Kap kap, pada deszcz - KUKBUK

Kap kap, pada deszcz

Pamiętacie filmowy przebój „Kevin sam w domu”? Dziecko to fascynujący, ale wymagający partner. Na wypadek niepogody, zwłaszcza na wakacjach, dobrze mieć w zanadrzu kilka atrakcyjnych zabaw. I to analogowych, w których ważna jest bliskość rodziny, a nie elektrycznego gniazdka.

Tekst: Daria Pawlewska

zabawy na deszcz kukbuk

Namiot z koców i prześcieradeł
Ustawiamy naprzeciwko siebie dwie pary krzeseł. Stojąca obok komoda lub podobny mebel także przyda się do transformacji przestrzeni. Wyciągamy z szafy dwa lub trzy koce oraz prześcieradła. Rozkładamy je na krzesłach jak namiot. Dekorujemy wnętrze ulubionymi zabawkami, poduszkami, książkami i przenosimy się tam, gdzie porwie nas chwila. Jeśli nastąpi spotkanie z tygrysem, lwem czy szamanem z dalekich gór, to znaczy, że wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. I niech tak zostanie.

 

Worek pełen niespodzianek
Zwykły, duży worek może stać się prawdziwym rogiem obfitości. Wystarczy, że kryjówkę znajdą w nim kłębki wełny, papier ścierny, kawałek flaneli lub sztruksu, nici, drewniane klocki, batonik musli, jabłko czy krakersy. Dziecko wkłada do worka rękę i dotykając przedmiotów o różnych kształtach i fakturach, zgaduje, co znalazło.

 

Kapsle
Prawdziwy podwórkowy przebój lat 80. – pokłosie słynnego kolarskiego Wyścigu Pokoju. We wnętrzu kapsla rysujemy flagę danego kraju lub wklejamy wyciętą z niepotrzebnej mapy czy starego podręcznika do geografii. Kładziemy kapsel na ziemi i pstrykamy w niego palcami, by poleciał jak najdalej. Można na wprost albo po wyrysowanej wcześniej mniej lub bardziej skomplikowanej trasie. Wygrywa ten, którego kapsel pierwszy uderzy w ścianę. Im więcej graczy, tym więcej emocji.
Blaszany bębenek
Orkiestra, tusz! I to nie byle jaka, bo grająca na wykonanych własnoręcznie instrumentach. Do metalowych puszek wsypujemy groch, ryż lub piasek i szczelnie zaklejamy je taśmą – tak powstaje perkusyjna grzechotka. Do otwartego plastikowego pojemnika przytwierdzamy sznurkiem napięty kawałek materiału i mamy bębenek. Na karton po butach nakładamy kilka gumek do włosów, doklejamy z boku rulon po kuchennym papierze i jest gitara. Instrumenty malujemy, dekorujemy i potrząsając nimi, uderzając w nie oraz szarpiąc ich struny, gramy z całych sił w rytm ulubionej muzyki. Kto wie, może uda nam się przepędzić ten paskudny deszcz?

 

Początek i koniec
Dla intelektualistów małych i dużych. Losujemy osobę, która rozpoczyna zabawę i jako pierwsza głośno wykrzykuje dowolny wyraz. Kolejny gracz wymyśla nowe hasło, którego pierwsza litera jest ostatnią wcześniej wypowiedzianego słowa. Przykład? Jedna osoba mówi „żurawina”, a następna – „ananas”.

 

Wisielec
Uważajcie! Kto nie odgadnie, co to za słowo, zawiśnie na papierowej szubienicy. Pierwszy gracz wymyśla słowo i zapisuje na kartce jego pierwszą literę, a pozostałe litery zastępuje kreskami. Drugi gracz stara się je odgadnąć. Gdy mu się to uda, pierwszy gracz wpisuje literę w odpowiednie miejsce. W przeciwnym wypadku rysuje element szubienicy. Jeśli narysuje na niej wisielca, zanim drugi gracz odgadnie hasło – wygrywa.

 

Masa (z) soli
Ćwiczenie w sam raz dla sprawnych i ruchliwych rączek. Mieszamy szklankę mąki ze szklanką soli i stopniowo dolewamy wodę. Całość zagniatamy aż do uzyskania gładkiej masy, a później lepimy – ciesząc się wolnością wyboru – aniołki, diabełki, zwierzęta, sprzęty kuchenne, owoce, warzywa itp. Poszczególne elementy rzeźb łączymy „na wodę”. Do figurek do powieszenia przyczepiamy kawałek drucika lub spinacza, stojącym wkładamy w środek stelaż z patyczka lub kartonika. Gotowe dzieła ustawiamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wypiekamy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180°C przez mniej więcej 45 minut. Wystudzone prace malujemy farbami akrylowymi.

 

Planszówki
Wyciągamy kartonowe pudełka z grami planszowymi i namiętnie gramy, patrząc sobie w oczy, żartując, przekomarzając się oraz rozmawiając. Doceniamy wzajemny kontakt w realnym świecie, a nie wśród enigmatycznych awatarów. Gra w popularnego chińczyka, scrabble, monopol czy „Grzybobranie” to świetna okazja, aby na wesoło poprzeciągać w różne strony symboliczną rodzinną linę.

 

Przekrojowe babeczki
Zanim planszówki staną się głównym punktem domowego programu, postawmy na ekspresowe działania w kuchni. Na tyle szybkie, by obyło się bez większego bałaganu, i na tyle łatwe, by szybko zachęcić młodych adeptów do zacnej sztuki kulinarnej. Proponujemy nieskomplikowane babeczki, dzięki którym dzieci poćwiczą algebrę w praktyce. Badania nad stanami skupienia składników i uczestników pozwolą zagłębić się w arkanach fizyki w połączeniu z psychologią. Pierwiastek artystyczny obudzimy w sobie i dzieciach, dekorując babeczki polewami i lukrem.

 

Zmiennicy
Kto nie ryzykuje, ten żałuje. Zabawmy się w teatr, w którym dorośli zagrają role dzieci, a dzieci wcielą się w rodziców. Jednym słowem: zobaczmy siebie w ukochanych małych ludziach i dajmy im podobną szansę. Bez opamiętania więc wyjadajmy palcem krem czekoladowy prosto ze słoika i pałaszujmy słodkie bułeczki. Chyba że kłódkę na smakołyki założy nam własne dziecko. Jeśli oddanie władzy na cały dzień budzi lęk, określmy krótszy czas eksperymentu.

 

Dzieci Kwiaty
Pada ciepły, letni deszcz? Wybiegnijmy wprost w jego mokre objęcia! Może zakatarzone niebo powie nam, dlaczego płacze? Radośnie tańczmy (koniecznie boso), a przytulając się do drzew, uczmy dzieci, że natura daje wiele dobrego. Po powrocie do domu pokażmy, że potrafimy przewidywać skutki spontanicznego obcowania z żywiołami i profilaktycznie wypijmy gorącą herbatę z malinami i miodem.
Dzieci nie potrzebują zbyt wielu zabawek. Same wpadają na setki pomysłów, jak zagospodarować czas i przestrzeń, aby było ciekawie. Wymyślają zabawy, korzystając z niezrównanych zasobów własnej wyobraźni, a nie biernych i odtwórczych elektronicznych gadżetów. Walcząc z nudą, rozwijają umiejętności społeczne i uczą się kontaktów z innymi. Trzeba tylko im to umożliwić. Wspierajmy mądre wybory atakowanych nadmiarem bodźców i informacji współczesnych dzieci.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: