Polskie kosmetyki ekologiczne - jak blisko im do świata kulinarnego?

Kosmetyki na talerzu, czyli kilka słów o najmodniejszej pielęgnacji rodem z restauracyjnej kuchni

Warto spojrzeć na świat urody od zupełnie innej strony...

Tekst: Małgorzata Machnicka

mydlo ekologiczne

Hydrolat z rozmarynu, masło z wanilią i tymiankiem, puder z bławatkiem, krem z różą i acerolą. Myślicie, że to nazwy wykwintnych deserów prosto z menu restauracji specjalizującej się w kuchni molekularnej? Nic z tych rzeczy. To polskie kosmetyki, które obecnie robią prawdziwą furorę. I choć brzmi to nieprawdopodobnie – świat kulinarny ma o wiele więcej wspólnego z pielęgnacją skóry, niż mogłoby wam się wydawać.

Czasy, kiedy w kremach rządziły przede wszystkim gliceryna, pantenol i parafina, to już przeszłość. Oczywiście wielkie koncerny nadal bazują głównie na tych składnikach, ale używanie kosmetyków mainstreamowych marek to obecnie obciach na poziomie emocjonowania się koktajlami ze spiruliną (która, swoją drogą, lepiej sprawdzi się i tak jako maseczka).

W świecie kulinarnym od dłuższego czasu widać umiłowanie do regionalnych produktów, poszanowanie dla natury i ekologiczne myślenie. Podobnie jest w świecie urody. Co więcej, polskie marki kosmetyczne coraz częściej sięgają po składniki, które nierzadko możemy znaleźć na talerzach najlepszych restauracji. Zaskakujące, prawda?

A wy pewnie nawet nie przypuszczacie, że większość polskich produktów to prawdziwe cudeńka, o które powinny zabijać się gwiazdy Hollywoodu…

kosmetyki kukbuk

Jakie są młode polskie marki kosmetyczne? Najczęściej stoją za nimi kobiety. Zakładane są przez siostry, dwie przyjaciółki albo mamę z córką. Twórczyniom najczęściej towarzyszy chęć realizacji własnych marzeń i podzielenia się wiedzą, z której czerpać będą mogły też inne kobiety. Jest marzycielsko, sensualnie, ale z największą dbałością o szczegóły. Większość tych firm korzysta z dobrodziejstw, których dostarczają nasze łąki i lasy, od czasu do czasu wzbogacając skład tymi z najdalszych zakątków świata. Brzmi górnolotnie, ale ani trochę nie jest podszyte fałszywym patriotyzmem. Takie mieszanki to miks doskonały.

Ma być ekologicznie i naturalnie, z poszanowaniem zarówno dla przyrody, jak i naszej skóry. W polskich kosmetykach próżno szukać znienawidzonych parabenów, silikonów i pochodnych ropy naftowej. Są wolne od szkodliwych dodatków, sztucznych zapachów i barwników. Dodatkowo, co staje się ważne dla coraz większej części z nas, nie są testowane na zwierzętach.

kosmetyki kukbuk

Zapytacie, ile trzeba wydać na taki krem. Skoro jest ręcznie robiony gdzieś w malutkiej manufakturze na Mazurach, z wyselekcjonowanych składników – pewnie krocie. Otóż nie.

Oczywiście cena to rzecz względna, ale wystarczy choć trochę poznać świat urody, by wiedzieć, że twierdzenie, które do znudzenia lansują kobiece magazyny, że „dobry krem to drogi krem”, zupełnie nie ma sensu.

Są co prawda wyjątki, ale na krem za pół pensji zazwyczaj składa się całe mnóstwo czynników, i wcale nie chodzi o składniki. Marketing, światowa gwiazda jako ambasadorka, luksusowe opakowanie. No i sama nazwa marki wylansowana w każdym zakątku kuli ziemskiej. Chyba nie myślicie, że to elementy, które zapewnią waszej skórze gładkość, nawilżenie i blask?

Bo (tego możecie się już domyślać) najważniejszy jest skład kosmetyku, czyli wszystko to, co napisane drobnym drukiem z tyłu opakowania. Skoro macie w nawyku czytanie składów jogurtów, soków czy płatków śniadaniowych przed włożeniem ich do koszyka, dlaczego nie robić tego z kosmetykami? Ja wolę wiedzieć, czym karmię skórę i czy słusznie płacę tyle za słoiczek kremu. Jak się okazuje, przejrzystość i klarowność (jeden z najważniejszych trendów na 2018 rok) – sprawdza się nie tylko w świecie kulinarnym, a popyt na szczegółowe informacje na temat pochodzenia produktów oraz sposobu ich wytwarzania będzie gwałtownie rósł. Więc jeżeli dbamy o to, co wrzucamy do garnka, pora zacząć zwracać uwagę na to, co wsmarowujemy w siebie każdego dnia.

kosmetyki kukbuk

W ofercie polskich marek nie znajdziecie szerokiej gamy produktów. Najczęściej ograniczają się do kilkunastu kosmetyków. To daje pewność, że zostały starannie skomponowane i przemyślane. Niektóre z nich, jak Iossi specjalizują się w kremach, serum i masłach do ciała. Wśród polskiego rozmarynu i nagietka pojawia się orientalny szafran i drzewo sandałowe. Ministerstwo Dobrego Mydła pochyla się nad egzotycznymi zbożami i owocami nie zapominając o polskiej malinie czy śliwce. Hagi komponując ochronne pomady do ciała czy sole do kąpieli, sięga po dobrodziejstwa rokitnika i rozgrzewających korzennych przypraw.

Brzmi smakowicie! Idźmy więc z duchem czasu. Trendy zmieniają się nie tylko na światowych wybiegach, na których już niekoniecznie wychudzone modelki prezentują osiągnięcia wysokiego krawiectwa. Warto wbić sobie do głowy, że drogi nie zawsze oznacza luksusowy.

Teraz szczytem luksusu jest wypiekanie własnego chleba czy robienie masła. Niech więc stanie się tym również posiadanie kosmetyków z maleńkich manufaktur, a świat i my będziemy piękniejsi.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: