Kultowa rzecz: wazony Słuczana-Orkusza i Horbowego - KUKBUK

Kultowa rzecz: wazony Słuczana-Orkusza i Horbowego

Szkło, które wyszło z pracowni projektantów Jerzego Słuczana-Orkusza i Zbigniewa Horbowego, dziś jest przedmiotem pożądania kolekcjonerów. Jednak osiągające obecnie zawrotne ceny na aukcjach misy, patery i wazony od samego początku zachwycały swoimi formami.

Tekst i zdjęcia: Przemek Krupski

polskie wzronictwo, wazon, wazony Słuczana-Orkusza

Goździk czy gerbera? Oto jest pytanie. W czasach PRL-u sprawa rozwiązywała się sama. Na 1 maja obowiązkowo białe i czerwone goździki, na 8 marca koniecznie czerwone goździki w zestawie z wiecznie deficytowymi rajstopami w jedynym dostępnym kolorze mocno opalonej Latynoski. Na bardziej eleganckie uroczystości przewidziano oczywiście gerbery. Nie brzmi to może szczególnie radośnie, ale, jak widać, system centralnego planowania obejmował również kwiaty cięte. Ich zdobycie to był problem, ale nie jedyny. Razem z bukietem, koniecznie ozdobionym asparagusem, pojawiał się dylemat, do którego z kolorowych szklanych wazonów te kwiaty wstawić – który wybrać z zazwyczaj całkiem sporej kolekcji.

Jeszcze na początku XX wieku szkło służyło głównie aptekarzom, karczmarzom i szklarzom wstawiającym szyby w okna.

Sytuacja zmieniła się wraz z nastaniem przedwojennego „ładu” i początkami polskiej szkoły projektowej. Niestety, potem przyszła wojna. Sprawa szkła wróciła, gdy Stanisław Dawski otworzył Wydział Szkła Artystycznego we Wrocławskiej Państwowej Szkole Sztuk Plastycznych. To była kuźnia najlepszych polskich projektantów, a Wrocław stał się synonimem najlepszej jakości szkła.

Absolwentami tego wydziału byli Jerzy Słuczan-Orkusz i Zbigniew Horbowy, jedni z najbardziej znanych powojennych projektantów szkła. To oni sprawili, że epoka disco była w Polsce kolorowa, bo od lat 70. wypełniali barwami polskie mieszkania.

Razem z ich projektami pojawili się zbieracze. Klucz był różny, niektórzy kolekcjonowali tylko bordowe lub zielone, inni stawiali na ciepłe odcienie, od pomarańczowego po słonecznikowo żółty. Potem, w latach 80., przyszła moda na kobalt, a po nim szał na szkło czarne lub białe albo czarno-białe.

Polacy uwielbiali polskie szkło, być może z tego względu, że było stosunkowo łatwo dostępne w sklepach, a kolorową lub monochromatyczną kolekcją można było kłuć w oczy sąsiadów albo zazdrosną szwagierkę.

Jerzy Słuczan-Orkusz był jednym z pierwszych absolwentów wydziału Dawskiego. Po wielu latach pracy dla zakładów oświetleniowych i hut szkła, w 1968 roku nawiązał współpracę z Krakowskim Instytutem Szkła; z małą przerwą współpracował z nim do 1981 roku. W tym czasie powstawały piękne, różnokolorowe, ręcznie formowane wazony z charakterystycznymi, doklejanymi szklanymi guzikami, falbankami, spiralami czy koronami cierniowymi. Utrzymane w ciepłych tonacjach, czerwieniach i delikatnych brązach, są rewelacyjnym przykładem niepowtarzalnego szkła. Już na pierwszy rzut oka widać, że każdy z tych obiektów był formowany ręcznie, bo nie ma tam idealnej symetrii, doklejane elementy nie są dokładnie powtórzone. Patrząc na prace Słuczana-Orkusza, obcujemy z najprawdziwszym rękodziełem.

Wazony te były tak niezwykłe, że ani wiązanki goździków, ani gerber, ozdobionych różową wstążką, nie wytrzymywały takiej konkurencji.

polskie wzronictwo, wazon, wazony Słuczana-Orkusza

Zupełnie inaczej było ze szkłem, które wychodziło z rąk Zbigniewa Horbowego. Proste i oszczędne, przeszło już do historii polskiego wzornictwa. Horbowy także, jak Słuczan-Orkusz, był absolwentem wydziału wrocławskiej uczelni. W 1975 roku podjął współpracę z Hutą Szkła Artystycznego w Polanicy-Zdroju, gdzie stworzył najbardziej znaną swoją serię – Antico – której cechą charakterystyczną są liczne pęcherzyki powietrza uwięzione w szklanych obiektach.

Jak opowiadał sam projektant, było takie zarządzenie Ministra Budownictw[E1] a i Przemysłu Materiałów Budowlanych, które określało dopuszczalną liczbę pęcherzyków powietrza w jednym wyrobie szklanym. Kiedy Horbowy się o tym dowiedział, postanowił z wady zrobić zaletę i na komisji weryfikującej jakość produktu, gdy przedstawiał szkło Antico, wręcz spienione od wewnątrz, powiedział, że 5 pęcherzyków to rzeczywiście wada, ale 350 pęcherzyków to już wielka zaleta. Problem był jeden – w procesie uzyskiwania tego wyjątkowego efektu przez użycie związków sody powstawał nieprzyjemny słodkawy zapach, więc pracownicy huty kręcili nieco nosami.

Pani sprzątająca biuro projektowe rzuciła żartem, żeby posypywali bańki szkła proszkiem do prania Ixi. Okazało się, że soda znajdująca się w jego składzie tworzy w szkle idealną liczbę pęcherzyków. I tak oto powstała, zupełnym przypadkiem, jedna z ikon polskiego wzornictwa.

Dziś te piękne obiekty nie muszą konkurować z kwiatami, bo same w sobie stanowią ozdobę mieszkań kolekcjonerów, którzy jednak teraz mają zupełnie inną motywację niż przed paroma dekadami. Świetne szkło to, oprócz walorów estetycznych, po prostu dobra inwestycja.

Przemek Krupski – kulturoznawca, projektant wnętrz i założyciel krakowskiej galerii miejsce.sklep.pl, najdłużej działającego sklepu z polskim wzornictwem połowu XX wieku, miłośnik dizajnu i dobrego jedzenia, który od lat podróżuje do świecie tropem największym mistrzów sztuki, nie tylko kulinarnej.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: