Bezy i ajerkoniak z Milanówka - KUKBUK
bezy_i_ajerkoniak_kukbuk

Bezy i ajerkoniak z Milanówka

6-8 porcji

Nic się nie zmarnuje - białka na bezy, żółtka w ajerkoniak. Kogel-mogel będzie kusił, ale postarajcie się nie wyjeść całego!

Surowe jajka parzymy wrzątkiem (na wypadek salmonelli). Do jednej miseczki wbijamy białka na bezy, do drugiej – żółtka do ajerkoniaku.

Białka ubijamy na sztywno z olejkiem migdałowym. Dopiero wtedy sukcesywnie dodajemy cukier. Przenosimy miskę nad garnek z ciepłą wodą (o temperaturze około 50 stopni), by cukier całkowicie się rozpuścił. Ubijamy dalej bezę na parze przez 2-5 minut. Smarujemy blachę tłuszczem, wykładamy papierem do pieczenia (tłuszcz przytrzyma nam papier na miejscu) i nakładamy łyżeczką porcje bez, ruchem ręki zakręcając wirek, by każda kończyła się „dziubkiem” (zachowujemy odstępy, by bezy się ze sobą nie skleiły). Blachę wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 140-150 stopni na półtorej godziny. Sprawdzamy co jakiś czas, czy temperatura nie jest zbyt wysoka, a bezy nie brązowieją. Kiedy będą już gotowe, wyjmujemy je z piekarnika, odstawiamy do wystygnięcia i dopiero wtedy zdejmujemy z papieru.

Żółtka ubijamy z cukrem, by powstał kogel-mogel. Zanim domownicy zdążą go zjeść, ubijając dalej, dodajemy śmietanę. Wlewamy wódkę małymi porcjami (jeśli użyjemy spirytusu, ajerkoniak będzie nieco gęstszy i mocniejszy w smaku), a następnie brandy – również ostrożnie ją dawkując. Nie przerywamy ubijania. Pod koniec dorzucamy ziarenka z laski wanilii. Na wierzchu ajerkoniaku powstanie pianka, możemy ją zebrać i zjeść, a następnie przelać miksturę do butelki. Przechowujemy ją do dwóch tygodni w lodówce. Przed spożyciem wstrząsamy. 

© KUKBUK 2017