Hipster z misją - KUKBUK

Hipster z misją

Jak pomagać innym, jadając w restauracjach?

Tekst: Ewa Cieślik-Uniejewska

W ostatnich czasach modny, nowoczesny wystrój, wysmakowane menu czy dopracowana prezentacja dań wydają się niewystarczające. Klienci odwiedzający restauracje pragną czegoś więcej, jakiejś wartości dodanej. To pragnienie może być zaczątkiem wielkiej, pozytywnej zmiany na polskim rynku gastronomii – pojawiają się na nim bowiem lokale, których celem nie jest sukces biznesowy, lecz społeczny.

 

Śródka, do niedawna zapomniana dzielnica Poznania, dziś rewitalizowana, od jakiegoś czasu wyrabia sobie opinię najciekawszego kulinarnie hipsterskiego zakątka Poznania. Wśród wartych uwagi śródeckich punktów gastronomicznych na prowadzenie wysuwa się ostatnio restauracja Wspólny Stół, serwująca wyszukane dania kuchni polskiej w nowoczesnym wydaniu. Z kolei Dobra Kawiarnia – położona w centrum Poznania, zaraz obok Uniwersytetu Artystycznego i budynku sądu – szybkim lunchem i paloną na miejscu kawą kusi zgłodniałych studentów i spragnionych kofeiny adwokatów. Co łączy te dwa miejsca? Fakt, że zatrzymując się tam na posiłek, raz na zawsze pozbędziecie się wyrzutów sumienia z powodu wydawania pieniędzy na mieście…

 

Od spółdzielni do restauracji

Wspólny Stół to restauracja prowadzona przez spółdzielnię socjalną. Jeśli to określenie przywodzi wam na myśl skojarzenia ze stołówką z szybami zaparowanymi od gorącej pomidorowej – nic bardziej mylnego. Wspólny Stół jest modny i dizajnerski, a miejsce to stworzyli zafascynowani ideą slow food młodzi ludzie, którzy o otwarciu restauracji na spółdzielczych zasadach myśleli od dawna. Dzięki niej, pracując w Fundacji Pomocy Wzajemnej Barka oraz fundacyjnym Centrum Integracji Społecznej, mieli okazję do spotkań z ludźmi wykluczonymi społecznie.

 

– Każda z osób, które do nas trafiają, ma odmienną historię, każda z innych powodów trafiła poza nawias społeczeństwa – mówi Jacek Ferenc ze Spółdzielni Socjalnej Wspólny Stół. – Choroba, utrata mieszkania, nieplanowane zajście w ciążę, starszy wiek… Powodów, dla których można wypaść z obiegu zawodowego, jest mnóstwo – dodaje. Czasem bezrobocie to równia pochyła, z której trudno się podnieść: spada się z niej w samotność, alkoholizm, bezdomność. Barka do takich osób na dnie wyciąga rękę i w każdym widzi człowieka, któremu warto pomóc. Najgorsze bowiem, co może uczynić społeczeństwo, to odwrócić się plecami od tego, kto jest inny.

W centrum śródeckiej restauracji stoi duży dębowy stół, ważący – bagatela – 200 kilogramów, przy którym posiłek może wspólnie jeść nawet 14 osób. Symbolizuje on wspólnotę, z której nikt nie jest wykluczony.

Co ciekawe, do podobnego stołu zaprasza Dobra Kawiarnia – w jej centrum ustawiono okrągły blat, do którego każdy może się bez skrępowania przysiąść. W naszym społeczeństwie inność wciąż jest bowiem piętnowana. Boleśnie przekonują się o tym również ludzie z niepełnosprawnością, także intelektualną, która skutecznie wyklucza społecznie. Aby borykające się z tym problemem osoby zrehabilitować zawodowo, powstała inna poznańska spółdzielnia socjalna. Społecznicy, którzy wcześniej, podczas warsztatów terapii zajęciowej, pracowali z osobami z niepełnosprawnością intelektualną, założyli bezpretensjonalną kawiarnię o prostej, ujmującej nazwie – Dobra.

 

Jak mówi Agnieszka Frankowska, wiceprezes Dobrej Spółdzielni Socjalnej, w Dobrej Kawiarni każdy jest u siebie, niezależnie od tego, czy ma zespół Downa, jeździ na wózku, należy do społeczności LGBT, ma inny kolor skóry lub czuje się wykluczony społecznie ze względu na… starość.


Zarówno Dobra Kawiarnia, jak i Wspólny Stół przekazują jasny komunikat: kimkolwiek byś był, jesteś mile widziany.


 

Serce restauracji

Mówi się, że sercem każdej restauracji jest kuchnia, a we Wspólnym Stole i w Dobrej Kawiarni tworzą ją wyjątkowe osoby. To właśnie dla nich powstały oba te miejsca, dzięki tym ludziom mają one sens i ich włączaniu w społeczeństwo mają służyć. Ewa, Beata, Gosia, Magda, Mateusz i Kuba, wszyscy z niepełnosprawnością intelektualną, przygotowują w Dobrej Kawiarni posiłki, rano pieką świeży chleb, zanoszą zamówienia do stolika. Dorota, Tamara, Łukasz i Roland ze Wspólnego Stołu, których życie do tej pory bywało wyboiste (długotrwałe bezrobocie, uzależnienia czy bezdomność), dziś pod czujnym okiem profesjonalnego szefa kuchni Marcina Banasia doskonalą kulinarne umiejętności, przyrządzając jagnięcinę czy perliczki. Wszyscy ci pracownicy są zatrudnieni na godziwych warunkach, na podstawie umowy o pracę. Krok po kroku ich wyłączenie społeczne zamienia się w reintegrację ze społeczeństwem. Co szczególnie budujące, zapanowała moda na wspieranie takich inicjatyw.


Dobra Kawiarnia zbierała pieniądze na remont i otwarcie na portalu crowdfundingowym. Aby ruszyć, potrzebowali 10 tysięcy złotych, lecz otrzymane wsparcie społeczne było tak duże, że udało im się zebrać sumę ponad dwa razy większą!


 

W rozwijanie umiejętności ich zespołu i przekazanie gastronomicznego know-how zaangażowały się poznańskie restauracje i kawiarnie: Pastela, Secret Garden, Kantyna, Hyćka i Brisman Kawowy Bar. To ich pracownicy (między innymi szef kuchni Piotr Mielczarek) przekazali pracownikom Dobrej Kawiarni wiedzę o przygotowywaniu posiłków, parzeniu kawy, a wszystko to w ramach bezinteresownej pomocy. Cenne wsparcie w postaci wolontariatu kompetencyjnego odebrał też Wspólny Stół. W jego powstanie zaangażowały się duże korporacje, dla których ważna jest społeczna odpowiedzialność biznesu, czyli zarządzanie według standardów CSR (Corporate Social Responsibility). Kompania Piwowarska podzieliła się ze spółdzielcami tajnikami marketingu i sfinansowała część wyposażenia, Jerónimo Martins przekazało materiały budowlane, pomoc zaoferowały też Kulczyk Foundation i PwC Polska. A po godzinach pracownicy tych firm zakasywali rękawy i do późnej nocy pomagali w remoncie. Brzmi jak bajka o lepszym świecie? Rzeczywistość może napawać równie wielkim optymizmem.

Przyjemne z pożytecznym

Cieszy, że za przykładem Wspólnego Stołu i Dobrej Kawiarni idą kolejni. Swego czasu do Poznania przyjechali goście z Warszawy, aby podpatrzeć, jak funkcjonuje kawiarnia. Stołeczne Życie Jest Fajne, klubokawiarnia, w której pracę znalazły osoby cierpiące na autyzm, już działa, a na otwarciu były podobne tłumy jak podczas pierwszego dnia działania poznańskich restauracji spółdzielczych. Gości chętnych na kawę, lunch lub kolację w takich miejscach jest sporo – gdzież indziej bowiem można wydać pieniądze i ciesząc się pysznym posiłkiem, jednocześnie pomagać innym? Zarówno Dobra Kawiarnia, jak i Wspólny Stół myślą o otwarciu w Poznaniu kolejnych lokali, w których pracę mogłyby dostać następne potrzebujące jej osoby. Biznes prowadzony przez spółdzielnię socjalną rządzi się specjalnymi prawami. Cały zysk musi zostać przeznaczony na określone cele: szkolenia i integrację pracowników, tworzenie kolejnych miejsc pracy lub zakup sprzętu i wyposażenia. W spółdzielni nie ma właściciela, który wypracowane profity chowałby do swojej kieszeni. Warto się aktywnie włączyć w tak smaczne czynienie dobra, bo praca we Wspólnym Stole i w Dobrej Kawiarni, dzień po dniu, zmienia życie ich pracowników. – Pracujące w kuchni dziewczyny wspomniały, że nigdy nie były w kinie – mówi Jacek ze spółdzielni Wspólny Stół. – W ramach comiesięcznej integracji poszliśmy więc całą ekipą na film „Pitbull”. Ostatnio wybraliśmy się też do Raju, który mamy tuż obok, po sąsiedzku. W ramach rozwijania wiedzy o poznańskich restauracjach dziewczyny po raz pierwszy próbowały pad thai – opowiada. Z rehabilitacją zawodową przychodzi więc rehabilitacja społeczna. Agnieszka Frankowska opowiada o cyklicznych szkoleniach, w których mają okazję uczestniczyć pracownicy Dobrej Kawiarni. – Od kiedy tam pracują, widać, jak bardzo się zmienili. Zyskali poczucie własnej wartości, dostrzegli swój potencjał, stali się bardziej samodzielni, odzyskali poczucie decyzyjności – podkreśla Frankowska. A mówiąc krótko: ich życie po prostu nabrało sensu.

© KUKBUK 2017