Najsmaczniejsze festiwale muzyczne - KUKBUK

Najsmaczniejsze festiwale muzyczne

Dokąd wybrać się po najlepsze kąski muzyczno-gastronomiczne, polecamy w festiwalowym przewodniku kulinarnym.

Tekst: Agata Michalak
Zdjęcia: Paweł Kosiorek, Marcin Lewandowski, materiały promocyjne

zdjęcie - Najsmaczniejsze festiwale muzyczne

Warsaw Orange Festival zapoczątkował letni szał muzycznych festiwali. Krążąc między food truckiem rybnym a stoiskiem z lodami, goframi a barem z prosecco, doszliśmy do wniosku, że nawet na tym polu, tradycyjnie stojącym piwem i kiełbasą, cichaczem odbyła się kulinarna rewolucja.

 

Pamiętacie jeszcze te nie tak odległe czasy, gdy na stoiskach królowała karkówka, a wegetarianie mogli poprosić co najwyżej o hotdoga bez parówki, za to z keczupem i musztardą? Ja owszem – i pamiętam, jakim szokiem był dla mnie belgijski festiwal Pukkelpop, dokąd wybrałam się bodaj w 2008 roku i gdzie wręcz przebierało się w ofertach food trucków, stacjonarnych standów i przedstawicieli kuchni świata. W podobny kulinarny raj na szczęście powoli zmieniają się i nasze imprezy muzyczne – czytajcie, dokąd udać się, by nie być skazanym na gastro-biedę.

 

Taco z food trucka

Najłatwiej i najmodniej dziś zorganizować w festiwalowej gastro-strefie spęd food-trucków. Nie trzeba budować dla każdego osobnego stoiska, wystarczy podłączyć samochód do mediów i już można zacząć gotowanie. I liczyć, że fani kuchni na kółkach popędzą w ślad za swoimi idolami. Tak zrobi w tym roku po części festiwal Open’er (1-4 lipca, Gdynia), dokąd dotrze m.in. świeżo wyrychtowany food truck warszawskiej knajpy Gringo serwującej dania w duchu Tex-Mex czy pozostający w podobnym klimacie, podbitym jednak ostrzejszymi sosami food truck Ricos Tacos. Będzie to miła odmiana od zróżnicowanej wprawdzie, ale nie wybijającej się dotąd ponad przeciętną open’erowej kuchni, z której z lat poprzednich zapamiętaliśmy głównie absurdalnie drogie sushi pocące się na tackach w upale, niezłe chińskie makarony stylizowane na amerykańskie jedzenie na wynos i polsko-holenderskie gofry. – Mój pierwszy Open’er był ostatnim na Skwerze Kościuszki – wspomina nasz współpracownik, onegdaj redaktor naczelny muzycznego pisma „Laif”, Przemek Karolak. – Nie pamiętam już, czy była tam strefa gastro, bo i tak wszyscy wychodzili poza teren do smażalni, albo ciut dalej, za teatr, gdzie były mega hamburgery i hot dogi w takich chamskich, wielkich bułach – opowiada Przemek. Z początków festiwalu w nowej lokalizacji, już na Babich Dołach, w głowie zostały mu głównie „kiełby, fryty, telepicce i smalce”, choć na tym tle wybijał się właśnie „chińczyk w pudełku” i pajda chleba z wyrobem kiełbasianopodobnym – według Przemka „duże, tanie i o dziwo, nawet dobre”.

zdjęcie - NAJSMACZNIEJSZE FESTIWALE MUZYCZNE1

Foodtruckową ekspansję planuje też festiwal muzyki elektronicznej Audioriver (24-26 lipca, Płock), który odbywa się na malowniczej płockiej plaży. Już od kilku edycji na festiwalu jest nie tylko „tradycyjna” gastronomia, ale też właśnie bary na kółkach, w tym roku w liczbie piętnastu. To nie tak wiele, ale festiwal ma ograniczoną powierzchnię. – Zagości u nas m.in. kuchnia meksykańska, pizza z pieca opalanego drewnem, burgery, a także lody – opowiada rzecznik festiwalu, Łukasz Napora. – Food trucki przyjeżdżają z całej Polski. Ponieważ na 25-tysięczną publiczność przypada ich tak niewiele, hitami są te, które mają najsprawniejszą obsługę – śmieje się. Na Audioriver wszystkie sceny grają jednocześnie, by więc nic ciekawego nie umknęło naszym uszom, musimy uwijać się z jedzeniem. Gdyby jednak nie urzekła nas oferta barów na kółkach, możemy zawsze najeść się zawczasu na rynku (np. w ważącym własne, przyzwoite piwo Browarze Tumskim) lub wybrać się na coś słodkiego do pięknego okrąglaka, w którego wnętrzu, na końcu długiego wchodzącego w Wisłę molo, usadowiła się sezonowa kawiarnia Molo Cafe.

zdjęcie - NAJSMACZNIEJSZE FESTIWALE MUZYCZNE1

Kulki mocy na kanapie

W food trucki zamierza też pójść kultowy w wielu kręgach Przystanek Woodstock (30 lipca-1 sierpnia), który co roku gromadzi na polach w Kostrzynie nad Odrą kilkaset tysięcy gości. – Dzieciaki przyjeżdżają tam już dwa tygodnie wcześniej, by rozbić namiot i w atmosferze wakacyjnej imprezy doczekać do festiwalu – opowiada szefowa KUKBUK-owego studia graficznego, Diana Kosiorek. Podobno niektórzy przywożą z sobą meble, na przykład wielką kanapę, na której posilają się potem zakupami dokonanymi w festiwalowym sklepie Lidl (szczególne wzięcie mają arbuzy!), który co roku budowany jest od zera wyłącznie na użytek tysięcy gości imprezy. Mąż Diany Paweł, prawdziwy weteran festiwalu – tegoroczna edycja będzie jego osiemnastą! – wspomina z kolei całe połacie mięsiwa od Górali i słynne na całą Polskę kulki mocy od Krishnowców. Te doczekały się już nawet uwiecznienia na blogach kulinarnych. – Hare Krishna, którzy są na festiwalu od dawna, to stały punkt programu, od początku wyróżniali się na tle kiełbasiano-golonkowej oferty festiwalu – opowiada Paweł. – Ich kulki mocy co roku są tak samo słodkie i pyszne! – śmieje się. Z sentymentem odnosi też do ziemniaków z zimnym kefirem i oferty pobliskiego baru Gucio, dokąd festiwalowicze chadzają na świetne pierogi. Ciekawe, czy w tym roku kulinarne furgonetki zdominują Przystanek Woodstock!

zdjęcie - NAJSMACZNIEJSZE FESTIWALE MUZYCZNE1

Chińskie parowniki i Śląsk po meksykańsku

Najbardziej wykwintna i zarazem wyprzedzająca mody jest oferta festiwali z Katowic. Off Festival (7-9 sierpnia), który zyskał miano naszych redakcyjnie ulubionych, co roku staje na wysokości zadania, urządzając zróżnicowaną gastro-strefę, w której jest miejsce i dla naprawdę odważnych gastronomicznych konceptów, jak i dla klasycznego jedzenia dla gawiedzi. Uwagę smakoszy na pewno przykuje w tym roku obecność stoiska Ramen Girl – krakowskiej restauracji z japońskim makaronem – w jego letnim, ekstrawaganckim wydaniu pod hasłem „Suck my dumplings, wipe my pancake”. W karcie znajdziemy tym razem chińskie pierożki dim-sum gotowane na parze w ładnych parownikach, stylizowanych na chińskie jedzenie uliczne, oraz kukurydziane placki tacos, również podgrzewane na parze i wypełnione długo gotowanymi mięsami oraz kiszonkami. Do tego – stół z sosami do wyboru i dużo ziół. – To będzie stoisko nieco hipisowskie z ducha, w stylu chińskiego kiczu – zapowiada jego twórczyni Luiza Trisno, już po raz trzeci na Off-Festivalu.

 

Wypatrujcie też, jak zawsze, stoiska z wegańskimi przysmakami prowadzonego przez uduchowioną śląską rodzinę (pyszne są ich dosy z wiórkami kokosowymi!), curry od katowickiej instytucji Hurry Curry, śledzi w bułce (dużo omega 3, które należy uzupełniać wraz z procentami) oraz małych winek serwowanych od razu w kieliszku, zamkniętym jak jogurt aluminiowym wieczkiem. Podobnie jak w ubiegłym roku, wybrani szczęśliwcy załapią się też na jedną z trzech festiwalowych kolacji organizowanych w ciekawych postindustrialnych wnętrzach dawnej fabryki porcelany Giesche przez ekipę magazynu „Usta” i kucharza Michała Gniłkę. Ma to być intrygująca wariacja na temat kuchni śląskiej z akcentami meksykańskimi.

 

Z kolei drugi zacny katowicki festiwal, Tauron Nowa Muzyka (20-23 sierpnia), po raz kolejny doczekał się własnego pop-up baru o dźwięcznej nazwie Sztauwajery. Tym razem przeniesiony z centralnej ulicy Mariackiej do Parku Trzech Stawów modułowy lokal będzie nie tylko tętnił ambitną muzyką, która z festiwalem się kojarzy, ale i pewnie przyspieszonym pulsem wielbicieli kuchni meksykańskiej. Bar z ogromną przestrzenią nęci quesadillami z salsą pomidorową pico de gallo, solidnymi burritos, a nawet flautas, czyli zawijaskami z pszennej tortilli z nadzieniem mięsnym lub wegetariańskim. ¡Que aproveche!

zdjęcie - NAJSMACZNIEJSZE FESTIWALE MUZYCZNE1

Wobec takiego urodzaju pozostaje kierować się tym, co w kuchni i w muzyce przydaje się jednako: gustem!

 

Tekst: Agata Michalak
Zdjęcia: Paweł Kosiorek, Marcin Lewandowski, materiały promocyjne

© KUKBUK 2017

Strony www, marketing internetowy - advertajzing usługi reklamowe w Ełku