Krem dyniowy z bananami - KUKBUK

Krem dyniowy z bananami

Dynia, mleko kokosowe i banan. Wystarczą trzy składniki, żeby wyczarować ciekawy deser.

Agata Wojda

krem dyniowy banany kukbuk

Sardynka z jeziora, malutki serek agri i nieczynny Grand Hotel w San Pellegrino skradły moje serce na początku jesieni. Szczęście wielkie się dzieje i jest sprawiedliwość na świecie, bo hotel, który zerka na rzekę podtrzymującymi mu balkon rzeźbami, wreszcie jest remontowany. Spore jezioro powstanie z nieprzerwanie lejącego się kranu z popularną na świecie tutejszą wodą, zanim drzwi gościom uchyli portier w purpurowej liberii, a boy hotelowy Fleischman poczuje, że „jedyna droga do szczęścia wiedzie przez chmury…”. Polecam obejrzeć „Grandhotel” w reżyserii Davida OndŁ™íčka lub przeczytać książkę Jaroslava Rudiša.

krem dyniowy banany kukbuk
krem dyniowy banany kukbuk

W 1904 roku najznakomitsi goście rozlokowali się w 250 urządzonych z rozmachem pokojach, wyposażonych w aparaty telefoniczne. Przez 70 lat nazwiska gości wpisywano do pamiątkowej księgi, która dziś czeka na kolejne zapiski, złożona przez ostatniego dyrektora w urzędzie miasta. Od 1970 roku hotel ma zgaszone światła. Wierzę w jego drugie życie, bo niesłusznie zapomniane miasteczko stosunkowo niedawno odremontowało wiekowe termy w pałacu niczym warszawski Wilanów. Pnąc się schodami w górę, mijam odrestaurowaną budkę sprzedaży biletów, w białym szlafroku wypijam kieliszek musującego luksusu z plasterkiem ogórka i gubię się wśród saun, solnych i lodowych komnat, tarasów z pochodniami i muzyką. Miasteczko podświetla mi widok na skałę, a zaprzyjaźniony Włoch wykrzykuje, że to tam właśnie wybrano ostatnią miss. Prawie jestem Sophią Loren.

krem dyniowy banany kukbuk

Zmieniam klimat luksusu na wieczne zapracowanie. Wyobraźcie sobie, że jako jedyni na świecie umiecie utoczyć malutki serek w kształcie cylindra i Slow Food właśnie was znalazł w Val Brembana. Już on zadba, aby świat o was usłyszał i 20 aparatów podążało za turlającym ruchem ręki przy wtórze postękiwań z podziwu.

Pół tysiąca malutkich serków agri, o średnicy 3 centymetrów i wadze 50 gramów, turla dzień w dzień, bez potrzeby ważenia, tylko jeden tutejszy mistrz.

Trzy dni trwa obróbka mleka z krów brunatnej rasy alpejskiej, zanim kawałek sera zniknie w moich ustach. Poezja. Obok, w dojrzewalni, młoda dziewczyna milcząco przeciera ryżową szczotką dojrzewające od ośmiu miesięcy stracchino. W pobliskich lasach wysyp prawdziwków. Chyba zaczynam wierzyć, że nie są sztucznie wysiewane. Sezon w rozkwicie i zajadam się maltagliati – tutejszym makaronem przypominającym łazanki – z plasterkami grzybów i cielęcym ragoût.

krem dyniowy banany kukbuk
krem dyniowy banany kukbuk

Jest piątek i jesień. W sobotę cofam się do lata. Najmniej popularne jezioro w Lombardii – Iseo – ma jeszcze trochę ryb w swoich zaskakująco głębokich polodowcowych wodach. Wśród nich sardynkę poławianą tradycyjnie w sieć, zasalaną przez 48 godzin i suszoną wiatrem schodzącym z gór przez 30 dni.

krem dyniowy banany kukbuk
krem dyniowy banany kukbuk
krem dyniowy banany kukbuk

Zalane tutejszą oliwą sardynki podaje się z kukurydzianą polentą. Z linem, trocią, sandaczem i kleniem spotykam się w risotto i w daniu głównym, w którym panierowane cztery różne filety mają odrębne gatunkowo smaki. Chwała nam za to, że jeszcze umiemy je rozpoznać. Slow Food wspiera tutejszą sardynkę, dbając, by prawie 1000-letnia tradycja jej połowu nie zanikła. Co ciekawe, rybacy z Iseo przez wieki należeli do najsławniejszych producentów sieci rybackich na świecie. Z tradycyjnym „Viva Italia” na ustach pozostaje mi wyczekiwać kolejnego połowu włoskich perełek.

– Agata

krem dyniowy banany kukbuk
krem dyniowy banany kukbuk

Krem dyniowy z bananami

4 porcje j

Dynię kroimy w bardzo cienkie paski, zalewamy mlekiem kokosowym i zwykłym, doprawiamy przyprawami korzennymi i gotujemy do miękkości. Na patelnię wsypujemy cukier, dodajemy masło i banany pokrojone w plasterki. Intensywnie je brązowimy, pozwalając im się skarmelizować. Odkładamy kilka plasterków do podania. Zawartość patelni lekko solimy i podlewamy kilkoma łyżkami mlecznego płynu z dyni. Dokładnie oczyszczając patelnię, przelewamy wszystko do garnka z dynią. Miksujemy na gładko, doprawiamy skórką z pomarańczy. Ukręcamy krem z cukru pudru i serka. Jego lekka słoność kapitalnie wymiesza się z korzennym i słodkim smakiem kremu dyniowego. Amerykanie lubią dodać do niego nieco świeżo zaparzonej kawy. Warunek sukcesu jest taki, że będzie to małe ristretto wmieszane w indywidualną porcję musu dyniowego, zakończone kremem z serka, smażonymi bananami i kruszonymi orzechami. Zachęcam tak zacząć jeden z tych bardziej ponurych dni.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: