Wypoczynek na poziomie - KUKBUK

Wypoczynek na poziomie

Istotnie – w Poziomie 511, ośrodku SPA w Ogrodzieńcu, na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, człowiek czuje się jak ktoś na poziomie. Przepiękna okolica, jak na życzenie przyprószona jedynym bodaj śniegiem tej zimy, świetna, innowacyjna kuchnia, wysmakowany ośrodek i zabiegi dla ciała – tuż przed Bożym Narodzeniem był to raj na ziemi. KUKBUK-owy team zawitał do Ogrodzieńca dzięki zaproszeniu BMW w szykownym samochodzie Serii 4 tej marki i spędził tam najbardziej relaksujący weekend grudnia.

Poziom 511

Bonerów 33
42-440 Podzamcze k. Ogrodzieńca

przejdź do dużej mapy
SPA w Ogrodzieńcu

Sprawne auto pomoże wam szybko dostać się do Ogrodzieńca, a właściwie do Podzamcza, gdzie faktycznie mieści się i SPA Poziom 511, i sam słynny zamek, oddalony od zabudowań ośrodka o 2 minuty spaceru. Trasą katowicką z Warszawy dokonacie tej sztuki w mniej więcej 3 godziny. W bajkowej scenerii Podzamcza, na najwyższym wzniesieniu Jury (rzeczone 511 m n.p.m.) rozlokował się przeszklony trójkątny pawilon, połączony z częścią hotelową jasnymi szklanymi korytarzami. Sprzed SPA, którego właściciel dzięki bogu jest architektem (docenia walory estetyczne na równi z funkcją), rozciąga się czarujący widok na dolinę i malownicze pagórki. Nas jednak chwilowo bardziej interesuje to, co w środku. W ramach podstawowego pakietu – nocleg ze śniadaniem – każdy gość może spędzić noc w przestronnych, wygodnych i urządzonych ze smakiem pokojach, a potem skorzystać z basenu i jacuzzi z kolejnym udanym widokiem na okoliczne wzgórza oraz z sauny (gdzie nie byliśmy, więc trudno powiedzieć o niej coś więcej).

SPA w Ogrodzieńcu
SPA w Ogrodzieńcu
SPA w Ogrodzieńcu
SPA w Ogrodzieńcu
SPA w Ogrodzieńcu
SPA w Ogrodzieńcu
SPA w Ogrodzieńcu
SPA w Ogrodzieńcu
SPA w Ogrodzieńcu
SPA w Ogrodzieńcu

Zabiegi w ramach SPA obsługiwane są przez laboratorium kosmetyczne doktor Ireny Eris, oferta jest więc identyczna z tą, którą napotkają państwo na Wzgórzach Dylewskich lub w Krynicy Zdrój. KUKBUK-owcy, zmęczeni przygotowaniami świątecznymi, niekończącymi się śledzikami i wysyłką do druku numeru styczeń-luty, zapisali się na podwójny masaż z nawilżającymi kremami, a także, odpowiednio: Paweł – na zabiegi na twarz, a Agata – na pedicure. Bardziej zadowoleni byliśmy z osobnej obsługi, bo masaż, choć przyjemny, nie zrobił na nas wielkiego wrażenia (jak np. onegdaj masaż gorącymi kamieniami w hotelu Mrongovia w Mrągowie – ale może był to efekt nowości). Nasze serca naprawdę podbiła natomiast kuchnia, w której rządzi Paweł Pyra.

 

W trakcie skonsumowanych w Ogrodzieńcu lunchu i kolacji pozytywnie zaskakiwały nas połączenia smakowe, które zrodziły się w głowie szefa kuchni. Najlepiej wspominamy zupę-krem z kasztanów z dodatkiem konfitury z kwaśnych, zaostrzających smak owoców, bodaj porzeczek, a także łososia przepasanego wstążką wodorostów nori, ugotowanego sous-vide i podanego z jadalnymi kwiatami, a także ugotowanymi na parze warzywami. Smaczne były rekomendowane do obiadu wina; jeszcze smaczniejsze – powitalne białe reńskie, które zastaliśmy w pokoju po przyjeździe, pochodzące, jak wszystkie wina w Poziomie 511, z zasobów firmy Roberta Mielżyńskiego. Ciekawe, choć nie zawsze porywające, okazały się desery. W sumie byliśmy pod niemałym wrażeniem zaangażowania szefa, który wyczarowuje smaczne i lekkie dania w miejscu, gdzie jedzenie jest ważne, ale nie najważniejsze i gdzie łatwo wpaść w pułapkę myślenia o kuchni zdrowej, nietuczącej oraz podporządkowanej rozmaitym dietom i… zgubić polot. Pawłowi Pyrze się to nie zdarzyło, być może specyficzne warunki, w których funkcjonuje jego restauracja, jeszcze go uskrzydlają. Grunt, że w tym trudnym przedświątecznym czasie zauważyliśmy w lokalu gości, którzy sprawiali wrażenie, jakby specjalnie po jedzenie zawitali do Poziomu 511. O wysokiej jakości całego ośrodka zaświadczamy natomiast my – i polecamy go na regenerację z nie lada smakowitościami i piękną okolicą w tle!

© KUKBUK 2017