david nieśmiertelny - KUKBUK

david nieśmiertelny

Tekst: Daria Pawlewska

david bowie kukbuk

W 1974 roku David Bowie ważył 39 kilogramów, a jego dieta składa się głównie z mleka i kokainy.                                                                                                                                                  

W dokumencie Alana Yentoba „Cracked Actor” wychudzony muzyk pije dwuprocentowe mleko z kartonu i zauważa w nim muchę. Z niepewnym, choć jak zwykle czarującym uśmiechem wyznaje, że czuje się podobnie jak ta nieszczęsna mucha w powodzi mleka. Jak obce ciało.

I nie wiadomo, czy faktycznie tak myśli, czy się kryguje, wymyśla siebie na nowo, bo przecież zmiana jest największą siłą napędową artysty.

Od początku Bowie ma plan na siebie i wie, dokąd zmierza. – Będę wielki i to jest w pewien sposób przerażające – mówi kokieteryjnie w jednym z wywiadów na początku lat 70.

Artysta, powołując do życia i uśmiercając swoje kolejne muzyczne inkarnacje, konsekwentnie kieruje światła jupiterów w jedną stronę – na siebie. Również wtedy, kiedy oznajmia, że jest gejem, by chwilę później zaprzeczyć tym słowom i przyznać, że był to element autokreacji. Albo mówiąc, że Anglii potrzebny jest Führer, a Hitler był pierwszą gwiazdą pop. Doskonale wyczuwał, jak wsadzić palec w oko konserwatywnego społeczeństwa.

Połowa lat 70. to niezwykle twórczy okres w życiu artysty. Mieszka wówczas w Los Angeles i powołuje do życia nową personę – Thin White Duke’a, eleganckiego księcia wciągającego gigantyczne ilości kokainy i śpiewającego, jak sam to określa, „plastikowy soul”. Nałóg pcha Bowiego w objęcia ezoteryki, zwłaszcza okultystycznych źródeł nazizmu i pism Aleistera Crowleya. Artysta cierpi na silne stany lękowe i urojenia. Wszędzie widzi duchy, tworzy teorie spiskowe i uważa, że kosmici kontrolują jego odbiornik telewizyjny. Bojąc się, że spłodzi dziecko diabła, Bowie wzywa czarownicę Wally Elmark, by odprawiła egzorcyzmy. Podobno w ich trakcie woda w basenie bulgocze i dymi, a deszcz pada tylko za oknem domu muzyka.

david bowie kukbuk David Bowie laughs while attending a party during the 31st International Film Festival in Cannes on Tuesday, May 24, 1978. (AP Photo/Levy)

Tak wspomina wydarzenie pierwsza żona artysty, ekscentryczna Angie Bowie. Jednak wydany w czasie kokainowego szaleństwa album „Station to Station” zbiera pozytywne recenzje oraz zaskakuje spójnością i rozmachem. Na chwilę przed rozpoczęciem trasy koncertowej Bowie oznajmia, że skończył z kokainą i zamknął huczny rozdział życia w Los Angeles.

Paradoksalnie wraz z Iggym Popem zostaje zatrzymany przez policję za posiadanie marihuany, która rzadko trafiała do jego narkotycznego menu. Jedyne w swoim rodzaju zdjęcie zachowało się w Departamencie Policji w Rochester do dziś. Nieprzyzwoicie przystojny i nienagannie ubrany, pewnie i zadziornie patrzy prosto w obiektyw.

Jakby jego samego rozbawiła sytuacja, że jeden z największych kokainistów ląduje za kratkami za posiadanie zwykłej „trawki”. Zarzuty zostają oddalone, a Bowie przenosi się do Berlina, gdzie rozpoczyna kolejną transformację.

Na początku 2013 roku, po dziesięciu latach artystycznej przerwy, powraca z albumem „The Next Day”, który błyskawicznie zdobywa światowe listy przebojów. Chociaż wydanie płyty utrzymywano przed mediami w tajemnicy, kampania promocyjna zaprojektowana jest w najdrobniejszych detalach. W Japonii pub Cardinal na dwa tygodnie zamienia się w kawiarnię David Bowie Cafe, gdzie można posilić się ulubioną zapiekanką pasterską artysty i wypić piwo Guinness. Tymczasową kawiarnię udekorowano memorabiliami z barwnego życia Bowiego od czasów Ziggy’ego Stardusta aż po dziś. W menu królują drinki nazwane tytułami największych przebojów, w tym „China Girl”.

 

Dziś ze smutkiem żegnamy Davida Bowie, pocieszając się myślą, że jego twórczość pozostanie nieśmiertelna.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: