Klopsy cielęce dla niejadków - KUKBUK
klopsy cielece kukbuk

Klopsy cielęce dla niejadków

6 porcji

Mielone mięso mieszamy z jajkiem, wyciśniętym 1 czosnkiem, połową roztartej w palcach mięty, 1 łyżką płaską kuminu, 1⁄2 łyżeczki sumaku, sokiem z pomarańczy (zetrzyjcie skórkę i zachowajcie do sosu). Odstawiamy na 2 godziny do lodówki. Bulion możemy zrobić mocno esencjonalny, na przypieczonej cebuli, wkruszyć do niego ostrą czuszkę i rozpuścić szafran. Marchewkę ścieramy na dużych oczkach, seler kroimy w drobną kostkę. Z mięsa mokrymi dłońmi formujemy klopsy wielkości orzechów włoskich. Rozgrzewamy połowę tłuszczu i na prawie dymiącym smażymy mięso. W trakcie smażenia można je podsypać cukrem, solą, kuminem. Zdejmujemy z patelni, a bulionem zgarniamy smak po smażeniu. Odstawiamy. Teraz na patelnię wlewamy resztę oleju, wrzucamy posiekaną cebulę i marchewkę z selerem naciowym. Wystarczy 8 minut na patelni. Dodajemy pozostały czosnek. Przekładamy do garnka zawartość patelni, klopsy i zalewamy bulionem. Dodajemy ocet, pomidory pelati, koncentrat, starty imbir i bulion. Nasion kolendry użyłam w całości w domu, ale mogą się kojarzyć z trudnym smakiem, zatem rozgniećcie i dodajcie do sosu. Gotujemy wszystko razem krótko, 15 minut wystarczy. Na koniec wyjątkowo można zagęścić całość mąką kukurydzianą – 1 łyżkę stołową rozpuścić w zimnej wodzie i wlać do całości. Rzadko to robię! Ale zamarzyło mi się lepsze obklejenie klopsów. Serwujemy z listkami bazylii tajskiej i kolendrą. Jeśli będzie zbyt ostre, dodajemy jogurt.

 

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: