Spotkania z absolutem, odcinek 2. - KUKBUK

Spotkania z absolutem, odcinek 2.

Karol Linneusz z pewnością nie należał do osobników o nadaktywnym genie skromności.
SPOTKANIA Z ABSOLUTEM kukbuk

Podobnie zresztą jak każdy, kto w chwilach uniesienia mówi o sobie, używając trzeciej osoby. Jednak człowiekowi, który zastał przyrodę dziką i nieuporządkowaną, a pozostawił zapakowaną do szufladek z eleganckimi etykietkami, można wiele wybaczyć.

 

W 1735 roku jako niespełna trzydziestolatek opublikował tom „Systema Naturae”, zawierający stworzony przez niego system klasyfikacji zwierząt, roślin i minerałów. Już wtedy ten wielki szwedzki botanik był przekonany, że oto odkrywa przed ludźmi tajemnicę stworzenia. To miłe przeświadczenie nie opuszczało go przez całe życie, gdy rozwijał i uzupełniał swoje dzieło, aż osiągnęło ponad 2400 stron, opisujących niemal 14 tysięcy gatunków roślin i zwierząt. Konieczną wiedzę zdobywał od dziecka – już w wieku pięciu lat dysponował własnym ogródkiem i zanudzał ojca pastora pytaniami o nazwę każdej trawki i źdźbła, przeczuwając być może, że to właśnie botanika będzie jego największą namiętnością. W późniejszych latach ciasne mury uniwersytetów nie zdołały ograniczyć jego pasji poznawczej, która zawiodła go na niejedną wyczerpującą wyprawę, jak choćby wtedy, gdy w wieku 25 lat samotnie przemierzył 7 tysięcy kilometrów po Laponii. Tam spotkał kobietę, która uskarżała się na trzy żaby dokazujące w jej brzuchu – pacjentka odmówiła jednak przyjęcia proponowanej przez młodego medyka mikstury z dziegciu, pozostając zamiast tego przy wódce, ponoć skutecznie uciszającej nieznośne kumkanie.

 

Naturalnie, jak to z pionierami bywa, zdarzały się Linneuszowi drobne wpadki. Na przykład nosorożec został przez niego sklasyfikowany jako gryzoń (choć chyba każdy przyzna, że przy odpowiednim świetle mały nosorożec bywa nie do odróżnienia od dużego chomika). Jednak to nie tego typu potknięcia spotykały się z zaciekłą krytyką oponentów.

Linneusza fascynował fakt, że rośliny również posiadają płeć, w związku z czym lubował się w opisach małżeństw roślin i doszukiwaniu się w nich analogii do związków ludzkich. Kilka dekad później Johann Wolfgang von Goethe twierdził, że kobiety i dzieci nie powinny być narażane na kontakt z tymi treściami, zaś współczesny konkurent wielkiego botanika, Niemiec Johann Georg Siegesbeck, potępił jego poglądy jako skandaliczne i niemoralne.

Z pewnością zastanowiłby się dwa razy, gdyby znał lepiej nieznoszący krytyki temperament Linneusza, który, wybierając nazwy dla niektórych gatunków, inspirował się nazwiskami swoich przeciwników. I tak pewien chwast przeszedł do historii jako Siegesbeckia, a cała rodzina ropuchowatych jest znana jako Bufonidae, jak chcą niektórzy – ku pamięci znienawidzonego przez Szweda francuskiego przyrodnika Georges’a Buffona. Można sobie wyobrażać, jak Linneusz zacierał ręce i chichotał z radości, gdy przeprowadził kolejny zamach na pamięć o swoim konkurencie wśród potomnych. Musimy przyznać, że wizja wielkiego uczonego, nieustającego w wysiłkach zbadania absolutu, który jednocześnie potrafił cieszyć się jak dziecko z niewybrednego psikusa, najzwyczajniej nas ujęła. Co więcej, zapragnęliśmy poznać choć kilka smaków i zapachów, które musiały wypełniać życie mściwego botanika, aby spojrzeć na świat jego oczami i dowiedzieć się, czy po tylu latach zemsta nadal smakuje słodko.

 

O wsparcie w poszukiwaniu praktycznej odpowiedzi zwróciliśmy się do Patryka Kowalskiego i Emila Oponowicza, finalistów konkurs barmańskiego Absolut Shake It Up, którzy stworzyli niezwykłą ziołową miksturę z nutą sherry. Od siebie możemy dodać tylko jedno – pewne smaki nigdy się nie starzeją.

SPOTKANIA Z ABSOLUTEM kukbuk
SPOTKANIA Z ABSOLUTEM kukbuk
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: