie tyle wydać na odnowienie wozu. Tak, by wyglądał naprawdę imponująco.


Jeśli kupuje się taki hipisowski samochód, dobrze jest mieć smykałkę do majsterkowania w garażu.


Buliki zaczęto produkować tuż po wojnie w Niemczech. Na początku była seria T1, potem T2 i T3. Z czasem bulik zmienił się w tak popularnego dzisiaj transportera. Ale swoim wyglądem, urodą, niepowtarzalnością stare buliki na głowę biją następców. Na Zachodzie, przede wszystkim w Niemczech, działają fankluby bulika, coraz więcej osób kupuje go po to, by mieć auto wyjątkowe, zabytkowe, które będzie się wyróżniać na ulicy. Nie ma się więc co dziwić, że za niektóre wyremontowane auta hipisów trzeba zapłacić nawet 178 tysięcy euro, czyli ponad 750 tysięcy złotych.


Najdroższe są wersje samba, które wyróżniają się tym, że w części dla pasażerów mają szereg ciągnących się przez całą długość niewielkich okienek pod sufitem. Jak w autobusach.


 

Kwota 50 tysięcy złotych, które trzeba zapłacić za bulika w Polsce, może wydawać się sumą wysoką. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że po odnowieniu wartość takiego samochodu wzrośnie do 50 tysięcy, ale euro (czyli 210 tysięcy złotych), nie są to aż tak duże pieniądze. Nic więc dziwnego, że w ciągu pierwszego tygodnia od ukazania się ogłoszenia Janusz Rudziński z siedmiu bulików sprzedał dwa. Na kolejne także są chętni. Moda na buliki trwa.

 

Więcej o słynnym aucie hipisów przeczytacie w najnowszym wydaniu specjalnym KUKBUK Podróże i Dizajn <KLIKNIJ TU>

© KUKBUK 2017