Warszawski Lukier – cukiernia z zabójczo kalorycznymi deserami - KUKBUK

Warszawski Lukier – cukiernia z zabójczo kalorycznymi deserami

W wizualnie ciekawych deserach kryją się puste kalorie i niezbyt wyrafinowane smaki.

Tekst i zdjęcia: Marta Cyzio

Warszawski Lukier

Hoża 5/7
Warszawa

przejdź do dużej mapy
warszawski lukier recenzja kukbuk

Warszawski Lukier to przestronny lokal otwarty w połowie grudnia ubiegłego roku przy ulicy Hożej w Warszawie. Menu cukierni jest równie słodkie jak jej nazwa – królują w nim gofry, ciasta oraz frikszejki. W ofercie są również kanapki w wersji wytrawnej.

Z kuszącego menu wybieramy jeżynową bezę oraz dwa frikszejki – warszawski lukier, czyli szejk tygodnia (25 zł), oraz snickers (24 zł).

Miłośnicy tradycyjnego deseru na bazie białek mogą się nieco rozczarować. Podstawą bezy jest tutaj ucierane ciasto przełożone masą z mascarpone oraz konfiturą jeżynową. Dobre, ale nie oszałamiające.

Frikszejk to wyzwanie, nawet dla miłośnika słodyczy – ogromny szklany kubek jest wypełniony koktajlem z lodów smakowych i mleka. Wieńczy go pączek udekorowany bitą śmietaną i sosem.

Z takiej porcji kalorii może rozgrzeszyć tylko smak, ale i tu mamy zastrzeżenia. Szejki są mdłe, a smak lodów nie jest w stanie przebić się przez zbyt hojną porcję mleka. Pączek, choć całkiem smaczny, rozmięka pod czapą śmietany i sosu, stając się nieznośną mordoklejką. Bita śmietana nie jest ubijana na miejscu, to gotowiec prosto z opakowania, sosy zaś, czekoladowy i karmelowy, przypominają chemiczne musy serwowane na gofrach w szczycie sezonu nad morzem. Desery są oblepione kawałkami batonów Kinder Country i Snickers. Co więcej, pod grubą warstwą bitej śmietany odkryliśmy kilka niespodzianek – płatki Cheerios, popcorn oraz słone krążki.

Wnętrze cukierni to połączenie dwóch światów: nowoczesnego lokalu w stylu koreańskim oraz spotkania na herbatce u Szalonego Kapelusznika.

Główną atrakcją jest spora huśtawka, która ucieszy zarówno małych, jak i dużych klientów. Znajduje się w centralnej części lokalu, więc… swobodne bujanie może się zakończyć uszczerbkiem na zdrowiu własnym lub innego biesiadnika.

warszawski lukier recenzja kukbuk

Lada, przy której składa się zamówienia, jest tak mała, że w porównaniu z przestronnym wnętrzem wygląda komicznie. Aranżacja przestrzeni sprawia wrażenie nieprzemyślanej – w salach przydałoby się więcej stolików i krzeseł, i to dopasowanych do wzrostu dorosłych klientów. Niskie meble to ukłon w stronę dzieci, ale dla ich rodziców – dyskomfort.

Z kolei w drugiej sali siedzenia-huśtawki tworzą kąty proste wokół okrągłych stolików z kaktusami. Choć nietypowe „krzesła” są ciekawym rozwiązaniem, to brak oparcia i siedziska ze zwykłego drewna nie zachęcają do długich pogawędek. Puste szare ściany potęgują wrażenie przytłoczenia.

Plusem cukierni jest sympatyczna i sprawna obsługa. Ale to za mało. W wizualnie ciekawych deserach kryją się puste kalorie i niezbyt wyrafinowane smaki. Jak mówią sami właściciele, miejsce ma być połączeniem food porn oraz autorskiej cukierni, której specjały ucieszą zarówno oko, jak i duszę. Niestety, do spełnienia tego marzenia przed Warszawskim Lukrem jeszcze długa droga.

© KUKBUK 2017