5 sposobów na hygge po polsku - KUKBUK

5 sposobów na hygge po polsku

Świat ogarnął szał hygge. „Hyggują” wszyscy, którzy akurat z hygge się nie śmieją.

Tekst: Małgosia Dawid-Mróz
Zdjęcie: unsplash, dinnershow studio

hygge kukbuk

Hygge robi ostatnio zawrotną karierę. Palimy świeczki, kupujemy kolejny modny poradnik i otulamy się miękkim kocem. Jedni lubią, inni się śmieją. Jak każdy modny trend, także ten ma swoich zwolenników i przeciwników. Zanim opowiemy się po którejś ze stron, warto się zastanowić, czego hygge tak naprawdę dotyczy. Odpowiedź jest prosta i dość uniwersalna. „Hyggujemy”, bo szukamy szczęścia, przyjemności w tym, co codzienne, odrobinę zwyczajne i co daje nam poczucie wewnętrznego ciepła i radości.

Nie trzeba jechać na fiordy ani dziergać na szydełku grubego koca, aby doświadczyć tego, co Duńczycy nazywają hygge.

Zróbmy to po polsku!

  1. Leniwe kontra supermarket

Hygge to dom, kuchnia i wszystko, co się z tym wiąże. To także wspomnienia, które uruchamiają nasze ślinianki, zmysły i wyobraźnię. Pamiętamy z dzieciństwa babciny domowy makaron? A może talerz racuchów przyprószonych cukrem pudrem? Leniwe z masłem i bułeczką w barze mlecznym niedaleko domu, po których chciało się wylizać talerz, ale mama nie pozwalała? A może pachnące obłędnie truskawki, prosto z papierowej torby, jeszcze odrobinę brudne, z zielonymi szypułkami? Bób jedzony na ganku w letni wieczór?

Tak! To właśnie jest hygge!

Proste i banalnie łatwe do odtworzenia.

Dlaczego wzbudza takie emocje? Bo daleko odeszliśmy od tego, co kojarzy nam się w kuchni z naturalnością. Na siłę szukamy udziwnień albo toniemy w fast foodzie, który ani nie syci, ani nie karmi, ani nie sprawia przyjemności.

Hygge w kuchni, w wersji made in Poland, jest łatwe. Wystarczy tylko wracać do kulinarnych źródeł – i robić to bez poczucia winy.

leniwe przepis kukbuk
  1. Bądź blisko!

Nie ma co się oszukiwać. Bliskość to bliskość – czy w Danii, czy Polsce, czy na Wyspach Owczych.

Uszczęśliwia, poprawia humor, sprawia, że lepiej radzimy sobie z problemami. Nie wymaga skomplikowanych zabiegów, a tylko bycia. Oczywiście, w tym całym szale hygge zaczynamy bagatelizować zwykłe przytulanie czy wspólne oglądanie serialu i szukamy czegoś specjalnego. Czy będziemy jeszcze bliżej, jeśli zapalimy świeczki i przykryjemy się miękkim kocem? Być może, ale nie jest to warunek konieczny.

  1. Prosto, prościej, najprościej!

Tak, to też jest hygge! Im bardziej komplikujemy sobie życie, tym mocniej wymyka nam się spod kontroli. Prostota porządkuje: i w domu, i w relacjach, tam, gdzie pracujemy, i tam, gdzie odpoczywamy.

Jak robić wszystko prościej, bez szukania wsparcia u skandynawskich sąsiadów? Patrząc na to, jak się kiedyś żyło, i biorąc z tego to, co może się przydać, oraz upraszczając to, co da się uprościć.

Coraz mniej przedmiotów, coraz więcej przyjemności: tak to jest hygge!

  1. Celebruj… wszystko!

Prawda jest taka, że choć dzisiaj mamy więcej, mniej nas to cieszy. Wszystko powszednieje, traci na znaczeniu i odbiera nam przyjemność przeżywania.

Celebrujmy więc sushi, wieczór pod kocem, spacer w deszczu, zabawy z dziećmi, swój dom, nakryty stół, skończony projekt i co tam jeszcze przyjdzie nam do głowy.

Celebracja daje radość, a ta jest megahygge!

  1. Poczuj, że przynależysz

Kiedyś znaliśmy się lepiej i było nam do siebie bliżej. Aby kogoś odwiedzić, nie trzeba było zapowiadać się z tygodniowym wyprzedzeniem ani zdzwaniać miesiąc wcześniej. Sąsiadka pożyczała cukier albo sól, sąsiad wpadał zemleć kawę, bo sam nie miał młynka. To tworzyło relacje i poczucie wspólnoty.

Dania to mały kraj i mimo że Duńczycy uchodzą za dość zamkniętych w sobie, to świetnie funkcjonują w małych grupach i czują się z nimi związani. Osiedlowe kluby, w których można się spotkać, wspólne ogródki, gdzie każdy ma swoją grządkę i może pogadać z sąsiadem przy pieleniu – wbrew pozorom wcale nie tak trudno przenieść to na nasz grunt!

Zaczyna się od zwykłego „dzień dobry” i poczucia, że przecież większości z nas zależy na tym, aby żyło nam się miło.

Tak, to też jest hygge!

Powodzenia!

Małgosia Dawid-Mróz – autorka bloga Manufaktura Radości, redaktorka, fanka życiowych radości, zrównoważonego życia i… zdrowego rozsądku

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: