7 sposobów na to, jak żyć zdrowo, nie popadając w obsesję - KUKBUK

7 sposobów na to, jak żyć zdrowo, nie popadając w obsesję

Zero cukru to zero cukru. Szczerze? Totalne wyrzeczenia w dłuższej perspektywie nie działają. Po poście rzucisz się na pączka. I trudno będzie ci poprzestać na jednym.

Tekst: Małgosia Dawid-Mróz

jannis-brandt-107231

Świat oszalał na punkcie bycia fit. Nigdy wcześniej nie poświęcaliśmy tyle uwagi zdrowemu jedzeniu ani zajęcia ruchowe, bieganie, fitness i cała reszta nie były tak modne jak dziś, a jednak jesteśmy… coraz grubsi i wciąż rośnie liczba osób zapadających na choroby cywilizacyjne związane ze stylem życia. Chcemy dobrze, a wychodzi źle. Czy to przypadkiem nie jest efekt tej fitfiksacji?

Chcę, abyśmy się dobrze zrozumieli. Nie namawiam nikogo do porzucenia jarmużu i kaszy na rzecz kotleta w panierce tonącego w skwierczącym smalcu ani do zaprzestania uprawiania sportu i spędzania wieczorów na chrupaniu czipsów oraz oglądaniu seriali w pozycji zadowolonej pandy.

Dbanie o siebie jest dobre, potrzebne i ciągle za mało świadomie praktykowane. Oto siedem sposobów na cieszenie się zdrowym życiem bez popadanie w „fitfaszyzm”.

  1. Kieruj się zdrowym rozsądkiem!

Cokolwiek robisz: pracujesz, odchudzasz się, biegasz czy jesz, pamiętaj, że ważny jest zdrowy rozsądek. Naprawdę nie umrzesz na zawał, jeśli raz w miesiącu zdarzy ci się odstępstwo od planu. Misternie budowany i konsultowany ze specjalistami plan treningowy się nie zawali, jeśli odpuścisz sobie raz z powodu kataru. Od słodkiej bezy zjedzonej na urodzinach koleżanki nie przybędzie ci 5 kilogramów. Jednorazowa pobłażliwość nie oznacza sprzeniewierzenia się zasadom i naprawdę nie musisz się z niej nikomu spowiadać.

  1. Stosuj zasadę 80%

Dotyczy treningów, ale także diety czy podejścia do zdrowego stylu życia. Jeśli dajesz radę sprostać swoim wymaganiom w 80%, to już jest bardzo dużo. I wystarczy, naprawdę. Wpadając w sidła bycia fit, dajemy sobie wmówić, że wszystko, co robimy, co wybieramy, wszystkie decyzje muszą być perfekcyjne i zawsze zgadzać się z aktualnie przyjętym planem działania. Jak zero cukru, to zero cukru. Szczerze?

Nikt z nas nie jest idealny, ale totalne wyrzeczenia, zwłaszcza przez długi okres, po prostu nie działają. Po poście rzucisz się na pączka. I trudno będzie ci poprzestać na jednym.

  1. Nie podążaj za modą

W mojej „fitkarierze” mód było już bez liku. Dukan, Montignac, paleo, kasze, wege, strączki i bez strączków. Poszukujemy dla siebie najlepszej opcji, ale nie zawsze idziemy dobrą drogą. Nie ma diety, która jest idealna dla każdego, a większość trendów przemija. Ślepe podążanie za tym, co akurat robią wszyscy wokół, bywa drogą donikąd.

  1. Słuchaj ciała

Dotyczy to i diety, i treningu. Jeśli po modnych zielonych koktajlach masz wzdęcia i boli cię brzuch, raczej nie postępuj wbrew sobie tylko dlatego, że wszyscy je piją. Jeśli po bieganiu czujesz ból kolan, nie umawiaj się nazajutrz na kolejny trening. Z bycia głuchym na swoje potrzeby wynikają nie zdrowie i forma, ale problemy i kontuzje.

  1. Nie podnoś ciągle poprzeczki

Jeśli biegasz po 5 czy 10 kilometrów, to jest okej. Naprawdę nie musisz startować w maratonie, aby zdrowo żyć. Nie daj się wpędzić w niewolę ciągłego poprawiania osiągnięć ani źle pojętego doskonalenia w imię „fitreligii”. Większość badań dowodzi, że nie ma to wiele wspólnego ze zdrowym stylem życia, przeciwnie – raczej prowadzi do problemów.

  1. Pogódź się z ograniczeniami

Tak, Ewa Chodakowska mówi ci, że możesz być, jaka chcesz, ale to nie jest prawda. Większość z nas ma oczywiste ograniczenia związane z budową ciała, genetyką i ze stylem życia. Trudno, będąc aktywnym pracownikiem, ojcem czy matką, poświęcać dziennie 2-3 godziny na funkcjonalny trening wraz z odnową biologiczną. Nie będziesz wyglądać tak jak osoby, które zawodowo zajmują się sportem! Nie dla wszystkich figura modelki i jej proporcje, chyba że jesteśmy gotowi nie tylko na poświęcenia w sali fitness, ale i na ingerencję specjalistów od chirurgii plastycznej.

Piersi nie urosną od jarmużu ani nowego zestawu ćwiczeń.

  1. Pamiętaj, że fit to także biznes

To właściwie kluczowa sprawa. Oczywiście to, że jest produkt i jest podaż, nikomu nie robi krzywdy, ale dobrze mieć świadomość, że za promocją zdrowego stylu życia, która osacza nas ze wszystkich stron, stoi nie tylko troska o naszą formę, ale także o pieniądze. Gdybyśmy nie byli aż tak bardzo fit, nie kupilibyśmy karnetu do klubu, nie zapłacilibyśmy za dwa razy droższy organiczny obiad ani nie nabylibyśmy kolejnego arcyistotnego suplementu, bez którego nie da się żyć.

Zdrowie i bycie w formie jest ważne, ale jeśli stanowi wyłączną troskę i pochłania za dużo uwagi, można naprawdę oszaleć. Nie dajcie się!

Małgosia Dawid-Mróz – autorka bloga Manufaktura Radości, redaktorka, fanka życiowych radości, zrównoważonego życia i… zdrowego rozsądku

  • Katarzyna Tycner

    Nareszcie głos rozsądku!

  • Eremka Kaniovvska

    Empirycznie doszłam do tych samych wniosków ale zauważyłam że jestem jakby w mniejszości…? dzięki za tę pochwałę umiarkowania

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: