Na tropie cieszyńskiej kanapki - KUKBUK

Na tropie cieszyńskiej kanapki

Toruń słynie z pierników, Kraków z obwarzanków, a Cieszyn z… kanapek!

Tekst, zdjęcia: Katarzyna Siewko

cieszyn kanapka kukbuk

Osiemnasta edycja Kina na Granicy, czyli przeglądu polskich i czeskich filmów (28 kwietnia – 3 maja, znów ściągnie do Cieszyna sporo gości z kraju i zagranicy. Możliwe, że poszukując strawy pomiędzy seansami, natkną się oni na miejscowy specjał, kanapki cieszyńskie, o rodowodzie równie enigmatycznym jak przysłowiowy czeski film. Trudno je zresztą przeoczyć, bo widnieją na billboardach przy wjeździe do miasta nad Olzą.

 

Od ponad 60 lat ten produkt PSS Społem jest popularnym, miejscowym fast foodem w porze lunchowej, absolutnym hitem bankietów i imienin oraz Świętym Graalem turystów.

Cieszyn to prawdopodobnie jedyne polskie miasto, którego największą gastronomiczną dumą są kanapki. Te cieszyńskie mają niezmiennie ten sam wkład: śledź, szynka lub sałatka jarzynowa do wyboru.

 

Każdego dnia 5 tysięcy robionych od podstaw kanapek ląduje w okolicznych sklepach Społem, a od niedawna także w niewielkim sklepiku obok dworca w Katowicach. W Cieszynie najlepiej odwiedzić staroświecką garmażerię w rynku – pamiętający komunę wystrój rozczula nieprzystawalnością do czasów Instagram friendly.

Kanapki za to wyglądają dosyć przaśnie, ale już po pierwszym kęsie to nie ma większego znaczenia.

 

Największą popularnością cieszą się najbardziej klasyczne kanapki, czyli śledziowe (1,65 zł na pszennym pieczywie, 1,75 zł na razowym). Na grubej kromce chrupiącej bułki paryskiej lub małopolskiej leżą kawałki marynowanego śledzia, cebulka, jajko na twardo, majonez, ogórek kiszony i natka pietruszki. Wydawałoby się, że tak prosty przepis można bez problemu odtworzyć w domu. Cieszynianie twierdzą jednak, że jak dotąd nikomu się to nie udało. Sekret tkwi w niezmienianej od lat recepturze. Majonez jest wyrabiany przez cieszyńską PSS Społem, podobnie chleb. Produkty takie jak jajka i śledzie są pozyskiwane od stałych dostawców. Tylko pieczywo i cebulę kroi się maszynowo, każdy inny etap to ręczna praca, co przekłada się rzecz jasna na smak.

cieszyn kanapka kukbuk

Cieszyńskie kanapki to dla wielu cieszynian smak młodości. Po kanapki chodziło się, będąc na wagarach, i zabierało się na nie dziewczyny na randki.

Ci, którzy wyjechali, wracają z sentymentem dla tego niezmiennego smaku. To spora część dziejów miasta, choć historia samej kanapki do dziś pozostaje przedmiotem sporów i domniemań. W Olzie śledzi się nie łowi, a Bałtyk jest na drugim krańcu Polski, w jaki sposób zatem te ryby znalazły się na cieszyńskich kanapkach, by stać się ich dumą? Jedna z miejskich legend mówi o polsko-islandzkiej wymianie wafelków Prince Polo na… beczki islandzkich śledzi. Próbowaliśmy zweryfikować tę informację u źródła, jednak nawet cieszyńska spółdzielnia nie zna odpowiedzi na pytanie o pochodzenie kanapki z śledziem. Bez względu na to, skąd wzięły się w przygranicznym Cieszynie, kanapki nie zawodzą smakiem. Dla niego warto Cieszyn odwiedzić i przenieść się w czasie.

 

Tekst, zdjęcia: Katarzyna Siewko

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: