Arkadiusz Dziakowski: nagradzany samouk - KUKBUK

Arkadiusz Dziakowski: nagradzany samouk

Lubi adrenalinę – równie chętnie bierze udział w stresujących zawodach kucharzy, jak i skokach ze spadochronem.
arkadiusz dziakowski kukbuk

Arkadiusz Dziakowski to utalentowany kucharz Akademii Kulinarnej Whirlpool. Gotuje od zawsze i z pasji uczynił sposób na życie. Zapamiętajcie jego nazwisko – jeszcze nieraz o nim usłyszymy.

 

Skąd pomysł na to, by zarabiać na życie gotowaniem?
Od zawsze miałem do tego smykałkę. Z czasem zainteresowanie przerodziło się w pasję. Co więcej, ta pasja przerodziła w profesjonalne zajęcie – po prostu robię w życiu to, co lubię. W pracy jestem dokładny, czasami czepialski, sumienny i uczciwy. Prywatnie dokładnie taki sam… choć aż tak się nie czepiam.

 

Kiedy przestałeś gotować amatorsko, a zacząłeś profesjonalnie?
To było bardzo dawno temu, kiedy znajomy zaproponował mi pracę w restauracji. Wśród najbliższych słynąłem z tego, że kocham gotować i nie boję się ani wyzwań, ani łączenia smaków. Spróbowałem i spodobało mi się. Nie skończyłem żadnej szkoły o profilu gastronomicznym. Jestem w stu procentach amatorem-pasjonatem, który poszerza swoje kulinarne horyzonty w każdym możliwym miejscu i o każdej porze.

 

Skutecznie, jesteś laureatem wielu nagród.
Nie lubię się chwalić. Sam udział w ogólnopolskich konkursach kulinarnych to duże osiągnięcie. Choć zdarzało mi się zajmować miejsca w ścisłej czołówce i wiele razy stawałem na podium, to muszę przyznać, że udział w takich konkursach jest dla kucharza nie lada testem. To możliwość sprawdzenia samego siebie, charakteru i umiejętności. Często nie chodzi o wygraną, ale o dreszczyk emocji. Warto jeździć i walczyć – to zdecydowanie ciekawe doświadczenie.

 

Jaką kuchnię lubisz?

 

Prostą kuchnię z regionalnymi akcentami. Nasza tradycja kulinarna jest najlepsza na świecie. Uwielbiam ją. Mamy w niej jeszcze wiele do odkrycia – moim zdaniem najpiękniejsze w niej jest to, że czerpie z natury: łąk, lasów, jezior. À propos – uwielbiam ryby. Moje ulubione to te delikatne i gotowane na maśle rakowym w temperaturze pięćdziesięciu czterech stopni. Staram się gotować zgodnie z zasadą sezonowości produktów. Drugoplanową rolę odgrywają u mnie aktualne trendy.

 

Pozwalasz sobie czasami na eksperymenty?

 

Oczywiście, że tak. Kuchnia to jedno wielkie laboratorium, w którym eksperyment się uda albo… nie (śmiech). Moim zdaniem warto czasami zaryzykować, szczególnie jeśli chodzi o kulinaria. Wszystko zależy od produktów spożywczych – niektóre same w sobie są doskonałe, a z innymi trzeba trochę popracować. Eksperymentuję ze wszystkimi daniami, a menu uzależniam od pory roku.

 

Gdzie najlepiej kupować składniki spożywcze?
Polecam giełdy rolnicze, targi, bazary. Muszę się przyznać, że zdarza mi się jeździć po wioskach, pukać do drzwi rolników i pytać o wyroby własnej roboty. Bardzo często udaje mi się kupić ciekawe produkty o niepowtarzalnym smaku. Bajka!

 

Jakie warsztaty prowadzisz w Akademii Kulinarnej Whirlpool?
Jestem wszechstronny, ale w Akademii Kulinarnej Whirlpool we Wrocławiu tematykę swoich warsztatów staram się dobierać do pory roku. Idzie za tym oczywiście kwestia dostępności świeżych produktów. Z całych sił staram się uświadamiać uczestników warsztatów, że wszystko, czego potrzebują do życia, jest wokół nich. Zdarza mi się prowadzić warsztaty o dosyć egzotycznej tematyce, na przykład poświęcone owocom morza, dajmy na to, homarom.

 

Gdybym nie był kucharzem, to pracowałbym jako…

 

Instruktor spadochronowy. To taka odskocznia. Dosłownie i w przenośni. Lubię wyzwania.

 

© KUKBUK 2017