Bliskie spotkania z kiszonym śledziem - KUKBUK

Bliskie spotkania z kiszonym śledziem

kiszony sledz kukbuk

Szwedzki kiszony śledź Surströmming należy z pewnością do tych jedzeniowych fetyszy, których musi skosztować każdy liczący się poszukiwacz kulinarnych przygód. Reprezentacja KUKBUK-a zetknęła się z nim niedawno podczas Śledziowiska.

 

To wydarzenie w przyjemnych przestrzeniach restauracji D.O.M. zorganizował duet dziewczyn o kulinarnych zainteresowaniach i edukacyjnej misji: Hania Dąbrowska i Aneta Kołaszewska. Sprzyjała nam wyjątkowo ciepła pogoda, więc nie tylko kiszony śledź wygonił nas do ogrodu. Pierwsza z organizatorek rodzinnie związana jest ze Szwecją, postanowiła więc przybliżyć gronu śmiałków ten oszałamiający skandynawski przysmak. Jak wyjaśniła, jadany jest on w swej ojczyźnie raz do roku, więc tak należy go traktować – jako kulinarną ciekawostkę.

 

Trzeba przyznać, że swoista to przyjemność – puszki ze Surströmmingiem rozszczelnia się pod wodą, bo skondensowany gaz zgromadzonych w fermentującej rybie mógłby wybuchnąć w twarz otwierającemu. Zakazane jest też ich przewożenie samolotem, dlatego organizatorki spotkania transportowały je z duszą na ramieniu samochodem. Smród, który towarzyszy tej rybie, jest bowiem niemiłosierny, choć faktycznie dużo bardziej intensywny niż jej smak. To ten specyficzny zapach odpowiedzialny jest za co bardziej drastyczne reakcje konsumentów, które znajdziemy na YouTubie. Śledź tradycyjnie spożywany jest z miękkim pszennym pieczywem, siekaną czerwoną cebulą, dojrzałą goudą, gęstą, kwaśną śmietaną i masłem, lub też z ugotowanymi ziemniakami i śmietaną. Co odważniejsi popijają te zestawy mlekiem, nam trudno przechodziło przez usta coś więcej niż pyszna i świetnej jakości wódka. W smaku Surströmming nie jest aż tak trudny – to po prostu bardzo esencjonalny rybny aromat w skondensowanym wydaniu, podbity zapachem fermentacji. Podejrzewam, że zjadany przy silnym katarze nie budzi większych emocji niż rolmopsy. Osobom o bardzo wrażliwym powonieniu nie polecalibyśmy jednak tego spotkania.

kiszony sledz kukbuk

Szwecja nie tylko śledziami stoi – podczas Śledziowiska skosztowaliśmy także räkmackę, czyli pszennego tosta z krewetkami koktajlowymi (północnymi) i awokado, a także bardzo przyjemną Pokusę Janssona (Janssons frestelse), czyli zapiekankę z anchois i ziemniakami w śmietanowym sosie. Śledź obecny był także jako rybka marynowana w słodkiej musztardzie i zaserwowana na buraku i kanapce z ciemnego pieczywa, a gość honorowy wydarzenia – nadworny kucharz warszawskiej Ambasady Szwecji – dodawał, że w jego kuchni to zwierzę występuje również w wydaniu marynowanym w niedostępnym w Polsce 24-procentowym occie, w musztardzie i kawie, a także w cytrusach czy burakach. Wariant kawowy być może zagości w menu D.O.M.-u, wypatrujcie go więc w Warszawie pilniej niż jego woniejącego brata po przejściach!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: