Torta di bietola e riso - KUKBUK
tarta ryz kukbuk

Torta di bietola e riso

Liguria bardzo długo nie kojarzyła mi się z czymkolwiek. Najpierw  pojawiło się pesto. A od pesto był już tylko krok do liguryjskiej oliwy. Potem okazało się, że festiwal włoskiej piosenki jest w San Remo. A San Remo jest w Ligurii.  Skalista kraina z wybrzeżem długim jak wąż boa nabrała kształtów. A potem gdzieś przeczytałem, że jest taka książka po polsku La nonna, la cucina, la vita i że jest przewodnik po liguryjskiej kuchni. Od tamtej pory pałałem żądzą posiadania. Książki, oliwy i domu na liguryjskim wybrzeżu.

 

Bieganie do antykwariatów, przeczesywanie allegro z uporem maniaka przez długi czas nie dawało żadnych rezultatów. Pojawiały się inne i jak na złość ciągle o Ligurii. Extra virgin na przykład o dwóch Brytyjkach, które w latach osiemdziesiątych za grosze kupują rozpadający się domek.


W latach osiemdziesiątych, to za grosze pewnie mogłem sobie kupić najpierw pieluchę, a potem lizaka, a nie dom.


 

Ale może to i dobrze, bo nie wiem jak przeżyłbym lata adaptacji. Pewnie popełniałbym dokładnie te same, karygodne błędy co Annie Hawks. Takie jak kąpiele w morzu w czerwcu, podczas gdy wszyscy w okolicy wiedzą, że czerwiec to prawie zima i kąpać się nie wolno, bo grozi to chorobą i to poważną. Poza tym na pewno nie potrafiłbym dać tak celnego opisu tego, jak Niemcy piją wino. I niech się Niemcy obrażają na Brytyjkę, a nie na mnie. Pewnie zresztą w jej oczach piję dokładnie tak samo. Więc może to dobrze, że będąc pacholęciem nie nabyłem chaty w Ligurii. No ale już jako dorosły mógłbym choć książkę kupić! I ta myśl towarzyszyła mi dobre trzy lata. I stało się. Larissa Bertobasco i jej przepisy, a raczej jej babci trafiły w końcu w moje ręce. I w dodatku przepis na pierwszy ogień wybrał ślepy los. Sama się w tym miejscu otworzyła. Strona 40. Torta di bietola e riso. Brzmiało to na tyle egzotycznie, że postanowiłem spróbować. Tak, tak pragnę wszystkich zapewnić , że zdaję sobie sprawę , że los nie był tak całkiem ślepy, tylko pewnie poprzedni właściciel często ją na tej stronie otwierał. Wcale mi to nie przeszkadzało.

tarta ryz kukbuk

Z mąki usypujemy wulkanik, wlewamy do krateru wodę i trochę oliwy. Dokładamy żółtko, solimy i zagniatamy bardzo dziwne ciasto. Dolewamy oliwy na tyle, na ile jest to konieczne. Ciasto powinno mieć konsystencję kruchego na tartę, tylko trochę bardziej.

 

Oliwą smarujemy blachę i posypujemy bułką tartą. Nie wiem czy to konieczne, ale postanowiłem się zabezpieczyć, żeby mi się to dziwne ciasto nie przykleiło. No i się udało. W mleku wymieszanym z wodą (nie wiem dlaczego nie w samym mleku) gotujemy ryż tak, aby wchłonął cały płyn.

 

Posiekane liście botwiny, wraz z łodygami kroimy i przesmażamy na oliwie z cebulą i posiekanym majerankiem. Po chwili dokładamy do zielenimy ryż, tarty ser i dwa jajka. Mieszamy i wykładamy na przygotowane wcześniej ciasto. Pieczemy w 170 stopniach około 40 minut. Zjadamy po przestudzeniu.

 

Bietola to burak liściowy. Nie łatwo go w Polsce kupić, ale botwina jako zamiennik sprawdza się świetnie.

© KUKBUK 2017