Vorarlberg - kulinarna podróż na rakietach - KUKBUK

Vorarlberg – kulinarna podróż na rakietach

Zima w wielkim mieście jest do bani. Co innego w pięknych, wysokich górach.

tekst: Anna Budyńska,
zdjęcia: Anna Budyńska,
materiały prasowe.


Vorarlberg

przejdź do dużej mapy
vorarlberg kukbuk

A jeśli aktywność na śniegu połączymy ze smacznymi, sycącymi przekąskami, nietkniętą przyrodą i ciekawym designem – mamy wypoczynek idealny. By skorzystać z tych wszystkich atrakcji, wystarczy wziąć udział w kulinarnej wyprawie na rakietach śnieżnych w parku biosfery Grosses Walsertal. Ten ustanowiony przez UNESCO teren chroniony, miejsce wegetacji wielu endemicznych roślin, znajduje się w najbardziej wysuniętym na zachód austriackim regionie – Vorarlbergu. W niecałe dwie godziny dotrzemy tu z lotniska w Zurychu.

 

Wyprawa rozpoczyna się przy dolnej stacji kolejki linowej w miejscowości Sonntag Stein. Małym wagonikiem wjeżdżamy na szczyt. Tam przewodnik pomaga nam wpiąć się w rakiety śnieżne i dobrać kijki. Dzięki temu ekwipunkowi będzie nam łatwiej poruszać się w kopnym śniegu. Każdy z uczestników wyprawy dostaje też szklankę, którą cały czas musi mieć przy sobie. W parku biosfery nie ma mowy o używaniu plastikowej zastawy.

 

Spacer składa się z czterech etapów. Każdy odcinek pokonujemy w 20 – 40 minut w niezbyt szybkim tempie. Ścieżka prowadzi łagodnym zboczem, na dwóch etapach trzeba się zmierzyć z bardziej stromymi podejściami.


Nagrodą za każdy pokonany odcinek jest przerwa na kulinarną degustację.


W każdym wyznaczonym przez przewodnika punkcie czeka już zastawiony stół. Nigdzie, jak okiem sięgnąć, nie widać jednak autorów tej kulinarnej aranżacji*. W idealnych warunkach, tzn. kiedy śnieg nie sypie mocno, posiłki zjadamy na świeżym powietrzu.

 

Najciekawszy jest pierwszy przystanek. Po marszu odpoczywamy pod lekką, drewnianą konstrukcją. Została tak zaprojektowana, by chroniła przed padającym śniegiem, ale jednocześnie nie oddzielała od pięknego lasu, który nas otacza. Autorem tego projektu jest polsko-austriacki duet designerów: Ania Rosinke i Maciej Chmara.

 

Każda wędrująca grupa (maksimum dziesięć osób) może liczyć na cztery posiłki: przystawkę, zupę, danie główne i deser. Menu zmienia się w zależności od sezonu. Wszystkie potrawy są przygotowywane wyłącznie z lokalnych produktów. Do posiłków podaje się wodę i lekkie wina. Co zjemy zimą?


Na pierwszy ogień idzie Weisskrautstrudel. To wytrawna wariacja na temat słynnego Apfelstrudla. Świeże, chlebowe ciasto jest szczelnie wypełnione smakowitym farszem z młodej kapusty.


Kolejne danie, idealne, kiedy temperatura spada mocno poniżej zera, to Gerstensuppe. Potrawa przypomina nasz krupnik, jednak polska zupa to igraszka w porównaniu z aromatyczną, mocno zawiesistą i sycącą zupą z Vorarlbergu. Austriacy podają ją z pęczakiem. Na główne danie składa się przede wszystkim dziczyzna – comber z młodego jelenia. Mięso jest podawane na wielkiej patelni w otoczeniu dodatków typowych dla kuchni środkowoeuropejskiej. Należą do nich na przykład szpecle, czyli niewielkie kluseczki z mąki i jajek, serviettenknoedel – knedle z ciasta chlebowego oraz surówka z jabłek i czerwonej kapusty. Na ostatniej stacji tuż przy wyciągu krzesełkowym na największych śmiałków czeka deser. To przepyszny mus z białej czekolady, lekko przyprószony kakao, podawany z porto.

 

Po czterogodzinnej wędrówce wyciągiem krzesełkowymi zjeżdżamy z powrotem do Sonntag Stein.

vorarlberg kukbuk
vorarlberg kukbuk
vorarlberg kukbuk
vorarlberg kukbuk
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: