Wakacyjny deser niedzielny - KUKBUK
krem deser kukbuk

Wakacyjny deser niedzielny

2 porcje

Morwa zabarwia chodniki na Saskiej Kępie cyklicznie i zawsze komuś się wyrwie, że właśnie pojawiły się owoce na betonie.

Nikt specjalnie się nad nimi nie pochyla, ewentualnie zauważa i robi wielki krok, bo biały spód buta natychmiast zabarwia się na ciemny fiolet. Ja dodatkowo staram się, by nie wywinąć fikołka na śliskich owocach, bo taki epizod już mam za sobą. Wyrasta to drzewo do ogromnych rozmiarów, liście pojawiają się dość późno i mocną zielenią wybijają z tłumu innych gałęzi w gorącym sierpniu. Tylko kto by zadzierał wzrok ku górze, gdyby nie zrzut owoców prosto pod nogi. Tata pokazał mi morwę w ósmym roku naszego spacerowania i tylko raz. Zapamiętałam słodkie, soczyste owoce i miejsce, gdzie nadal rosną. Najstarszym drzewem w Europie chwali się Sulechów. Od 240 lat przy wodnej wieży rozrasta się na grubość czterech metrów owocowa „rzepicha”. Pojawiła się w na naszym kontynencie z Chin, jako pożywka dla jedwabników. Nie odnalazła się kulinarnie w naszym kraju, bo nietrwała, drobna i wymaga drabiny podczas zbierania. W zeszłym roku raczyłam się w lecie kwaskową lemoniadą z pływającymi w niej owocami. W wersji dla dorosłych kolorowe owoce utonęły w dzbanku białego wina z dolewką soku z kwiatów czarnego bzu.

krem deser kukbuk

Turcy z czarnej morwy, która jest nieco dłuższa niż nasz parkowe owoce, przygotowują sok. Jest coś pięknego w prostocie używania rąk w wygniataniu soku z owoców. Zasypują kopiec morwy cukrem, dolewają soku z cytryny i ugniatają jak ciasto, rozgniatając w dłoniach. Przepuszczają przez drobne sitko lub gazę, rozcieńczają z wodą, piją dla ochłody i zdrowia. Taki napój niweluje osłabienie i zmęczenie, czyści krew, reguluje zmarszczki, pogania jelita do lepszej pracy. Jedna z wiodących firm lodziarskich w Turcji pozwoliła sobie na limitowaną serię kubełka o smaku morwy, a szampony koloryzujące sugerują jej kolor w miejsce bakłażana. Można trafić na tureckie gumy owocowe i krem do ciała na bazie owoców. Widok stoiska na bazarze ze słoikami własnej roboty nie jest tam wcale rzadkością.


Skandynawia preferuje białą odmianę i raczej jest to broń do atakowania otyłości w porannym musli. Tutaj namierzyłam walizki o kolorze ciemnej morwy i adidasy.


Niemcy sprzedają aromatyzowane świece, bezalkoholowe likiery i soki bio, lakiery do paznokci i merlota z posmakiem czekolady, mięty i właśnie morwy.

 

Na najbliższych warsztatach przygotowujemy letni deser. Z nazbieranej morwy i malin będzie ciepły sos jako dodatek. Wybaczcie brak morwy na zdjęciu, ale zachowałam ją na tamto spotkanie, a i tak sięgając po owoc musiałam już skakać, by dosięgnąć gałęzi. Maliny choć przez chwilę podgrzane mają niewiarygodny aromat…

 

– Agata

 

krem deser kukbuk

Ustawiamy mały garnek z wodą na ogniu i doprowadzamy ją do wrzenia. Na nim umieszczamy miskę z pokrojonym masłem, skórkami cytrynowymi, sokiem z cytryn i cukrem zwykłym. Rozpuszczamy. Dodajemy 4 żółtka i ubijamy uczciwie na parze przez 10-15 minut tak, aby całość nam się nie zwarzyła, a lekko zastygła. Nie wolno dotykać miską do wody i nie wolno otaczać jej zbyt dużym płomieniem. Chłodzimy na lodzie, przykryte przylegającą folią spożywczą (unikamy kożucha). Teraz drugi krem. Ukręcamy z pozostałych żółtek i cukru pudru gęsty, biały kogel-mogel. Dodajemy wydłubane ziarenka wanilii i mascarpone. Kręcimy czas jakiś mikserem i odstawiamy do lodówki. Zimne kremy łączymy na talerzu, przeplatając słodki i kwaśny smak. Na suchej patelni karmelizujemy płaską łyżkę cukru i wrzucamy dwie garście malin (albo maliny i morwę, maliny i truskawki pokrojone w grubsze plasterki czy maliny i jagody). Raz zakręcamy po nich łyżką i odławiamy lekko ciepłe na deser. Jeśli macie kruche ciastka własnego wypieku, to nakruszcie warstwę słodkiej kruszonki. I na hamak z łyżeczką.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: