Vegan Ramen Shop – kluski, bulion i mnóstwo umami - KUKBUK

Vegan Ramen Shop – kluski, bulion i mnóstwo umami

Nie ma co dłużej udawać, że wegan omija wszystko, co najlepsze. Zawojowali nawet typowo mięsny ramen!

Tekst: Monika Stogowska
Zdjęcia: Pyza made in Poland

Vegan Ramen Shop

Finlandzka 12
Warszawa

przejdź do dużej mapy
vegan ramen shop kukbuk

Vegan Ramen Shop długo kazał na siebie czekać ‒ najpierw przez dobre parę miesięcy jego twórcy pod szyldem Pop-Up Vegan Ramen Bar to ukrywali się, to wyskakiwali nagle na jakimś festiwalu, serwując zupy, które wyprzedawały się w godzinę. Od paru tygodni nareszcie nie trzeba za nimi gonić, wystarczy zejść schodkami przy rondzie Waszyngtona i już można wciągać kluski.

Z wizytą postanowiliśmy trochę odczekać, żeby nie utknąć w kolejce, która po otwarciu regularnie formowała się przed lokalem. Wpadliśmy w środowy wieczór: na wysokich stołkach przy wąskich drewnianych ladach kilka osób z namaszczeniem siorbało coś z dużych misek, a nasze ślinianki zaczęły pracować jak na zawołanie. Choć lokal działa krótko, obsługa jest zadziwiająco skoordynowana: natychmiast zajął się nami kelner, na nic nie czekaliśmy dłużej niż kilka minut. Menu też wzbudziło zaufanie: zwarte i konkretne, widnieją w nim tylko trzy przystawki, trzy zupy i deser. Najpierw trzema ruchami pałeczek pochłonęliśmy hiyayakko, czyli silken tofu skąpane w sosie sojowym ‒ rzeczywiście rozpływało się w ustach, choć jako wszystkożercy powstrzymaliśmy się od zachwytów, bo podobnych doznań dostarcza nam nabiał.

vegan ramen shop kukbuk

Ten kąsek tylko zaostrzył nasz apetyt i z rozkoszą rzuciliśmy się na ramen ‒ najpierw z łyżką, żeby wysiorbać trochę cudownie esencjonalnego bulionu, w którym było wszystko oprócz typowej dla bezmięsnych zupek cienkości, a potem z pałeczkami, by bez opamiętania wciągać wspaniały lepki makaron, który przypominał nam ulubione warszawskie kluski z Uki Uki. Clear shoyu ramen powstaje tu na sześciu rodzajach grzybów; od umami aż kręciło nas w nosie. Można by tylko wspomnieć mały jak na ramen wkład dodatków: mizuna, grzyby enoki i pieczony pomidor. Creamy shoyu ramen okazał się za to najwspanialszym comfort food: w kremowym bulionie pływały boczniaki i szczypiorek, a obok moczyły się płaty nori.

Kiedy już pochłonęliśmy wszystko (porcje są słuszne, a miski głębokie, jeśli jednak komuś mało, można dokupić dodatkową porcję makaronu za 5 zł), poprosiliśmy o rachunek. I jeśli dotąd nie byliśmy pewni, czy jesteśmy w miejscu w 100% zainspirowanym miłością do Japonii, przekonało nas o tym pudełko, które postawił przed nami kelner ‒ kiedy na półeczce położyliśmy napiwek, ze szczeliny wysunęła się mała Godzilla i pazurami zagarnęła monety. Jej łapczywość niewiele różniła się od naszej!

© KUKBUK 2017