Czym zajadać smutki? - KUKBUK

Czym zajadać smutki?

Gdy jest nam źle, najczęściej sięgamy po lody, czekoladę i pizzę. Dlaczego emocje tak bardzo wpływają na nasz apetyt? I czego możemy się nauczyć od Oscara Wilde’a? O tym mówi psycholog jedzenia i zarządzania emocjami Katarzyna Wojtkowska.

Rozmawiała: Urszula Czumaj

ciasteczka z czekoladą kukbuk

 

Jak uczucia wpływają na nasze wybory jedzeniowe? Nie zdarza się chyba, by ktoś zajadał smutek surowymi marchewkami…

Samopoczucie możemy regulować w różnoraki sposób. Na przykład słuchając ulubionej muzyki, która albo poprawi nam nastrój, albo wręcz przeciwnie, sprawi, że będziemy jeszcze mocniej odczuwać to, co nas boli. Innym sposobem jest jedzenie. Gdy się smucimy, gdy jest nam ciężko, sięgamy po coś słodkiego lub coś, co kojarzy się z domem rodzinnym.

Bogate w cukier jedzenie pobudza ośrodek nagrody w mózgu. Uwalnia dopaminę. Sprawia nam przyjemność.

To dlatego, mając złamane serce, tak chętnie sięgamy na przykład po ciasto czekoladowe?

Sięganie po cukier ma za każdym razem taki sam efekt: chodzi o pobudzenie ośrodka nagrody. Słodkie ciasto czekoladowe zawsze będzie dobre – gdyby miało to być nasze jedyne pożywienie przez dwa tygodnie, mózg bardzo by się cieszył. Ale organizm niekoniecznie byłby z tego zadowolony.

 

Jak duży udział w takim podejściu do życia ma popkultura? Wszyscy zapewne pamiętają zrozpaczoną Bridget Jones jedzącą lody prosto z pudełka…

Życia uczymy się poprzez własne doświadczenia i obserwacje. Skoro Bridget Jones pomagają lody, to może i mnie pomogą? Warto sprawdzić, by się przekonać! Należy próbować różnych sposobów na poprawę samopoczucia, bo każdy monopol jest zły. Mnie samej po ciężkim dniu zdarza się jeść czekoladę.

 

POCIESZACZE BRIDGET JONES. ZRÓB SOBIE DOBRZE CZEKOLADĄ <<KLIKNIJ TU>>

 

Jej tabliczka czy choćby tylko kostka rzeczywiście poprawią nam nastrój?

Tak. W czekoladzie, zwłaszcza tej dobrej jakości, znajduje się selen, cynk i oczywiście cukier. Jedząc czekoladę, uruchamiamy produkcję endorfin, które poprawiają samopoczucie.

 

W języku angielskim istnieje określenie tego rodzaju pożywienia – comfort food.

To jest właśnie jedzenie przynoszące komfort psychiczny. Dla każdego z nas może to być coś innego. Mogą to być potrawy, które przywołują miłe wspomnienia, albo produkty bogate w cukier czy tłuszcz.

 

Od czego zależy to, w czym ten komfort odnajdujemy? Czy to zawsze jest chęć powrotu do smaków z rodzinnego domu i czasów dziecięcej beztroski?

Smaki z domu rodzinnego kojarzą nam się z bezpieczeństwem, miłością. Jeśli w niedzielę na rodzinny obiad był rosół, a przy okazji przy stole rozmawialiśmy o tym, co dzieje się w życiu każdego z nas, to na ten niedzielny wspólny posiłek czekało się z utęsknieniem przez cały tydzień. Dzisiaj zapach rosołu może nam się kojarzyć z przyjemnymi odczuciami: bezpieczeństwem, troską, miłością, rozbawieniem. Gdy zaczynamy za nimi tęsknić, przypominamy sobie również smak rosołu i nabieramy na niego ochoty.

 

ZRÓB SOBIE LENIWE WEDŁUG PRZEPISU BABCI <<KLIKNIJ TU>>

 

Wyszukiwarka Google podpowiada, że najlepsze produkty na złamane serce to: banany, lody, czekolada i pizza. Nie ma rosołu.

Google się nie myli. Najwyraźniej w takich sytuacjach ludzie jedzą właśnie te artykuły. Dieta bogata w cukier i tłuszcz podwyższa poziom enkefalin w mózgu. Te opioidy działają przeciwbólowo i biorą udział w powstawaniu przyjemnych odczuć. Między innymi dlatego jemy więcej popcornu na filmach grozy.

 

Co zatem robić, by nie zajadać smutków?

Jeśli nie chcemy zagarniać wszystkich śmieci pod dywan, warto się zatrzymać i nazwać to, co się czuje. Dowiedzieć się, co ta konkretna emocja nam mówi, a następnie zastanowić się, co można z tym zrobić. Jak sobie z tym poradzić.

Jeśli wiemy, że mamy nawyk zajadania problemów, dobrze jest na przykład przeorganizować przestrzeń w domu i pozbyć się szafki ze słodyczami.

A słodkości zastąpić innymi przekąskami: owocami, waflami kukurydzianymi, prażoną gryką. Najlepiej, gdyby każde takie zastępstwo odpowiadało naszym upodobaniom co do smaku, koloru czy wielkości produktów.

 

SPRAWDŹ NASZ RANKING. GDZIE PODAJĄ NAJLEPSZE LENIWE? <<KLIKNIJ TU>>

 

Istnieje jeszcze inne zjawisko, zwane breakup diet, które objawia się brakiem apetytu.

Ludzie różnie reagują na stres: jedni mają chęć jeść bez przerwy, inni – w ogóle. Często zależy to od intensywności przeżywanych emocji. Gdy nasz dzień jest tylko lekko zły – ktoś nas nieco zdenerwował – to możemy sięgnąć po comfort food. Jeśli jednak ktoś zawiódł nasze zaufanie i czujemy, że świat legł w gruzach, możemy w ogóle nie mieć ochoty na jedzenie. I nawet nie zauważać fizjologicznego głodu. W tej samej sytuacji inni będą zajadać nawet tak silny stres.

 

Jaki jest zatem złoty środek?

Należy słuchać swoich potrzeb. Zakazy nie działają, więc nie zakazujmy sobie i nie mówmy do siebie: „Od dziś nie jem słodyczy!”. Komu udało się dotrzymać tej obietnicy? Mnie nie. Kiedy po złym dniu chcemy powędrować do lodówki lub szafki ze słodyczami, to zapytajmy siebie: „Czego tu szukam? Czy naprawdę czuję głód?”. Jeśli nie odczuwamy fizjologicznego głodu, tego ssania w żołądku, zastanówmy się, jak poprawić sobie nastrój w inny sposób. Z drugiej strony nie popadajmy w paranoję! Czekolada od czasu do czasu nie jest przecież niczym złym. Życie ma być przyjemnością, ale nie chwilową, a długotrwałą. Z tego powodu raz na jakiś czas jem czekoladę. W końcu sam Oscar Wilde powiedział, że życie jest zbyt poważne, aby traktować je poważnie.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: