Chłodnik z arbuza - KUKBUK

Chłodnik z arbuza

Zwiałam przed upałem do kina, co uważam za jedno z najlepszych rozwiązań w sytuacji, gdy buty zaczynają się topić od spodu po paru krokach Nowym Światem. Pusto – tylko jeden popcorn na sali – i chłodno – klimatyzują tak, że sweterek by się przydał. Zasiadam najedzona, bo tylko taki stan pozwoli uczciwie ocenić ten film.
chlodnik arbuz kukbuk

Jeśli pójdziecie nieprzygotowani, z pustymi jelitami i planem kolacji po seansie – polegniecie. Najpierw przypomni wam się wszystko, co jedliście do tej pory, później pożałujecie, że nie kupiliście chociaż popcornu, a potem wydacie dużo za dużo w pierwszej lepszej restauracji. I co najgorsze – uznacie ten dziwaczny film za dzieło sztuki. A jeśli weźmiecie ze sobą kanapkę i przeczytacie, co tu napisałam, odkryjecie w „Szefie” drugie dno.

 

To film bardzo osobisty. Napisany, wyreżyserowany, wyprodukowany i zagrany przez jedną osobę – Jona Favreau. I nie dziwi mnie news, że wymyślił to wszystko w dwa tygodnie. Świat zachwycił się historią świetnego szefa kuchni, który zdecydowanie za długo słuchał oczekiwań swojego restauratora, nie mógł realizować własnych pomysłów i podobno z objawami wypalenia serwował sprawdzone, kulinarne banały. A jego kręciły kanapki kubańskie. Zaciekawiło mnie, kim jest w realu facet ze szklanego ekranu, bo musiał taki istnieć. To Roy Choi, 44-letni szef kuchni Kogi Korean BBQ z ulic Kalifornii, który zaczynał od przekupywania klubowych ochroniarzy darmowym jedzeniem z trucka. Jeden z prekursorów kontaktu przez portale społecznościowe z blogerami, dziennikarzami i ulicą. To ludzie na Twitterze decydują, gdzie powinny stanąć trucki. Roy jest znany również z książki z zebranymi przez niego przepisami oraz występów u boku René Redzepiego na kopenhaskiej konferencji MAD, podczas której zarzucił światu i wybitnym szefom kuchni dostosowanie kuchni do bogatych i ignorowanie pozostałych. On sam serwuje dobre, zdrowe jedzenie ulicy, równie smaczne, mądre, odkrywcze i porywające jak najpiękniej podane jajo z kawiorem, tyle że w serwetce. Podróż do własnych korzeni, zainspirowanie tym smakiem innych i mistrzowska klasa samochodowego jedzenia. Jon Favreau lepszego konsultanta nie mógł wpuścić na plan. Stąd koreańskie ciągoty u filmowego szefa kuchni, a kubańskie, podejrzewam, z własnych wspomnień. Roy Choi w swoich jadłobusach serwuje koreańskie burritos, kogi dogi, tofu lub kalmarowe tacos. Zapuszczam się w internetowego bloga Kogi i zawieszam na purpurowym ufo z serem, grillowaną cebulą, kurczakiem ukrytym w kukurydzianych tortillach z autorską salsą azul. Zapieczony ser wylewa się zgodnie z instrukcjami podanymi w filmie. Quesadillę ze słodkim kurczakiem chili zjadłabym natychmiast.

 

I ten walor filmu podoba mi się bardziej niż naciągana i zbyt lekka historia awantury z krytykiem, gest byłego męża pierwszej żony wobec kucharza, syn, co tak dużo rozumiał, i kubańska mama rozumiejąca jeszcze więcej, a także motyw utraty z dnia na dzień pieniędzy zarobionych w popularnej i eleganckiej restauracji w Los Angeles oraz genialna, restauracyjna kuchnia we własnym domu. I ja się pytam, na co poszły te pieniądze zarabiane przez dziesięć lat, skoro kucharz z kuchni nie wychodził, a kochankę karmił sporadycznie tanim aglio olio (pachniało z ekranu!). Film potraktujcie jak ja, jako ucieczkę przed słońcem, a z Royem Choi spotkajcie się w internecie, na blogu foodtrucka.

chlodnik arbuz kukbuk

Arbuzowy chłodnik z pomidorami, ananasem i curry

3 porcje i

Pomidory parzymy, obieramy, wyjmujemy wszystkie pestki i miksujemy na gładką zupę z arbuzem i ananasem. Doprawiamy curry, miodem, sokiem z cytrusów, solą i oliwą. Prawie mrozimy, by potem na talerz nałożyć chłodnik wymieszany z kukurydzą, kolendrą, ostrą papryką lub ogórkiem (na zdjęciu jest posiekany maleńki ogórek, który miał jeszcze na sobie kwiat). Możecie tym zacząć posiłek lub potraktować jako kolację, której w takim upale i tak nie macie siły zjeść. Doprawcie sami. Mój chłodnik był pikantny, słodki i słonawy. Smakował doskonałą oliwą, która pływała na wierzchu. I przekonajcie się… ile wody ma w sobie arbuz. A jeśli macie ochotę, popijajcie tym owczą fetę z najzwyczajniejszą sałatą obok.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: