Zorza - KUKBUK

Zorza

Zorza nie tylko dla bananów.

Zdjęcia: Kasia Stadejek

zorza kukbuk

O nowym bistro w miejscu kultowego Cafe 6/12 mówią wszyscy. Jego właściciele, którzy zdążyli już nabyć doświadczenia w klubowo-koktajlowym biznesie, prowadząc z powodzeniem Weles, Warszawa Powiśle czy Syreni Śpiew, zapowiadają zmianę wizerunku miejsca, a przy okazji całej ulicy, uważanej dotąd za nadęte zagłębie warszawskich bananów. Menu Zorzy ma łączyć comfort food z dodatkiem superfoods. Będzie zatem domowo i zdrowo.

 

Do Zorzy wpadliśmy w godzinach wczesnopopołudniowych trójosobowym stadkiem, stanowiącym większą część naszej skromnej redakcji. Wnętrze o suficie tak wysokim, że spokojnie mógłby robić za niebo, na którym pojawia się polarna zorza, wypełniają stoliki w stylu art deco, ogromne, otwierające się w całości okna i masywne żyrandole. Na środku ulokowano bar, za którym przelewają się dripy, mieszają koktajle i wyciskają soki. Wrażenie robi złota, koedukacyjna toaleta, w której można uciąć sobie – co rzadko spotykane – pogawędkę z płcią przeciwną.

zorza kukbuk
zorza kukbuk
zorza kukbuk
zorza kukbuk

Po chwili stół zapełnia się jedzeniem. Brakuje już miejsca, więc ochoczo zabieramy się do naszej ulubionej pracy. Zaczynamy od polenty z serem pleśniowym i borowikami (17 zł). Grzyby smakują umami, polenta ma odpowiednią teksturę, a ser pleśniowy pożądaną słoność – szkoda tylko, że jest go tak dużo. Smaczne, wyraziste, choć dla niektórych z nas za mocne. Hanger stek podany klasycznie z chimichurri (32 zł), czyli argentyńskim sosem z pietruszką, jest wzorcowo wysmażony. Zestawiony z kremowym purée ziemniaczanym (9 zł – pamiętajcie – im więcej masła, tym lepiej!), jest gwiazdą naszego obiadu. Klopsiki w treściwym, korzennym sosie pomidorowym (22 zł) budzą piernikowe wspomnienia – wielbicielom tych wypieków z pewnością przypadną do gustu. Zestawione z chrupiącą piklowaną marchewką tworzą komfortową, bardzo przyjemną całość. Tym, którzy lubią osładzać sobie życie, nawet podczas obiadu, polecamy frytki z batatów (8 zł), smakujące jak pączki, oraz burratę z bardzo słodkimi, pieczonymi warzywami korzeniowymi (35 zł) – całość wieńczy posypka z szaleńczo pachnącej czarnej trufli. Nieco gorzej wypadają gołąbki z twardej kapusty z nadzieniem z sypkiej kaszy gryczanej, parmezanu i kurek (25 zł) – żuje się je trochę jak trawę. Na szczęście jest je czym popić – doskonałymi sokami wyciskanymi metodą cold press; w przeciwieństwie do klasycznych sokowirówek tego typu wyciskarki nie generują ciepła, które może niszczyć mikroelementy w warzywach i owocach. Najbardziej smakuje nam sok noszący nazwę Piękno (19 zł – jabłko z papryką), również Wigor (18 zł – pomarańcza z fenkułem) i Antyoksydanty (12 zł – marchew z imbirem i trawą cytrynową) sprawiają smakową frajdę. Na deser wybieramy supersłodki biszkopt z wiśniami, nasączony pomarańczą (14 zł), oraz prosty bałagan, czyli eton z leśnymi owocami (16 zł – uwaga, grozi przesłodzeniem!). W menu znajdziemy jeszcze propozycje dużych dań z kurczaka i wieprzowiny do podziału przy większej ekipie przy stole oraz ofertę śniadaniową, również dla rannych ptaszków. Lokal otwiera się o siódmej rano, czyli chyba wtedy, kiedy ranne wstają zorze?

 

Tekst: Tomek Zielke; zdjęcia: Kasia Stadejek

© KUKBUK 2017