Bonet - KUKBUK
bonet kukbuk

Bonet

6 porcji

Żółtka ucieramy ze 100 g cukru. W malakserze rozbijamy amaretti na proch. Do pogniecionych ciasteczek dodajemy kakao. Dokładnie mieszamy. Do kremu z żółtek wlewamy rum i mleko, i dosypujemy zmiksowane z kakao amaretti. Konsystencja będzie bardzo płynna, ale się tym nie przejmujemy ma taka być. Pozostałe 50 gram cukru rozpuszczamy na patelni, robiąc karmel. Dna dwóch keksówek wylewamy powstałym karmelem, tak aby przykrył całe dno. Gdy karmel zastygnie, czyli w zasadzie od razu, wlewamy do foremek ciasto. Keksówki wstawiamy do większego naczynia wypełnionego wodą, tak aby zakrywała ona 2/3 foremki. W tak przygotowanej kąpieli wodnej vel łazience Marysi pieczemy bonet około 50 minut. Ciasto będzie gotowe, gdy zacznie odchodzić od ścianek. Wyjmujemy z piekarnika, zostawiamy do całkowitego wystygnięcia już poza wodną kąpielą. Gdy wystygnie odwracamy formę nad odpowiednim talerzem. Ciasto idealnie wysunie się z formy. Można je udekorować amaretti. Ten pyszny piemoncki deser nakładamy w nieco mniejszych kawałkach dla bliźnich, troszkę większy zostawiając dla siebie. W decydującym momencie twierdzimy, że to absolutny przypadek. Zamykamy się w sobie i zjadamy nie zważając na docinki. Ja zajadając bonet usiłowałem rozwiązać dylemat północ czy południe? Bo uwielbiam włoskie południe, za jedzenie, hałas i chaos. I północ coraz bardziej też, za jedzenie, hałas i trochę mniejszy chaos dla odmiany. I chyba, po kolejnej kulinarnej wyprawie na północ, za Beatą Kozidrak muszę stwierdzić: teraz serca mam dwa. I żołądki chyba też! Żeby się północ i południe zmieściły!

© KUKBUK 2017