5 polskich superfoods, które warto przynieść ze spaceru - KUKBUK

5 polskich superfoods, które warto przynieść ze spaceru

Cuda z polskiej łąki jesienią sprawdzą się dużo lepiej niż importowane z końca świata superfoods.

Tekst i zdjęcia: Kalina Cyk

wrzos

Wykorzystywane przez szeptuchy, pradawnych Słowian, ale też przez nasze babcie – pora na nowo odkryć to, co daje nam polska natura. Zamiast sprowadzanych jagód goji, spiruliny i nasion chia sięgnijcie po rośliny dostępne na pobliskiej łące! Dzika róża i rokitnik będą pasować i do pączków, i do mięs, a z ziół zaparzycie rozgrzewające herbatki w sam raz na jesienne wieczory.

Własnoręcznie zebrane podczas popołudniowego spaceru zioła i owoce dostarczą wam ogromu witamin i pomogą na wiele dolegliwości. Należy jednak pamiętać, aby zbierać je z głową – uważnie, upewniając się, czy roślina odpowiada rysopisowi w sprawdzonym zielniku i czy nie znajduje się pod ochroną. Z każdego krzaczka zerwijcie tylko po parę liści do domowego użytku. Nie niszczcie rośliny, niech dalej rośnie. Wybierajcie miejsca z daleka od ruchliwych ulic, dokąd nie docierają spaliny i smog. Jeśli ominął was sezon na zbiory, nie martwcie się, w sklepach zielarskich z pewnością dostaniecie równie pożyteczne wersje suszone.

dzika róża

Dzika róża – na przeziębienie

Pięknie pachnie, rośnie niemal wszędzie i bardzo dobrze smakuje. Owoce dzikiej róży są pełne witaminy C, która zwalcza wolne rodniki i jest niezastąpiona w walce z jesiennym przeziębieniem. Dzika róża to również źródło flawonoidów, które opóźniają procesy starzenia i korzystnie wpływają na układ nerwowy i krwionośny.

Aby uzyskać jak najwięcej witamin, zbierajcie te owoce, które błyszczą się piękną, intensywną czerwoną barwą. Owoce można suszyć, mrozić i gotować. Najsmaczniejsza z różanych przetworów jest konfitura, którą w tłusty czwartek możecie wypełnić pączki. Wystarczy oczyścić owoce z pestek i włosków i powoli smażyć z cukrem. Do smaku dodajcie parę kropel cytryny.

wrzos

Wrzos – na uspokojenie

Oprócz walorów estetycznych wrzos ma całe spektrum zdrowotnych właściwości. Jeśli jedzenie wrzosu wydaje wam się dziwne, spróbujcie zaparzyć łyżeczkę świeżych lub suszonych kwiatów. Wypijana raz dziennie herbatka z wrzosu wzmocni i zregeneruje organizm, wyreguluje również apetyt i uspokoi skołatane nerwy po ciężkim dniu. Czego chcieć więcej? Miodu! Ten z kwiatów wrzosu nazywany jest królem ze względu na bogactwo aminokwasów i enzymów. Zbierany z czystych, ekologicznych wrzosowisk, sprawdzi się przy przeziębieniach – zahamuje rozprzestrzenianie się wirusów i bakterii w organizmie. Wykorzystajcie go do korzennych ciasteczek lub do porannej owsianki!

W październiku świeże wrzosy kupicie na każdym straganie z kwiatami. Choć zachęcamy was do korzystania z dobrodziejstw natury i własnoręcznego zbierania ziół, pamiętajcie, że wrzos jest pod ochroną i nie należy zrywać całych krzaczków!

nawłoć

Nawłoć – na pęcherz

Mimozami jesień się zaczyna – czyli właśnie nawłociami! Mylna nazwa dawno utrwaliła nam się w głowach. Już od połowy sierpnia charakterystyczne żółte byliny spotkamy dosłownie wszędzie. Jak możemy je wykorzystać? Z kwiatów i liści najlepszy będzie napar. Stosowany zewnętrznie, jest świetny na rany, siniaki i nieszczelne naczynka krwionośne. Herbatka z nawłoci ma delikatny, ziołowy smak i pomoże na katar sienny i alergie. Parzona dłużej niż 3 minuty, zadziała moczopędnie i zapobiegnie kamicy nerkowej. Na pewno zasmakuje wam z łyżeczką miodu i jesienią zastąpi zieloną herbatę, która ma przecież właściwości wychładzające. Całe szczęście nawłoć zawiera podobną ilość antyoksydantów chroniących nas przed chorobami cywilizacyjnymi! Jeśli jednak herbatka wydaje się wam zbyt nudnym pomysłem, dodajcie posiekane ziele do włoskiej focaccii lub usmażcie całe kwiatostany w cieście naleśnikowym.

krwawnik

Krwawnik – na żołądek

Na pewno nieraz przechodziliście obok niego podczas spacerów po łące. Wysoki, o drobnych, białych kwiatkach i zwykle uznawany za chwast. Jednak w zamierzchłych czasach zajadano się zupą z krwawnika, twierdząc, że jest źródłem zdrowia i aktywności! Dzisiaj wiemy, że krwawnik jest idealnym remedium na problemy żołądkowe – po ciężkim obiedzie warto zaparzyć łyżeczkę ziela, aby wspomóc trawienie, pozbyć się wzdęć i przyśpieszyć przemianę materii. Będzie też ratunkiem dla cierpiących na migreny i bolesne miesiączki. Dzięki właściwościom ściągającym krwawnik pomoże wam na trudno gojące się rany i problemy z trądzikiem.

Jeśli jesteście ciekawi nowych doznań smakowych, wykorzystajcie posiekany krwawnik jako przyprawę. Jego cierpki, lekko gorzkawy posmak na pewno podkręci smak masła czosnkowego czy warzywnego smoothie.

rokitnik

Rokitnik – na wzmocnienie

Jeśli jesteście weganami, biegnijcie na łąkę po rokitnik! Jego owoce uznawane są za jedne z najbardziej odżywczych i pełnych witamin. Wśród nich przoduje witamina C, której jest tak dużo, że podczas gotowania czy smażenia niewiele jej tracimy – jest bardziej odporna na obróbkę cieplną, ponieważ nie zawiera askorbinazy, która przyśpiesza utlenianie witamin. Rokitnik może się pochwalić obecnością kwasu tłuszczowego omega-7, który zapewnia nam promienną cerę, wspomaga pracę mózgu i hamuje odkładanie się tłuszczu w wątrobie. Zbierajcie go wszędzie oprócz terenów chronionych – wydm i klifów. Z łatwością dostaniecie jego suszoną wersję w sklepach zielarskich. Jeśli jednak traficie na okazy uprawne to ich owoce powinny być dojrzałe, o nasyconej pomarańczowej barwie.

Cierpki i słodki smak tego ziela idealnie pasuje do przetworów. Dobrym pomysłem jest sok z rokitnika – zimą można nim zastąpić cytrynę w herbacie lub dolać parę kropel do porannej wody z imbirem. Aby przygotować sok, oczyszczone owoce zasypcie cukrem na parę godzin, a następnie gotujcie na niewielkim ogniu. Na koniec przecedźcie sok do butelek i spasteryzujcie.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: