Spiżarnia Warmińska - KUKBUK

Spiżarnia Warmińska

W Olsztynie łatwiej o żabnicę, halloumi, a nawet japoński makaron soba niż o regionalne specjały.

Tekst i zdjęcia: Basia Starecka

Spiżarnia Warmińska

ul. Lelewela 4 A
Olsztyn, godziny otwarcia: 9-22

spizarnia warminska kukbuk
spizarnia warminska kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tutejsi restauratorzy z uporem pragną z miasta piętnastu jezior uczynić światową metropolię, zapominając o dziedzictwie, a przede wszystkim o dostępnych, ciekawych produktach z okolicy.

spizarnia warminska kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A jest ich wiele – dość wspomnieć już całkiem popularne, fenomenalne owcze i krowie sery z Rancza Frontiera z dżersej blue i mazuriano na czele, sery kozie z Koziej Farmy Złotna, ryby wędzone od Jarosława Parola z Kaborna, ekologiczne warzywa i owoce od Bosych Chłopów, cydr z Kwaśnego Jabłka czy karpia, a jakże, ze Szwaderek.

spizarnia warminska kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Znalazła się jednak para entuzjastów, Sylwia i Mirek, którzy docenili lokalne dobra – to wszystko, co wymienione powyżej, znajdziecie w ich restauracji. Nie mają zbyt dużego doświadczenia, choć od lat uprawiają turystykę kulinarną, a jeśli gotują w domu, to tylko w duecie. Niemniej znaleźli się chętni, by im pomóc: jest Adam Laskowski, który ostatnie piętnaście lat przepracował jako piekarz, ale bez możliwości rozwijania swoich śmiałych piekarniczych fantazji, jest Rafał Sobaszek, który doświadczenie zdobywał w najlepszych francuskich hotelach i restauracjach i doskonale wie, czego gościom potrzeba do szczęścia, wreszcie jest Adrian Gabryszak, utalentowany szef kuchni, który z wielką czułością i szacunkiem podchodzi do lokalnych produktów, zestawia je w sposób świeży i ciekawy, ale nie przekombinowany. Cała ta banda pracowała zresztą w pocie czoła na długo przed otwarciem restauracji. Pół roku wcześniej bowiem ruszyli w teren – zjeździli dalszą i bliższą okolicę, by znaleźć to, co w niej najsmaczniejsze i najciekawsze. Po drodze okazało się, że restauracja nie pomieści wszystkich pomysłów. Powstały więc delikatesy, a Adamowi dano pole do piekarniczego popisu – w Spiżarni kupicie jego niezwykłe wypieki, do których zabiera się codziennie o czwartej rano. Możecie tu zresztą wpadać także na śniadania (od 9 rano), w menu same przyjemności, m.in.: pieczone, białe kiełbaski z gęsią i konfiturą wiśniową (15 zł), katedralne jaja, czyli jajka w koszulkach, na grzankach (17 zł), jakubowe jajo, czyli rzadko widywane jajo po szkocku, w otoczce z białej kiełbasy (17 zł).

spizarnia warminska kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA
spizarnia warminska kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wróćmy do głównej karty – tak innej od menu reszty olsztyńskich restauracji. Zacznijmy od fantastycznych, domowych nieco dań, których wspomnienie hołubimy w pamięci. Są to podpłomyki z olejem rzepakowym i solą (10 zł), z serem dżersej blue (16 zł) i z kiełbasą serwolatką (12 zł) oraz plince, czyli placki ziemniaczane z grubo startych, jak do rösti, ziemniaków, chrupiące, lekkie i złociste, z trzema rodzajami dodatków – najbardziej smakowały nam te nafaszerowane cielęciną i szpikiem, choć nie pogardziliśmy również tymi z okrasą z gęsi (20 zł) i podanymi na słodko, z syropem z mniszka (12 zł).

spizarnia warminska kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA
spizarnia warminska kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W rosole z lina moglibyśmy się kąpać, to fantastyczna, zapomniana nieco ryba, której skórka cudownie chrupie po smażeniu. Sandacz marynowany w białym winie, podany z żelem z mięty i majonezem z trawy żubrowej (29 zł), zrobiłby karierę na świecie, podobnie jak ogon wołowy duszony w śliwkach (42 zł). Kto wie, czy hitem eksportowym nie byłyby jednak wereszczaki? To schab wieprzowy macerowany w soku z buraka (39 zł), kruchy i esencjonalny. Desery również wymykają się obowiązującej restauracyjnej sztampie – sporo w nich ciekawych mariaży słodyczy z wytrawnymi smakami wężymordu, rokitnika, czy rozmarynu.

spizarnia warminska kukbuk OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Spiżarnia Warmińska warta jest wycieczki z każdego zakątka Polski – mało bowiem w naszym kraju miejsc, które w tak kreatywny sposób potrafią czerpać z tego, co nasze, lokalne i zdrowe. Bo żabnicę i halloumi zjecie już wszędzie, serio, a z wereszczakami może być już problem.

 

Tekst i zdjęcia: Basia Starecka

© KUKBUK 2017